14.12.2024, 21:56 ✶
—29/08/72—
Londyn, 29.08.72
Złotousty,
błagam nie obwiniaj się, to przecież nie Twoja dłoń dotknęła mojej skroni, brutalnie odbierając mi przytomność i różdżkę. Nie masz sobie nic do zarzucenia mój miły, skąd przecież mogłeś wiedzieć, bo przecież gdybyś wiedział, że grozi mi jakiekolwiek niebezpieczeństwo, to nie odstępował byś mnie na krok, prawda? Tymczasem los uwziął się na mnie, ale nie martw się jest dużo, dużo, dużo lepiej. Największa moją boleścią, że rodzice bardzo się zlękli i nie pozwalają mi nigdzie nigdziuszko wychodzić.
Umieram z tęsknoty za Tobą, za Twoimi dłońmi, za pocałunkami, które pozwalają mi zapomnieć o wszystkich troskach tego świata. Jestem teraz jak księżniczka w najwyższej komnacie, w najwyższej wieży i pozostaje mi śnić o tym, jak mój książę przybędzie mnie uwolnić, pozostaje mi patrzeć na kwiaty od niego i cieszyć się myślą, że jednak o mnie pamięta.
Lecz kiedy się spotkamy znów, zaklinam - nie całuj stóp. Moja róża czeka na Ciebie.
Tylko Twoja,
R.
ps. Pisz do mnie ile możesz. Nic tak nie jest w stanie poprawić mi humoru, jak lektura słów od Ciebie i wyobrażanie sobie, jak leżysz obok i szepczesz mi je do ucha.