03.12.2024, 01:20 ✶
Wredny kruk przyleciał o 21 : 37, trzymając w dziobie i pazurach zwinięty list oraz książkę pod tytułem ,,Smocze przeznaczenie: w objęciach płomienia” zapakowaną w papierowe opakowanie. Ktoś zbytnio nie zwracał uwagi na delikatność przesyłki.
Droga Pani Bletchley,
Widziała Pani kiedyś smoka?
Niech to zostanie między nami (zdecydowanie proszę nie wspominać o tym Alice, urwie mi głowę), ale muszę podzielić się z Panią pewnym tytułem. Wracając szybko do mojego pytania: nie takiego w rezerwacie czy w książkach naukowych, bo mam mam na myśli takiego, który… Jest charyzmatyczny, trochę arogancki, ale na swój sposób ujmujący? Przyznaję się bez bicia, że nie mogłam się oderwać. Jestem pewna, że doceni Pani zarówno fabułę, jak i osobliwy urok tej pozycji.
Londyn, 2.09.1972 r.
Droga Pani Bletchley,
Widziała Pani kiedyś smoka?
Niech to zostanie między nami (zdecydowanie proszę nie wspominać o tym Alice, urwie mi głowę), ale muszę podzielić się z Panią pewnym tytułem. Wracając szybko do mojego pytania: nie takiego w rezerwacie czy w książkach naukowych, bo mam mam na myśli takiego, który… Jest charyzmatyczny, trochę arogancki, ale na swój sposób ujmujący? Przyznaję się bez bicia, że nie mogłam się oderwać. Jestem pewna, że doceni Pani zarówno fabułę, jak i osobliwy urok tej pozycji.
Z gorącymi całusami i cichą solidarnością miłośniczek tego gatunku,
Mona Rowle (ta ruda)