01.12.2024, 19:52 ✶
Pokręcił głową. To nie Mo powinna była go przepraszać. Miała prawo być dla niego niemiła, nawet gdy raniło go to wtedy tak mocno. Nie. To nie ona go zraniła... Icarus sam się ranił raz za razem.
– U Basila w porządku. A przynajmniej na tyle, na ile może być, bo on tak się skupia na innych, że nigdy nie mówi o swoich problemach – uśmiechnął się słabo. – I... nie musisz mnie przepraszać, naprawdę. Mam wrażenie, że się już listownie naprzepraszaliśmy, że hej.
A potem wysłuchał jej słów. Wypadek przy pracy... Przecież to nie była dla Mony tylko praca. Pamiętał pasję, jaką otaczała te przerażające, choć piękne stworzenia. Nie wiązał się ze stratą ręki jedynie ból fizyczny, tego był pewien... A zresztą dla każdego to by stanowiło katastrofę. Ktoś inny by pomyślał, że Mona sobie radziła. Przecież mówiła tak, jakby pogodziła się ze stratą. Tylko, że Icarus widział w jej oczach, że wcale nie było tak pięknie.
– Przykro mi, Mo... Serio – powiedział ze współczuciem i niemal by wyciągnął dłoń, by ująć lewą rękę Mony. Jednak w tym momencie podszedł do nich kelner. Icarus szybko odsunął się, odrobinę zażenowany.
Zamówił sobie czarną kawę i ciasto truskawkowe. W kawiarni obowiązywała jeszcze letnia oferta. A zresztą... lato wciąż trwało, choć chyliło się ku końcowi. Po chwili kelner odszedł, a Icarus musiał coś powiedzieć.
– A jak wygląda... ta praca za biurkiem? – zapytał, by rozładować choć trochę atmosferę.
– U Basila w porządku. A przynajmniej na tyle, na ile może być, bo on tak się skupia na innych, że nigdy nie mówi o swoich problemach – uśmiechnął się słabo. – I... nie musisz mnie przepraszać, naprawdę. Mam wrażenie, że się już listownie naprzepraszaliśmy, że hej.
A potem wysłuchał jej słów. Wypadek przy pracy... Przecież to nie była dla Mony tylko praca. Pamiętał pasję, jaką otaczała te przerażające, choć piękne stworzenia. Nie wiązał się ze stratą ręki jedynie ból fizyczny, tego był pewien... A zresztą dla każdego to by stanowiło katastrofę. Ktoś inny by pomyślał, że Mona sobie radziła. Przecież mówiła tak, jakby pogodziła się ze stratą. Tylko, że Icarus widział w jej oczach, że wcale nie było tak pięknie.
– Przykro mi, Mo... Serio – powiedział ze współczuciem i niemal by wyciągnął dłoń, by ująć lewą rękę Mony. Jednak w tym momencie podszedł do nich kelner. Icarus szybko odsunął się, odrobinę zażenowany.
Zamówił sobie czarną kawę i ciasto truskawkowe. W kawiarni obowiązywała jeszcze letnia oferta. A zresztą... lato wciąż trwało, choć chyliło się ku końcowi. Po chwili kelner odszedł, a Icarus musiał coś powiedzieć.
– A jak wygląda... ta praca za biurkiem? – zapytał, by rozładować choć trochę atmosferę.