- Spytam Erika, Rookwoodów nie lubię, nie ufam im.- Powiedziała jeszcze szczerze do Brenny. Charlie był wyjątkiem, ale widać jak to się dla niego skończyło. Ostatnio zabili mu brata i dziewczynę, Wood nie miała wątpliwości, kto za tym stał.
- Nasze miotły nieco się różnią od tych standardowych, także będę miała na uwadze to, żeby była gdzieś blisko. - Zdecydowanie pewniej czuła się w powietrzu, gdyby miało dojść do jakichś starć, pożaru, czy czegokolwiek, to wolałaby być nad ziemią.
[a]Heath przyglądała się trwającej wymianie zdań. Najwyraźniej każdy miał coś mądrego do dodania, dzięki czemu byli w stanie ustalić w jaki sposób będą działać, chyba po to się tutaj spotkali. Jej wzrok zmierzał po kolei po wszystkich uczestniczących w spotkaniu. Przyglądała im się, kiedy wypowiadali na głos swoje pomysły.
- Bardzo chętnie spojrzę na to miejsce z góry. - Rzekła z entuzjazmem i posłała Erikowi promienny uśmiech, dobrze, że ktoś zauważał jej atuty i zamierzał z nich korzystać. Thomas również zaakceptował ten pomysł, więc jeszcze chwila i będą mogli wzbić się w powietrze.
- Te kolorowe iskry wydają się być świetnym pomysłem. Widząc daną barwę będziemy w stanie stwierdzić, czego sprawa dotyczy i jak bardzo jest pilna.- Odezwała się w stronę Bones, wydawało jej się, że ten sposób komunikacji oszczędziłby im sporo czasu.
Jej wzrok skierował się w stronę Chestera kiedy ten zaczął swoją pogadankę. Nie spodobało jej się, w jaki sposób potraktował brata jej partnerki, jeśli chciał się z nim umówić na randkę, to powinien zaprosić go gdzieś na osobności, a nie teraz okazywać swoje niezadowolenie spowodowane tym, że mają towarzystwo. - To chyba niekompetentne zachowanie wypowiadać takie uwagi przy podwładnych.- Powiedziała do Chestera. Dostrzegła, że z pogardą wymawia nazwisko Thomasa, okropnie ją to irytowało, w końcu tacy jak on zabili panią Smith w sklepie jej rodziców. - Przy ognisku jest najwięcej osób podczas sabatu, mogą nie zdążyć dobiec do dróg ewakuacyjnych jeśli będą zbyt daleko.- Postanowiła jeszcze dodać.