14.12.2024, 13:29 ✶
Ach, ten uśmiech, który potrafił wywołać chaos w jej uporządkowanym świecie oraz zmiękczyć kolana. Kiedy był ostatni raz, aby się czuła podobnie przy kimś? Przy Jean, ale ta sprawa była już dawno zamknięta. A wcześniej? Był tylko Icarus. Zawsze on. Chciała sięgnąć po właściwe słowa, jeszcze coś dodać, ale z ulgą przyjęła, że bardzo łatwo się z nim rozmawiało. Mimo ciężaru tematu nie czuła guli w gardle, wściekłości ani nawet bólu w ramieniu, ponieważ najważniejsze rzeczy zostały wyjaśnione. Z tymi pozostałymi mieli czas.
— Podejrzewasz coś więcej? Może powinieneś porozmawiać z kimś z rodziny, kto mógłby wiedzieć więcej? Ktoś z rodziny twojej mamy? — zapytała ostrożnie. Mona naprawdę niewiele wiedziała o jego sytuacji rodzinnej, ale pomysł wydawał jej się sensowny. Basilius powiedział mu o listach, więc kto wie czy nie było więcej członków rodziny, którzy by więcej wiedzieli? Zresztą musiał być ktoś, kto miał inne zdanie na temat poczynań Dedalusa Prewetta (chyba że jej ojciec rzeczywiście miał rację). Była również świadoma, że mogła sprawić mu ból tym pytaniem, ale jeśli Icarus naprawdę chciał zobaczyć pełny obraz sytuacji, musiał zacząć przecież od czegoś. — Wiem, że to może być trudne, ale skoro chcesz odpowiedzi… Może warto zacząć właśnie tam? — dodała z troską. A może walnęła na oślep tę możliwość, bo Icarus już dawno po nią sięgnął. Nie zmieniało to faktu, że bardzo chciała mu pomóc jakkolwiek.
,,Na przykład to, że moje życie bez ciebie było tylko jednym wielkim substytutem. Że cały czas tylko żałowałem, a już... nie chcę dłużej żałować. Chciałbym... przynajmniej mieć kontakt z ludźmi, na których mi naprawdę zależy. Z tobą.”
— Słodki Icarusie, będę ci codziennie słać mojego kruka. Nie możesz mówić mi mówić nagle takich rzeczy, bo zejdę — uśmiechnęła się. — Całe lata pragnęłam wiedzieć, że jednak nas nie żałowałeś. Mnie nie żałowałeś. Znaczy żałowałeś… Że rozłąki? Paplam już głupoty, widzisz? Nie możesz mówić tak do mnie — parsknęła.
— Podejrzewasz coś więcej? Może powinieneś porozmawiać z kimś z rodziny, kto mógłby wiedzieć więcej? Ktoś z rodziny twojej mamy? — zapytała ostrożnie. Mona naprawdę niewiele wiedziała o jego sytuacji rodzinnej, ale pomysł wydawał jej się sensowny. Basilius powiedział mu o listach, więc kto wie czy nie było więcej członków rodziny, którzy by więcej wiedzieli? Zresztą musiał być ktoś, kto miał inne zdanie na temat poczynań Dedalusa Prewetta (chyba że jej ojciec rzeczywiście miał rację). Była również świadoma, że mogła sprawić mu ból tym pytaniem, ale jeśli Icarus naprawdę chciał zobaczyć pełny obraz sytuacji, musiał zacząć przecież od czegoś. — Wiem, że to może być trudne, ale skoro chcesz odpowiedzi… Może warto zacząć właśnie tam? — dodała z troską. A może walnęła na oślep tę możliwość, bo Icarus już dawno po nią sięgnął. Nie zmieniało to faktu, że bardzo chciała mu pomóc jakkolwiek.
,,Na przykład to, że moje życie bez ciebie było tylko jednym wielkim substytutem. Że cały czas tylko żałowałem, a już... nie chcę dłużej żałować. Chciałbym... przynajmniej mieć kontakt z ludźmi, na których mi naprawdę zależy. Z tobą.”
— Słodki Icarusie, będę ci codziennie słać mojego kruka. Nie możesz mówić mi mówić nagle takich rzeczy, bo zejdę — uśmiechnęła się. — Całe lata pragnęłam wiedzieć, że jednak nas nie żałowałeś. Mnie nie żałowałeś. Znaczy żałowałeś… Że rozłąki? Paplam już głupoty, widzisz? Nie możesz mówić tak do mnie — parsknęła.