• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi

[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#2
11.12.2024, 22:42  ✶  
Westchnęła, zgarniając z twarzy pasmo jasnych włosów i odchylając głowę do tyłu, przymknęła oczy. Znów nic, kolejna książka nie wnosiła niczego przełomowego do prowadzonych przez nią badań, które miały pozwolić jej się odciąć od problemów natury osobistej i emocjonalnej. Kumulowały się niczym ciemne chmury, zwiastując burzę - pełną wichrów i piorunów, na wskroś przeszywającą i zostawiającą dreszcz. I chociaż kontrolowała swoją gospodarkę hormonalna, chociaż zamykała wszystkie te natrętne myśli w czarnych pudełeczkach, one wracały, wymagając uwagi. Powiew chłodnego, wieczornego powietrza wpadł przez otwarte okno i poruszył papierami rozłożonymi na stole. Salon przypominał bardziej pracownie, pogrążony w chaosie i zasypany księgami, pergaminami oraz opasłymi teczkami z wynikami badań osób, które z Zimnem znała i analizowała medycznie. Gdzieś przy jednym ze stosów leżało niedbale rzucone pióro oraz bandaż, a na niewielkim stoliku, tliło się kadzidełko na bezsenność, które dziś wybrała zamiast eliksiru. Nie miała dużo czasu, jutro znów musiała iść do Ministerstwa i nie mogła wziąć wolnego, bo przypadek nieboszczyka na metalowym stole w kostnicy był wyjątkowo paskudny. Zaciągnęła się więc zapachem kadziła, aby kolejny raz westchnąć i odłożyć na bok trzymany arkusz pergaminu, na którym rysowała kolejne diagramy i wypisywała potencjalne składniki, które mogłyby otworzyć bramę. Bo jeśli ktoś miał to zrobić, to musiała być ona. Wiedziała, że mogła — nie znalazła jedynie klucza. Jej uwagę przykuły kroki, a następnie głos Migotki, która zapowiedziała gościa.
Pięknie, jeszcze jego tu brakowało. Nie sięgnęła jednak po różdżkę, nie opróżniła stołu i nie zgarnęła ksiąg na bok, otwierając jedynie oczy i odwracając twarz w jego stronę, omiotła go przeciągłym spojrzeniem. W błękitnych oczach czaił się niepokój i wątpliwość, doskonale wiedziała, dlaczego tu przyszedł i dlaczego tak się zachowywał. Znała go lepiej, niż pewnie by chciał. Cynthia nie wyglądała tak, jak zwykle — nieco bledsza, znacznie mniej perfekcyjna i z nieco podkrążonymi oczami, wpatrywała się w niego w prostej, lekkiej sukience na cienkich ramiączkach w kolorze granatowym. Ręce miała ciasno oplecione bandażami na dłoniach i nadgarstkach, a znajdująca się wcześniej na nich biżuteria, tkwiła rzucona niedbale na stole z resztą rzeczy. Przeczesała dłonią niesforne, potargane kosmyki włosów. Kolejny głębszy oddech i ponownie skupiła spojrzenie na znajomej twarzy, a konkretniej na onyksowych tęczówkach. Nie tylko on był zły w tym pokoju, wciąż miała mu za złe zaklęcie rzucone w plecy.
- Louvain.. Co Ty chcesz zrobić?- zapytała w końcu, zaskoczona brzmieniem własnego głosu. Od ilu godzin tak siedziała? Odwróciła od niego wzrok, poruszając się pomiędzy księgami, aby przenieść się na kolana i przysunąć bliżej zasypanego stolika, gdzie leżała szklanka z wodą. Zacisnęła palce na krysztale i zrobiła kilka łyków, czując przyjemny chłód rozchodzący się po ciele i gaszący pragnienie, o którym zapomniała, pogrążona w lekturach i badaniach. Jedno z czarnych pudełek, które upychała na tył głowy, drgnęło, a następnie spadło z hukiem, pozbywając się przykrywki. Czy on w ogóle zdawał sobie sprawę, jakie konsekwencje może mieć użycie oliwy i że to natychmiastowo sprowadzi na jej głowę i głowę ojca, całe Ministerstwo? Bo przecież tylko ona i ojciec znali przepis, a z tej dwójki — Cynthia była alchemikiem i każdy głupi o tym wiedział. Kobieta odłożyła puste naczynie i podniosła się z gracją — na tyle dużą, żeby sukienka się nie uniosła i żeby się o coś nie potknęła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6167), Louvain Lestrange (5661)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 27.11.2024, 18:03
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.12.2024, 22:42
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 19.12.2024, 13:52
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:27
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 08.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 09.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 20:30
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 29.01.2025, 21:36
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 10.02.2025, 02:18
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 10.02.2025, 23:50
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 23.02.2025, 20:40
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.03.2025, 23:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa