04.12.2024, 20:09 ✶
Nie miał pojęcia, co myśleć o słowach Mony. Czuł się bezsilny. Chciał wykrzyczeć światu, że ją kochał cały czas. Że nie przestałby nawet, gdyby podzieliło ich sto lat, a nie tylko dziesięć, że była dla niego jedyną. Lecz milczał przez chwilę. Dał jej mówić, jednocześnie wpatrując się we własne dłonie. Wstyd panował nad nim i zaciskał mu swoją chłodną dłoń na gardle. A może to nie był wcale wstyd? Może to była trupia dłoń Dedalusa Prewetta?
Kiedy kobieta skończyła mówić o swojej pracy, dopiero się odezwał. Był tak inteligentny, tak charyzmatyczny... Dlaczego teraz brakło mu słów?
– Posłuchaj, Mo... Mono... Nie... chcę, żeby to było nasze ostatnie spotkanie. Jeśli... sobie tego życzysz, oczywiście. Nie mówię o powrocie do tego, co było. Jesteśmy innymi ludźmi. Ale jeśli nie chcesz mieć ze mną już do czynienia... To zrozumiem. Jesteś wspaniałą osobą i nie będę miał ci za złe, jeśli dzisiejszy ja nie będzie dla ciebie... wersją Icarusa, z którą byś chciała... – no właśnie. Czego miałaby Mona od niego chcieć? – Już sam nie wiem. Kolegować się?
Kolegować się? Bogowie, jaki ja jestem żałosny – pomyślał, choć nie wiedział, co lepszego mógł powiedzieć.
Kiedy kobieta skończyła mówić o swojej pracy, dopiero się odezwał. Był tak inteligentny, tak charyzmatyczny... Dlaczego teraz brakło mu słów?
– Posłuchaj, Mo... Mono... Nie... chcę, żeby to było nasze ostatnie spotkanie. Jeśli... sobie tego życzysz, oczywiście. Nie mówię o powrocie do tego, co było. Jesteśmy innymi ludźmi. Ale jeśli nie chcesz mieć ze mną już do czynienia... To zrozumiem. Jesteś wspaniałą osobą i nie będę miał ci za złe, jeśli dzisiejszy ja nie będzie dla ciebie... wersją Icarusa, z którą byś chciała... – no właśnie. Czego miałaby Mona od niego chcieć? – Już sam nie wiem. Kolegować się?
Kolegować się? Bogowie, jaki ja jestem żałosny – pomyślał, choć nie wiedział, co lepszego mógł powiedzieć.