05.12.2024, 17:22 ✶
Moody otworzył usta żeby coś powiedzieć, a później szybko je zamknął nie wydobywszy z nich żadnego dźwięku. Impuls chęci do wygłoszenia komentarza dotarł do jego szczęki nieco szybciej niż powinien, jeszcze zanim mózg przetworzył informację, że w sumie to gówno wiedział o rozwodzie Perseusza i Eunice, więc wymądrzanie się i porównania były nie na miejscu. Musiał jednak zadać sobie pytanie: czy chciał być wścibski? I nie wiedział czy to jego natura wybrzmiewała czymś nie do końca oczekiwanym, a może to obecność i wpływ Eden, ale... Chciał. Więc wykonał taki gest, kojarzący mu się głównie z plotkującymi na jakiś temat kobietami, ale też nie obcy mu w pracy Aurora przy przesłuchaniach. Mów dalej. Tutaj może bardziej: rozwiń to.
Czy to naprawdę była głupota?
- Może... Za bardzo próbuję odnaleźć w tym jakiś spisek... - Prawdę mówiąc ostatnio zdarzało mu się to coraz częściej. Głębokie analizowanie zjawisk i zdarzeń, które wcale takie głębokie nie były. Przyznanie tego na głos sprawiło, że odrobinę zmarkotniał. Nie miał przez chwilę gdzie podziać oczu, chociaż zdecydowanie daleko mu było do osób pozbawionych pewności siebie. - To co mówisz jest rozsądne, owszem. Ale pomija jeden taki aspekt: że to okropne żyć w rzeczywistości, w której popełnienie błędu z czystej głupoty może skazać kogoś na śmierć. Za głupie błędy ludzi powinny sięgać równie głupie konsekwencje. - Zdawał sobie sprawę z tego, że niewielu spodziewało się po nim aż tak ludzkiego spojrzenia, ale to też trochę przez otaczanie się kobietami. To one zwykle mówiły to jako pierwsze, wyrywały się wręcz do pełnych poetyckich uniesień i nadziei odpowiedzi, a on stał w tle z miną jak gbur i akceptował to całkowicie, bo było spójne z jego sposobem myślenia. I to było zabawne, bo przecież naprzeciw niego też siedziała kobieta - ale to była kobieta, której podobnie jak jego, nikt by z takim stwierdzeniem nie skojarzył. Może dlatego tak łatwo było się w niej zakochać?
Prawdę mówiąc, w głębi duszy czuł, że ona myślała to samo. Nawet jeżeli nie zamierzała wypowiedzieć tego na głos.
Woda nie odpowiedziała jej niczym. Alastor odpowiedział jej natomiast głębokim westchnieniem.
- To nie jest... - urwał, bo chyba jednak źle dobrał słowa. - Nie chcę żeby to zabrzmiało jak sugestia lub ocena, a tak mogłoby to zabrzmieć - bez tego nieco irytującego wstępu - ale...
On spoglądał na jej oczy. Bo te oczy też mogły udzielić mu odpowiedzi na to pytanie. I wbrew wszystkiemu, wbrew wszelkiej logice jaka kierowała jego działaniami, nie bał się wreszcie tego pytania zadać, a to sprawiało, że chciał usłyszeć odpowiedź jeszcze mocniej. O ile ona w ogóle istniała.
- Skoro już w niego nie wierzysz, dlaczego wciąż tam jeździsz? Jesteś od niego niezależna, więc co sprawia, że chcesz utrzymywać kontakt, spędzać z nim czas?
Pytał ją, czy siebie? Sam już nie miał pojęcia.
Czy to naprawdę była głupota?
- Może... Za bardzo próbuję odnaleźć w tym jakiś spisek... - Prawdę mówiąc ostatnio zdarzało mu się to coraz częściej. Głębokie analizowanie zjawisk i zdarzeń, które wcale takie głębokie nie były. Przyznanie tego na głos sprawiło, że odrobinę zmarkotniał. Nie miał przez chwilę gdzie podziać oczu, chociaż zdecydowanie daleko mu było do osób pozbawionych pewności siebie. - To co mówisz jest rozsądne, owszem. Ale pomija jeden taki aspekt: że to okropne żyć w rzeczywistości, w której popełnienie błędu z czystej głupoty może skazać kogoś na śmierć. Za głupie błędy ludzi powinny sięgać równie głupie konsekwencje. - Zdawał sobie sprawę z tego, że niewielu spodziewało się po nim aż tak ludzkiego spojrzenia, ale to też trochę przez otaczanie się kobietami. To one zwykle mówiły to jako pierwsze, wyrywały się wręcz do pełnych poetyckich uniesień i nadziei odpowiedzi, a on stał w tle z miną jak gbur i akceptował to całkowicie, bo było spójne z jego sposobem myślenia. I to było zabawne, bo przecież naprzeciw niego też siedziała kobieta - ale to była kobieta, której podobnie jak jego, nikt by z takim stwierdzeniem nie skojarzył. Może dlatego tak łatwo było się w niej zakochać?
Prawdę mówiąc, w głębi duszy czuł, że ona myślała to samo. Nawet jeżeli nie zamierzała wypowiedzieć tego na głos.
Woda nie odpowiedziała jej niczym. Alastor odpowiedział jej natomiast głębokim westchnieniem.
- To nie jest... - urwał, bo chyba jednak źle dobrał słowa. - Nie chcę żeby to zabrzmiało jak sugestia lub ocena, a tak mogłoby to zabrzmieć - bez tego nieco irytującego wstępu - ale...
On spoglądał na jej oczy. Bo te oczy też mogły udzielić mu odpowiedzi na to pytanie. I wbrew wszystkiemu, wbrew wszelkiej logice jaka kierowała jego działaniami, nie bał się wreszcie tego pytania zadać, a to sprawiało, że chciał usłyszeć odpowiedź jeszcze mocniej. O ile ona w ogóle istniała.
- Skoro już w niego nie wierzysz, dlaczego wciąż tam jeździsz? Jesteś od niego niezależna, więc co sprawia, że chcesz utrzymywać kontakt, spędzać z nim czas?
Pytał ją, czy siebie? Sam już nie miał pojęcia.
fear is the mind-killer.