14.12.2024, 19:14 ✶
No właśnie... co z rodziną od strony matki? Ojciec nigdy o nich nie mówił, a Icarus nigdy nie pytał. Może raz usłyszał zdawkowy tekst o tym, że to źli ludzie, którzy nie akceptowali decyzji matki o macierzyństwie. No i byli mugolami, co sprawiało, że byli jeszcze bardziej niedostępni.
— Rodzina mojej matki to jedna wielka niewiadoma. Nie znam ich nazwiska, nie mam pojęcia nawet, czy mieszkają w Londynie. Albo nawet w Anglii... Podejrzewam, że mogą pochodzić z południa Europy, wiesz... z Włoch lub Grecji, może z Hiszpanii? Ale to tylko teorie, których nie mam szans sprawdzić. Dzienniki ojca, według jego ostatniej woli, zostały przy mojej macosze, a ona mogła z nimi zrobić wszystko... Spalić, zgubić. A i tak podejrzewam, że były tam tylko zapiski z badań — westchnął ciężko. — Ale rzeczywiście, to kolejna niewiadoma, którą on starał się bagatelizować całe moje życie. Zawsze byłem tylko jego synem.
Mona miała, jednak, rację. Był to wątek, w którym Icarus musiał poszperać. Odnaleźć jakiekolwiek informacje, choć... czy potrzebował tego? Może, mimo bycia historykiem, powinien przestać grzebać w przeszłości? Tylko czy bez niej mógł zbudować własną przyszłość?
Ponure przemyślenia przerwało rozczulenie, które powodowała Mona. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Czuł, że absolutnie na nią nie zasługiwał... ale chciał zasłużyć. Pragnął być człowiekiem, który byłby dla niej jak najlepszy, do tego dążył. Poza tym... lubił być nazywany słodkim...
— W takim razie muszę ci mówić miłe rzeczy częściej. Najchętniej codziennie, po kilka razy — tym razem naprawdę ujął jej dłoń i przytrzymał. — Żałowałem, że o ciebie nie walczyłem. Że wszystko się potoczyło tak, a nie inaczej. A teraz czuję się jakby pobłogosławiony twoją obecnością. Mówię o wszystkich tych trudnych rzeczach, ale przy tobie nie są już mi straszne.
— Rodzina mojej matki to jedna wielka niewiadoma. Nie znam ich nazwiska, nie mam pojęcia nawet, czy mieszkają w Londynie. Albo nawet w Anglii... Podejrzewam, że mogą pochodzić z południa Europy, wiesz... z Włoch lub Grecji, może z Hiszpanii? Ale to tylko teorie, których nie mam szans sprawdzić. Dzienniki ojca, według jego ostatniej woli, zostały przy mojej macosze, a ona mogła z nimi zrobić wszystko... Spalić, zgubić. A i tak podejrzewam, że były tam tylko zapiski z badań — westchnął ciężko. — Ale rzeczywiście, to kolejna niewiadoma, którą on starał się bagatelizować całe moje życie. Zawsze byłem tylko jego synem.
Mona miała, jednak, rację. Był to wątek, w którym Icarus musiał poszperać. Odnaleźć jakiekolwiek informacje, choć... czy potrzebował tego? Może, mimo bycia historykiem, powinien przestać grzebać w przeszłości? Tylko czy bez niej mógł zbudować własną przyszłość?
Ponure przemyślenia przerwało rozczulenie, które powodowała Mona. Nie mógł oderwać od niej wzroku. Czuł, że absolutnie na nią nie zasługiwał... ale chciał zasłużyć. Pragnął być człowiekiem, który byłby dla niej jak najlepszy, do tego dążył. Poza tym... lubił być nazywany słodkim...
— W takim razie muszę ci mówić miłe rzeczy częściej. Najchętniej codziennie, po kilka razy — tym razem naprawdę ujął jej dłoń i przytrzymał. — Żałowałem, że o ciebie nie walczyłem. Że wszystko się potoczyło tak, a nie inaczej. A teraz czuję się jakby pobłogosławiony twoją obecnością. Mówię o wszystkich tych trudnych rzeczach, ale przy tobie nie są już mi straszne.