24.01.2023, 17:53 ✶
Rzeczywiście, pojawienie się Mackenzie spowodowało niemałe poruszenie. Przyciągała wzrok, nie ważne, czy ktoś był jej fanem, czy nie. Jej ubiór i nagłe wpadnięcie spowodowało kilka krzywych spojrzeń, Vior jednak nic sobie z tego nie robiła. Uśmiechała się, podekscytowana tematem, na który przyjdzie im rozmawiać.
Widziała w blondynce prawdziwego sportowca. W jej ruchach, w wyglądzie, podobało jej się to, co widzi. Trochę marudziła, gdy wszyscy nalegali, by do ich małej kampanii koniecznie oddelegować jedną z zawodniczek, nie zawodników, bo mimo wszystko zrobiona przez nich biżuteria według Viorici pasowała zarówno dla przedstawicieli płci męskiej i żeńskiej, nie miała jednak za dużo do powiedzenia. Zresztą, dla niej rzadko, która biżuteria była na przykład typowo kobieca. Arcydzieło było arcydziełem i mogła je nosić po prostu osoba, która nadawałaby mu jeszcze większej wartości. I co prawda tym razem mieli prezentować ozdoby produkowane dla mas, nadal jednak według niej nie powinni ograniczać się do jednej płci. Mało kto ją jednak słuchał. Przynajmniej na razie.
- Nic się nie stało, pozwoliłam sobie jednak już zamówić coś do picia. - Usiadła, po czym sama złożyła zamówienie. Jakiś całkiem smacznie brzmiący makaron. Nie, żeby do końca wiedziała, jak miał wyglądać i z czym dokładnie miał zostać podany. Nie miała okazji często zachodzić do takich miejsc, więc cieszyła się, póki mogła.
- Jak minął trening? Jak forma? Mam nadzieję, że znakomita - zaczęła, chcąc dać pannie Greengrass chwilę oddechu, zanim nie przejdą do interesów. Przy okazji zaś zbliżyć się trochę do klientki, ot, by lepiej się współpracowało. Stara sztuczka, zapewne znana, działał jednak na tyle często, że szkoda było jej nie wyciągnąć z rękawa
Upiła łyk wina.
W sumie podziwiała, że kobieta przed nią siedząca potrafiła nadal wyglądać ładnie przy kompletnym braku starań. Sama zawsze przykładała uwagę do wyglądu, lubiąc momenty, gdy udawało jej się przykuwać spojrzenia. Mackenzie może nie miała w sobie zbyt dużego magnetyzmu, to jednak czyniło z niej idealną osobę do ich aktualnego projektu. Naturalna, o ile ładnie się uśmiechnie, będzie mogła skradać serca. Przynajmniej w oczach Vior.
- Chcesz najpierw zjeść, czy od razu zobaczyć produkty? - zapytała, wiedząc, że zanim dotrze do nich ich zamówienie, może trochę minąć. Przynajmniej zrobienie makaronu powinno chwilę zająć. Ścisnęła walizkę między nogami, nie mogąc się doczekać, aż po nią sięgnie i zacznie opowiadać o wszystkim, co przygotował jej zakład.
Widziała w blondynce prawdziwego sportowca. W jej ruchach, w wyglądzie, podobało jej się to, co widzi. Trochę marudziła, gdy wszyscy nalegali, by do ich małej kampanii koniecznie oddelegować jedną z zawodniczek, nie zawodników, bo mimo wszystko zrobiona przez nich biżuteria według Viorici pasowała zarówno dla przedstawicieli płci męskiej i żeńskiej, nie miała jednak za dużo do powiedzenia. Zresztą, dla niej rzadko, która biżuteria była na przykład typowo kobieca. Arcydzieło było arcydziełem i mogła je nosić po prostu osoba, która nadawałaby mu jeszcze większej wartości. I co prawda tym razem mieli prezentować ozdoby produkowane dla mas, nadal jednak według niej nie powinni ograniczać się do jednej płci. Mało kto ją jednak słuchał. Przynajmniej na razie.
- Nic się nie stało, pozwoliłam sobie jednak już zamówić coś do picia. - Usiadła, po czym sama złożyła zamówienie. Jakiś całkiem smacznie brzmiący makaron. Nie, żeby do końca wiedziała, jak miał wyglądać i z czym dokładnie miał zostać podany. Nie miała okazji często zachodzić do takich miejsc, więc cieszyła się, póki mogła.
- Jak minął trening? Jak forma? Mam nadzieję, że znakomita - zaczęła, chcąc dać pannie Greengrass chwilę oddechu, zanim nie przejdą do interesów. Przy okazji zaś zbliżyć się trochę do klientki, ot, by lepiej się współpracowało. Stara sztuczka, zapewne znana, działał jednak na tyle często, że szkoda było jej nie wyciągnąć z rękawa
Upiła łyk wina.
W sumie podziwiała, że kobieta przed nią siedząca potrafiła nadal wyglądać ładnie przy kompletnym braku starań. Sama zawsze przykładała uwagę do wyglądu, lubiąc momenty, gdy udawało jej się przykuwać spojrzenia. Mackenzie może nie miała w sobie zbyt dużego magnetyzmu, to jednak czyniło z niej idealną osobę do ich aktualnego projektu. Naturalna, o ile ładnie się uśmiechnie, będzie mogła skradać serca. Przynajmniej w oczach Vior.
- Chcesz najpierw zjeść, czy od razu zobaczyć produkty? - zapytała, wiedząc, że zanim dotrze do nich ich zamówienie, może trochę minąć. Przynajmniej zrobienie makaronu powinno chwilę zająć. Ścisnęła walizkę między nogami, nie mogąc się doczekać, aż po nią sięgnie i zacznie opowiadać o wszystkim, co przygotował jej zakład.