• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
lato 1972, 16 sierpnia // sososorry

lato 1972, 16 sierpnia // sososorry
nerd and proud
jednym okiem w przyszłość, drugim w zaświaty
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
Asystent, "Prawa Czasu"
Nadchodzi spowity smrodem dymu papierosowego. Na pierwszy rzut wygląda porządnie, codzienna elegancja w neutralnych kolorach… niekiedy może nieco wymięta. To zależy, ile spał, a cienie pod zielononiebieskimi oczami odznaczające się na cerze bladej jak prześcieradło podpowiadają, że niewiele. Palce poznaczone tu i tam rozmazanym atramentem, ugina się pod ciężarem ulubionej skórzanej torby, w której jest… wszystko. Średniego wzrostu (179 cm) postać młodego mężczyzny koronuje imponująca burza czarnych loków, które niewątpliwie są jego największą ozdobą.

Peregrinus Trelawney
#2
03.12.2024, 01:36  ✶  
Bardziej niż okno i to, co się działo za nim, zajmowała Peregrinusa pogrążona w ciemnościach sypialnia Dolohova. Była większa niż pokój, w którym on sam spał, a który przy okazji służył mu wedle potrzeb również za biuro czy jadalnię. Była urządzona zdecydowanie bardziej elegancko, staranniej wysprzątana. A mimo to zionęła gęstym zapachem łudząco podobnym do zapachu tak dobrze znanego z jego własnego domu: zapachem bezsennych, samotnych nocy, na który znieczulała tylko woń eliksirów.
Cieszyć się więc należy, że wariacja przygotowana przez Flinta była mocno śmierdząca.
Trelawney, podobnie jak Dolohov, nie mógł pochwalić się także najbardziej udanym dniem. Polana Ognisk okazała się spektakularnym niewypałem. Gdyby to była zwykła porażka, czułby się lżej. Odkąd opuścili teren obsadzony gęsto stanowiskami badawczymi, nie opuszczało jednak wróżbity poczucie, że coś mu umknęło, że powinien dostrzec coś, co znajdowało się na wyciągnięcie ręki. Nie mógł tego odżałować, choć zdecydowanie nie zawalił się od tego jego świat; nie dotknęło go to aż tak, jak Vakelem targnęła jego porażka.
— Jestem, ale nie aż tak, abym nie trafił do domu. Dziękuję.
Jego wzrok spoczął na twarzy umęczonego Dolohova tłumaczącego się mu w mroku swojej własnej sypialni. Peregrinus zdążył dobrych parę godzin temu na dobre zapomnieć o wcześniejszej frustracji wynikającej z faktu, że szef robił coś za jego plecami. Myślał już tylko o tym, ile jeszcze o nim nie wie, ile sumarycznie przez te lata przegapił, trzymając się głupio przekonania o tym, że prywatność Vakela powinna należeć wyłącznie do Vakela. Poniewczasie — spoglądając wstecz — uświadomił sobie, że to nie było poszanowanie jego prywatności, lecz pozostawienie go samemu sobie. Trelawney wyobrażał sobie za krutyną vakelowej prywatności przyjaciół bardziej od niego uprawnionych do tajemnic Dolohova… bo tacy na pewno istnieli? Wyobrażał sobie domowe oblicze Annaleigh, która stawała się tam ciepłą żoną. A kurtyna opadła i oto Peregrin znalazł się sam z Vakelem w ciemnej, pustej sypialni.
— Byłem poirytowany, dziś rano — przyznał — teraz jestem już tylko zmartwiony.
Peregrinus nie był nigdy mistrzem utrzymywania kontaktu wzrokowego. Uciekał spojrzeniem gdziekolwiek: na ulicę za oknem, na zaciek kawy na filiżance, na papierosa przesuwanego między palcami. Nie lubił być widziany, a — jakkolwiek by nie wzgardzał wyświechtanymi porzekadłami — nic nie odsłaniało człowieka bardziej niż te przeklęte zwierciadła duszy.
Teraz nie próbował uciekać przed oczami Vakela; nie chciał, żeby ten pomyślał, że następne słowa wypowiada tak tylko. Że to puste frazesy na chwilową poprawę humoru.
— Raz już popełniłem błąd i nie znalazłem się wystarczająco blisko, aby dojrzeć, że podaje ci się truciznę. I może to ja powinienem dziś przepraszać. Tym razem nie zamierzam odwracać wzroku. Nie chcę, żebyś był sam, cokolwiek cię dręczy. Annaleigh, mdlenie przy listach, a teraz nie wydawało ci się, że wyjście to dobry pomysł. To nie wygląda dobrze. — Czym oczywiście nie miał na myśli walorów zewnętrznych w postaci Dolohova w szlafroku. — Jestem tutaj, choćby w środku nocy, jeśli kogoś potrzebujesz.


źródło?
objawiono mi to we śnie
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Peregrinus Trelawney (3390), Vakel Dolohov (3683)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 30.11.2024, 11:32
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 03.12.2024, 01:36
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 05.12.2024, 13:56
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 07.12.2024, 14:14
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 09.12.2024, 01:14
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 10.12.2024, 22:47
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 11.12.2024, 01:34
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 12.12.2024, 13:23
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 13.12.2024, 00:19
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 15.12.2024, 17:12
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 16.12.2024, 16:03
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Peregrinus Trelawney - 22.12.2024, 02:49
RE: lato 1972, 16 sierpnia // sososorry - przez Vakel Dolohov - 01.01.2025, 19:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa