14.12.2024, 23:34 ✶
Czyli było tak jak się tego domyślała. Charakter, działania już za życia Dedalusa błagały o pomstę do nieba, ale ten skurwysyn naprawdę najwidoczniej nie zostawił dzieciom nic oprócz szeregu rozczarowań i kłamstw. Dostrzegała jeden plus (nie licząc jego jakże trwałej nieobecności): Icarus nie stał się takim samym mężczyzną i chociaż mógł sprawiać wrażenie człowieka pewnego siebie, to w tej chwili wydawał jej tylko chłopcem, który nigdy nie poznał swojej rodziny od strony mamy.
— Masz więc i punkt wyjściowy. Nie wiem czy potrzebujesz tych odpowiedzi czy nie, ale jestem przekonana, że zasługujesz na to, abyś je miał. Myślę, że warto w tym poszperać nawet dla samego poszperania — odparła po wysłuchaniu go. Poczuła, że brzmiała naprawdę nieporadnie w obliczu tego, co powiedział, więc dlatego zamilkła na moment, a potem dodała znowu łagodniej: — A jeśli uznasz, że to wszystko to zbyt duży pierdolnik, zawsze możesz odwrócić się plecami do przeszłości i pójść dalej. Cokolwiek wybierzesz, powinieneś zrobić to dla siebie, a nie dla ojca — nie dla jego niedomówień, a dla Icarusa Prewetta. Następnie kobieta zamrugała i zerknęła na jego dłoń, która już drugi raz tego dnia znalazła się na jej. ,,Żałowałem, że o ciebie nie walczyłem. Że wszystko się potoczyło tak, a nie inaczej.” Mona była naprawdę zgubiona. Kurewsko zgubiona i zakochana. Przez chwilę niepewnie zawahała się i jedynie przez chwilę ważyła w myślach czy to co zamierzała zrobić było właściwe. Delikatnym ruchem cofnęła swoją dłoń. Podniosła ją nieznacznie, a potem powoli przesunęła ją z powrotem na swoje miejsce, tylko tym razem splatając ich palce. Nie miała drugiej ręki, żeby przykryć tę jego, prawda? Słowa Ariego autentycznie sprawiały, że miała ochotę się roześmiać i jednocześnie rozpłakać. Spojrzała na niego i wymamrotała: — Icarusie, jesteś niemożliwy… Pobłogosławiony moją obecnością? Powinnam zacząć pobierać opłaty. Może jakiś abonament, chyba że wolisz dożywotnią usługę? — a tak właściwie to uroczy uśmiech nie schodził z jej drgających warg. O i rzeczywiście łzy cisnęły się jej do oczu. — Wtedy nie mogłeś o mnie walczyć, bo sam musiałeś walczyć o siebie i nie widziałam tego. Tak czy siak teraz po prostu cieszę się, że mówisz mi to wszystko.
— Masz więc i punkt wyjściowy. Nie wiem czy potrzebujesz tych odpowiedzi czy nie, ale jestem przekonana, że zasługujesz na to, abyś je miał. Myślę, że warto w tym poszperać nawet dla samego poszperania — odparła po wysłuchaniu go. Poczuła, że brzmiała naprawdę nieporadnie w obliczu tego, co powiedział, więc dlatego zamilkła na moment, a potem dodała znowu łagodniej: — A jeśli uznasz, że to wszystko to zbyt duży pierdolnik, zawsze możesz odwrócić się plecami do przeszłości i pójść dalej. Cokolwiek wybierzesz, powinieneś zrobić to dla siebie, a nie dla ojca — nie dla jego niedomówień, a dla Icarusa Prewetta. Następnie kobieta zamrugała i zerknęła na jego dłoń, która już drugi raz tego dnia znalazła się na jej. ,,Żałowałem, że o ciebie nie walczyłem. Że wszystko się potoczyło tak, a nie inaczej.” Mona była naprawdę zgubiona. Kurewsko zgubiona i zakochana. Przez chwilę niepewnie zawahała się i jedynie przez chwilę ważyła w myślach czy to co zamierzała zrobić było właściwe. Delikatnym ruchem cofnęła swoją dłoń. Podniosła ją nieznacznie, a potem powoli przesunęła ją z powrotem na swoje miejsce, tylko tym razem splatając ich palce. Nie miała drugiej ręki, żeby przykryć tę jego, prawda? Słowa Ariego autentycznie sprawiały, że miała ochotę się roześmiać i jednocześnie rozpłakać. Spojrzała na niego i wymamrotała: — Icarusie, jesteś niemożliwy… Pobłogosławiony moją obecnością? Powinnam zacząć pobierać opłaty. Może jakiś abonament, chyba że wolisz dożywotnią usługę? — a tak właściwie to uroczy uśmiech nie schodził z jej drgających warg. O i rzeczywiście łzy cisnęły się jej do oczu. — Wtedy nie mogłeś o mnie walczyć, bo sam musiałeś walczyć o siebie i nie widziałam tego. Tak czy siak teraz po prostu cieszę się, że mówisz mi to wszystko.