07.12.2024, 18:41 ✶
Zadrżała, kiedy poczuła jego dłoń na swojej. Co ją zaskoczyło, to świadomość, że był to gest, który nie chciała odrzucić za żadne skarby. Nie wypowiedziała ani słowa na to, bo Prewett równie szybko zabrał swoją rękę, a wraz z tym i swój przyjemny dotyk, a ona zapragnęła, żeby obydwa zostały dłużej, kiedy tylko zjawił się kelner z zamówieniem. Przyjęła jego ofertę na narzekanie.
— Nie znoszę tej roboty. Jak mówiłam wcześniej ostatnio często mi zdarzało, że musialam robić coś absolutnie idiotycznego, bo ktoś inny zawalił swoją robotę. Dlatego nienawidzę jej jeszcze bardziej, bo przez mój stan i tak jestem powolna i mało efektywna — odparła, bo kto nie lubił być produktywny? Poza tym w Biurze zdarzały się jednostki wybitne w swojej niekompetencji. Gdy kolejny raz dostała do poprawki dokumenty od rudego Weasleya to naprawdę myślała, że powinna dostać medal za cierpliwość. — Taka szkoda, że nie miałeś szansy zobaczyć mnie w akcji — usmiechnęła się przyjaźnie na wzmiankę o pracy w terenie. — Byłam w tym… dobra — nie, cholera. Mona była naprawdę świetna. To było kiedyś, ale kobieta wciąż żałowała, że nie mógł jej zobaczyć przy smokach z dymem w nozdrzach. I dotąd żałowała, że nie mogła zobaczyć, jak dorosły Icarus poradziłby sobie na stromych, walijskich szlakach. Przypuszczała, że narzekałby na błoto i kamienie, ale w głębi ducha pewnie zachwyciłby się widokiem rozciągających się wzgórz. Jakie wrażenie zrobiłaby na nim domowa biblioteka Rowleów, która miejscami śmierdziała zatęchłym kurzem, bo z czasem tylko rudowłosa z niej korzystała? I pewnie gdyby nie wydarzyło się to, co się wydarzyło dziesięć lat temu, to nie jej ojciec, a Zębatek najpewniej okazałby się prawdziwym testem. Icarus wróciłby do Londynu z skarpetkami bez par, podgryzionymi butami i książkami, których strony byłyby obślinione przez tego małego potwora. Wtedy mogłabym widzieć go tysiące razy. A on mnie. Kiedy wspomniał o intuicji, wyobraziła sobie coś w stylu intuicji pracodawcy wyrobionej na bazie jego własnych pracowników (bo podejrzewała, że raczej kogoś zatrudniał) z nim stojącym w drzwiach baru, który mierzy ich wzrokiem: ten to na pewno dzisiaj wolałby być gdzieś indziej. Zapewne nie o taką intuicję mu chodziło.
— Nie znoszę tej roboty. Jak mówiłam wcześniej ostatnio często mi zdarzało, że musialam robić coś absolutnie idiotycznego, bo ktoś inny zawalił swoją robotę. Dlatego nienawidzę jej jeszcze bardziej, bo przez mój stan i tak jestem powolna i mało efektywna — odparła, bo kto nie lubił być produktywny? Poza tym w Biurze zdarzały się jednostki wybitne w swojej niekompetencji. Gdy kolejny raz dostała do poprawki dokumenty od rudego Weasleya to naprawdę myślała, że powinna dostać medal za cierpliwość. — Taka szkoda, że nie miałeś szansy zobaczyć mnie w akcji — usmiechnęła się przyjaźnie na wzmiankę o pracy w terenie. — Byłam w tym… dobra — nie, cholera. Mona była naprawdę świetna. To było kiedyś, ale kobieta wciąż żałowała, że nie mógł jej zobaczyć przy smokach z dymem w nozdrzach. I dotąd żałowała, że nie mogła zobaczyć, jak dorosły Icarus poradziłby sobie na stromych, walijskich szlakach. Przypuszczała, że narzekałby na błoto i kamienie, ale w głębi ducha pewnie zachwyciłby się widokiem rozciągających się wzgórz. Jakie wrażenie zrobiłaby na nim domowa biblioteka Rowleów, która miejscami śmierdziała zatęchłym kurzem, bo z czasem tylko rudowłosa z niej korzystała? I pewnie gdyby nie wydarzyło się to, co się wydarzyło dziesięć lat temu, to nie jej ojciec, a Zębatek najpewniej okazałby się prawdziwym testem. Icarus wróciłby do Londynu z skarpetkami bez par, podgryzionymi butami i książkami, których strony byłyby obślinione przez tego małego potwora. Wtedy mogłabym widzieć go tysiące razy. A on mnie. Kiedy wspomniał o intuicji, wyobraziła sobie coś w stylu intuicji pracodawcy wyrobionej na bazie jego własnych pracowników (bo podejrzewała, że raczej kogoś zatrudniał) z nim stojącym w drzwiach baru, który mierzy ich wzrokiem: ten to na pewno dzisiaj wolałby być gdzieś indziej. Zapewne nie o taką intuicję mu chodziło.