10.12.2024, 21:15 ✶
Uśmiechnął się ze smutkiem. Rzeczywiście, nigdy nie mógł zobaczyć jej w akcji. Ominął go czas, kiedy pracowała ze smokami, kiedy mogli razem być szczęśliwi... A może nie? Może było zupełnie inaczej? Czy los miał dla nich jakiś plan?
— Doskonale cię rozumiem. Praca z ludźmi... jest czasem ciężka. Ostatnio spotkałem w Convivium historyczkę dyletantkę, taką tam przeklętą starą babę. I zanim coś powiesz... naprawdę była przeklęta. Potem przyszła do nas do domu i spuściła mi i Basilowi srogi wpierdol — zaśmiał się. — Skończyłem z połamanymi żebrami. Wiesz, pokazałbym ci nawet moje blizny bitewne, ale tu nie wypada.
Dobra, ten żart był już naprawdę wątpliwy. Jasne, można było go potraktować platonicznie. Jako... dowcipny flirt pomiędzy przyjaciółmi albo po prostu głupią uwagę. Ale... Icarus chyba flirtował. Nieporadnie, owszem, ale jednocześnie w jakiś sposób instynktownie. Jakby takie zdania same się tworzyły w jego umyśle i wychodziły z jego ust.
— Swoją drogą... zastanawiałem się, czy... och, to głupie... Wiesz, może wtedy szliśmy za szybko? Z jednej strony żałuję, że straciłem tyle lat, ale z drugiej... Zaczynam sobie uświadamiać, ile rzeczy było wtedy ze mną nie tak. Jakie to ma przełożenie na mnie dzisiaj... I wiesz, obawiam się, że gdybyśmy zostali wtedy razem, byłoby gorzej. Mój ojciec odebrałby wolność również i tobie. Ja... nie wiem, czy mam z tym rację, oczywiście. To tylko gdybanie. Ale wiedz, że, jakkolwiek popsuty bym nie był, chciałbym się naprawić. Wreszcie zaczynam widzieć rzeczy wyraźnie. — przerwał na chwilę i westchnął ciężko. — Przepraszam za takie zwierzenia. Staram się tylko zobaczyć w tym wszystkim jakikolwiek sens.
— Doskonale cię rozumiem. Praca z ludźmi... jest czasem ciężka. Ostatnio spotkałem w Convivium historyczkę dyletantkę, taką tam przeklętą starą babę. I zanim coś powiesz... naprawdę była przeklęta. Potem przyszła do nas do domu i spuściła mi i Basilowi srogi wpierdol — zaśmiał się. — Skończyłem z połamanymi żebrami. Wiesz, pokazałbym ci nawet moje blizny bitewne, ale tu nie wypada.
Dobra, ten żart był już naprawdę wątpliwy. Jasne, można było go potraktować platonicznie. Jako... dowcipny flirt pomiędzy przyjaciółmi albo po prostu głupią uwagę. Ale... Icarus chyba flirtował. Nieporadnie, owszem, ale jednocześnie w jakiś sposób instynktownie. Jakby takie zdania same się tworzyły w jego umyśle i wychodziły z jego ust.
— Swoją drogą... zastanawiałem się, czy... och, to głupie... Wiesz, może wtedy szliśmy za szybko? Z jednej strony żałuję, że straciłem tyle lat, ale z drugiej... Zaczynam sobie uświadamiać, ile rzeczy było wtedy ze mną nie tak. Jakie to ma przełożenie na mnie dzisiaj... I wiesz, obawiam się, że gdybyśmy zostali wtedy razem, byłoby gorzej. Mój ojciec odebrałby wolność również i tobie. Ja... nie wiem, czy mam z tym rację, oczywiście. To tylko gdybanie. Ale wiedz, że, jakkolwiek popsuty bym nie był, chciałbym się naprawić. Wreszcie zaczynam widzieć rzeczy wyraźnie. — przerwał na chwilę i westchnął ciężko. — Przepraszam za takie zwierzenia. Staram się tylko zobaczyć w tym wszystkim jakikolwiek sens.