• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi

[17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#9
15.12.2024, 03:29  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2024, 13:37 przez Louvain Lestrange.)  

Słuchał i analizował. Słuchał, bo potrafił słuchać, choć pewnie wiele przemawiałoby za tym, że z niego to raczej marny słuchacz. Lecz wbrew obiegowym opiniom, był bardziej przebiegły, niż w istocie nawet starał się za takiego uchodzić. I zrozumiał sens przytoczonej przez Lorien historyjki. I nawet jeśli oparta na faktach, to wciąż był to jedynie argument anegdotyczny. Ku prawdzie, to świat byłby o te kilka trupów bliższy ideałowi, gdyby stąpało po nich więcej takich jak Akins. To fakt, jej upór był bezcelowy. Skazany na porażkę, bez nadziei na jakąkolwiek gratyfikację. Nawet dzisiaj nie dostąpiłaby zaszczytów mrocznego znaku. Jednak czasy się zmieniają. Bogatsi o kolejną wojnę, o doświadczenia Grindewalda, może byłby dla niej cień szansy. Oblicze Czarnego Pana to nie wyłącznie terror, przynosiło też wyniesienie dla zasłużonych. Sam Louvain przekonał się o tym. I to nawet dwukrotnie.

Rozumiał jej metody. A z każdym jej zdaniem coraz lepiej, coraz bardziej. Przemilczał już wątek Akins-Avery, puentując to ze swojej strony jedynie płaskim uśmiechem. Oboje wykonali swoje powinności z odpowiednią dozą uporu. Kobieta wykonała sporo brudnej roboty, której nie powstydziliby się dzisiejsi Śmierciożercy. Lord Avery po prostu dokonał symbolicznego oczyszczenia i skoro prawda o pochodzeniu jego małżonki wyszła na jaw, nie pozostawiła mu innego wyboru. Mogła po prostu siedzieć cicho pod piecem i nie wychylać się, aż nadto. Potem obserwował jak jego propozycja rozwiązania sprawy pana przemytnika kiełkuje wewnątrz Lorien. Przyjął aprobatę z godnością, w powściągliwym geście przykładając dłoń do piersi i chyląc delikatnie czoło w bok. Choć kobieta wydawała się nie być zbyt podekscytowana w głosie i gestach, to domyślał się że trafił swoją oceną w odpowiednie wibracje. Szybko pociągnęła temat dalej i właściwie w moment przedstawiła całą symulację tego jak będzie wyglądał dalszy rozwój tej sprawy. Nie ukrywał swojego zaskoczenia, ku jej uciesze, by połechtać odrobinę ego pani sędziny. Uniósł brwi do góry i wykrzywił usta w drobnym geście uznania z jej umiejętnościami wybiegania ze sprawą do przodu. - Resocjalizacja przez recykling, albo utylizacja. Marny wybór, ale przynajmniej dość prosty do podjęcia. - spuentował krótko, bo pani sędzina wyczerpała dostatecznie temat. Potem jeszcze gestem otwartych dłoni, delikatnie odwróconych w jej stronę, zasygnalizował jakby oddawał jej całą rację. Miło, że w tym punkcie znaleźli wspólne rozwiązanie, z korzyścią nie tylko dla jego, czy jej ego, ale z korzyścią dla ogółu społeczeństwa. Nawet przez moment chyba poczuł to czym te wszystkie biurokratyczne wałkonie się tak podniecały. Zwykły wyrok skazujący byłby zapewne tylko kolejną, wtórną, czyli nudną i nieatrakcyjną rozprawą. A tak przynajmniej dodali do tego pewien twist i zagrali sobie partyjkę szachów kosztem jego wolności. Teraz zrozumiał czemu w kuluarach tak o niej mówili. W jedną chwilę ze stonowanej pani paragraf, zamieniła się w żądnej krwawego rewanżu kobiety-kat. Bo jaka była różnica między wieloletnią odsiadką w Azkabanie, a aresztem wydobywczym z perspektywą wieloletniej odsiadki w Azkabanie? Wyłącznie kosmetyczna, bo koniec końców i tak chciała zniszczyć mu życie, odebrać mu wolność. Louvain również tego chciał, ale w pierwszym odruchu nie zamierzał bawić się jego "godnością". Fetyszyzacja prawem. Tak to właśnie odbierał w tym momencie.

A potem zaśmiała się. Zaśmiała się z jego ideału, co bardzo nie przypadło mu do gustu. Zaśmiała się tak cynicznie, co najmniej jakby opowiedział jej żart o kromce chleba w Sarajewie. Nie stać go było teraz, by zareagować odpowiednio do tego jak się poczuł. Poczuł jak nienawiść szepcze mu co powinien teraz zrobić do ucha, po jednej stronie ramienia, a z drugiej miłość podpowiada zupełnie coś innego. Nie posłuchał żadnej strony wybierając ten kompletnie nieseksowny rozsądek. Jedynie wbił mocno paznokcie we wnętrzach obu dłoni pod stołem. Na twarzy nie dał po sobie poznać nic, poza płaskim uśmiechem i lekkim przymrużeniem oczu. Zapamięta jednak ten śmiech, do końca życia.

Nie ceniła sobie wolności. Jak mogła ją cenić skoro bawiła się cudzą, robiąc sobie z czyiś praw i przywilejów papierowe samoloty. Codziennie każdego dnia, odkąd tylko zasiadła w Wizengamocie. Święcie przekonana o słuszności swojej postawy, bezwzględnego rozsądku. Zdartego z każdej zbędnej emocji, jakby uczucie czegokolwiek poza głodem i pragnieniem, oddalało ją od celu, od władzy. Znał ten rodzaj postępowania. W podobny sposób działał Lordy Voldemort, widział to w nim podczas podróży po Limbo. Widział kiedy pomagał mu zrozumieć czym się stał po powrocie z zaświatów. Oboje dzierżyli ten oręż zobojętnienia na świat zewnętrzny, jednak dla Czarnego Pana to nie była jedyna broń. Bo nie był tylko biurwą. Walczył o coś więcej, a Louvain stał przy jego boku w roli mrocznej sługi. To uwielbienie do zdrowego rozsądku było zrozumiałe, kiedy głównym zajęciem w czyimś życiu było prawo i papierologia. Prawda jednak była o wiele bardziej przykra i bezlitosna dla wszystkich prawników i biurokratów tego świata. Każdy leksykon, każdy kodeks i każde prawo truchleje w obliczu tego najstarszego ze wszystkich praw. Prawo dżungli. Silniejszy zjadał słabszego.

I to właśnie oni najbardziej bali się tej wojny. Nie taki zwykły mag, przeciętny czarodziej z Doliny, czy z Little Hangleton, tylko biurwy. Bo gdzie wojna tam bezprawie, a bez niego byli nadzy, bezsilni. Dzięki swojej ukochanej broni zawartej w paragrafach, mogli rozstawiać wszystkich obywateli po kątach jak im się tylko podobało. Ale to działało tak długo jak wszyscy umawialiśmy się, że ma to tak działać. Mógł tylko życzyć Lorien, że znajdzie się po właściwej stronie barykady kiedy bezprawie zapuka i do jej drzwi.

Zaśmiał się. Zaśmiał się tak ironicznie, jakby opowiedziała mu żart o szkielecie który zamawia w barze piwo i szmatę. W porządku, to ona teraz połechtała odrobinę jego ego. - To pytanie jest bardzo nie na miejscu. Urząd Świstoklików jak z resztą cały Departament Transportu to bardzo istotny tryb w machinie Ministerstwa. Odparł w pierwszej reakcji z ewidentnym przekąsem w tonacji. Pozwolił sobie na odrobinę sarkazmu, bo bądź co bądź, ale o swój zespół należało dbać. Nawet jeśli podzielał zdanie Mulciber i niespecjalnie uważał pracę w swoim przydziale za szczyt własnych ambicji, to na jakiego pracownika by wyszedł gdyby nawet nie zamierzał bronić swojego miejsca pracy? Przynajmniej za śliskiego i dwulicowego. A takiego nikt nie potrzebował w swoim zespole, racja?

- Ale uznam to za komplement i puszczę w niepamięć... - dodał naprędce, powoli zmierzając do odpowiedzi na jej pytanie. Pod skórą wiedział już do czego pomału to dąży. Pytanie tylko czy był zdecydowany na konkretną deklarację teraz i w tym momencie. - Świstokliki to tylko przystanek, będąc szczerym. W końcu przyznał jej rację, bez owijania w bawełnę. Odchylił się lekko na krześle, odstawiając kieliszek wina nieco dalej od siebie. - Właściwie to mój niespełna trzeci rok w ministerstwie, a zaczynałem od Zarządu Miotlarskiego, bo ktoś kto rozdawał przydziały uznał to dobry żart w odniesieniu do mojej wcześniejszej sportowej kariery. Podzielił się swoim pierwszym zawodowym rozczarowaniem tą instytucją już na samym początku dołączania do niej. Teraz patrzył na to już bardziej ze śmiechem, niż z urazem. Z właściwym dla siebie chytrym i cwanym uśmieszkiem zawiesił dłużej wzrok na Lorien, na jej ustach. - Mam predyspozycję do translokacji to prawda, ale dałem radę, wysiedziałem swoje z papierami. Potem było Biuro Fiuu, tam było trochę ciekawiej, zwłaszcza kiedy przychodziło do zabezpieczania i odłączania od sieci tych nieautoryzowanych kominków, używanych przez szmuglerów. Mówił dalej, sięgając wspomnieniami do jeszcze nie tak odległej przeszłości, jednak wydawało mu się to tak dawno temu. Kiedy człowiek jeszcze mógł trzymać właściwą temperaturę, żeby nie mówić że był ciepły, a nie Zimnym jak trup. - A dlaczego Madam pyta? Odbił w końcu w jej stronę, wracając do prawidłowej, wyprostowanej pozy. Bo kiedy mówił o niej, mówił wyuczoną w skarbczyku dobrych manier, odpowiednią postawą.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (4905), Louvain Lestrange (5974)




Wiadomości w tym wątku
[17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 19.10.2024, 15:32
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 30.10.2024, 10:54
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 12.11.2024, 14:09
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 16.11.2024, 17:18
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 22.11.2024, 17:11
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 29.11.2024, 11:43
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 01.12.2024, 11:47
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 08.12.2024, 16:51
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 15.12.2024, 03:29
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 28.12.2024, 14:31
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 00:36
RE: [17.08.72] Cała władza w ręce czystej krwi - przez Lorien Mulciber - 14.02.2025, 20:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa