I taka ta dorosłość była niewdzięczna i ogólnie chujowa. Kiedyś paczka ziomali z jednego dormitorium, królowie szkolnych korytarzy. Teraz postawieni na przeciw siebie, po dwóch różnych stronach barykady. Tylko obstawiać który jako pierwszy sprzeda tego z tamtej drugiej grupy konfliktu pod Wizengamot, albo wepchnie do lochu w Kromlechu. Louvain nawet się nie łudził, że uda mu się w nieskończoność udawać tego wielce niezaangażowanego, po prostu odwlekał moment zostania zdekonspirowanym jak najdłużej w czasie. Chciał się cieszyć tymi chłopackimi wibracjami z Atreusem póki jeszcze było to możliwe. Przez tak długi czas nie musiał rezygnować praktycznie z niczego i nikogo przez postawienie się po stronie Czarnego Pana. Dlatego ta wizja, utraty przyjacielskich relacji zaczynała mu tak podskórnie doskwierać. Bo to oznaczało, że już prawdopodobnie nigdy nie napierdolą się w trójkę, w jakimś drogim klubie na Pokątnej. A potem nie pójdą szukać jakiś mord do obicia na Nokturnie, tylko po to żeby na nad ranem z niepokrwawionymi uśmiechami, nie leczyć kaca u któregoś z nich na kwadracie.
Nagle poczuł jak grunt wyślizguje mu się spod podeszwy buta. Coś pociągnęło go na nogawkę i zrozumiał, że tym razem Atreus dobrze wymierzył swoje zaklęcie. Wylądował na plecach i stracił punkt na rzecz rywala. Nawet nie był przesadnie tym poirytowany. Już w trakcie tworzenia swojej zasłony poczuł, że była ona zdecydowanie słabsza, niż ta poprzednia. Dlatego nie był nawet zaskoczony tym, że zaklęcie przyjaciela nareszcie go dosięgnęło. Podparł się na łokciu i zdążył dostrzec jak Bulstrode zaplątał się we własną szatę zgodnie z jego własną intencją sprzed kilku chwil. Zaśmiał się w głos. Z niego, ale po części z nich obu. Obezwładnienie na klubowych zasadach, było tak frajerskie w swojej odsłonie, że aż nawet zabawne. Pewnie oboje mogliby się zgodzić ze sobą, Louvain oraz Atreus, że przeciwnik obezwładniony jest dopiero kiedy nie ma siły na nic więcej, niż łapanie oddechu.
- No i sam widzisz maleńki. Gniew dodaje Ci siły, dlatego powinieneś być bardziej zły. Odezwał się szelmowskim tonem, chcąc delikatnie zagrać na jego ego. Wstał na równe nogi, poprawiając sobie te spodnie co gej Atreus próbował mu ściągnąć z tyłka. Z tego co potrafił liczyć na palcach, aktualnie było dwa do jednego na jego korzyść. Dlatego obrał plan, pełnej agresji. Zaciągnął mocniej rękawice na dłoni wiodącej, przybrał ofensywną postawę i poczekał, aż ich spojrzenie skrzyżuje się, co będzie oznaczało gotowość dla nich obu. Teraz zamierzał, za pomocą translokacji, najzwyczajniej unieść Atreusa za nogi do góry, tak jak to kiedyś uczyli ich w Hogwarcie.
translokacja do góry jak kangury
Sukces!
Akcja nieudana