• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles

[grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles
Loverboy
'It gets better!!!'
stfu It got worse-
wiek
22
sława
II
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Brak
Ciemne długie i niesfornie wywijające się włosy, gęste brwi i szeroki uśmiech. Charles to wysoki na 188 centymetrów młody mężczyzna. Nie wyróżnia się imponującą muskulaturą, ale nie jest też chuderlawy. Do życia ma tyle samo dystansu, co do siebie, więc bardzo często można usłyszeć jak się śmieje. Ciemne oczy to zwierciadła jego duszy, a te już nie tak często wyrażają pozytywne emocje. Ubiera się luźno, stawia na swetry, golfy, czasami nawet bluzy czy mugolskie (!) trampki. Przy pierwszym spotkaniu często wydaje się czarujący, momentami szarmancki. Rodzice próbowali wyuczyć go bardziej wyrafinowanego akcentu, ale Charlie do dzisiaj nie pozbył się pozostałości dewońskiego zaciągania, co uwydatnia się w momentach ekscytacji i upojenia alkoholowego.

Julien Fitzpatrick
#9
25.01.2023, 02:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.01.2023, 17:07 przez Julien Fitzpatrick.)  
Christie wyszła z pokoju, jakby wciąż ktoś miał ją gonić. Charles wcale się jej nie dziwił, dopiero po fakcie dotarło do niego jak nietaktowna i nieprzyjemna była jego propozycja, choć rzucona w żartobliwym i flirciarskim duchu, nie wpasowała się kompletnie w gęstą atmosferę tego wieczoru. Poczuł jak ramiona Camerona spinają się, aby zaraz rozluźnić, gdy ten wypuścił powietrze z płuc, Charlie spojrzał na niego bez skrępowania, spostrzegając jak przydługie kosmyki kręconych włosów wiercą się nad oczyma, zasłaniając brwi, łaskocząc czoło. Chciał dać przyjacielowi trochę przestrzeni, więc nie wyciągnął ręki, aby odgarnąć włosy z jego czoła, przynajmniej jeszcze nie teraz. Zamiast tego w dwóch dużych łykach wypił większość zawartości kubka, czując jak herbata z rumem rozgrzewa go od wewnątrz, kumulując ciepło w przełyku.
Milczał dłuższą chwilę, nie przerywając Lupinowi. Wiedział, że z chłopaka musi zejść zdenerwowanie sytuacją, rozumiał też jego zmartwienie. Sam nie czułby się pewnie, gdyby był na jego miejscu, zamknięty w szkole, daleko od swoich przyjaciół, który, jak się dowiedział na własnej skórze, mogli znajdywać się w niebezpieczeństwie. Czuł się winny za całą tę sytuację, ale wiedział, ze nie pozbyłby się wyrzutów sumienia, gdyby zostawił walczącą o życie dziewczynę na pastwę losu, a raczej bezwzględnego śmierciożercy. Cały czas przyglądał się ciemnobrązowym oczom błądzącym po mozaice dywanu i rysach desek, dłonią Cameron bawił się frędzlami, próbując jakoś opanować zdenerwowanie. Rookwood nie miał zamiaru ani wspominać na głos, że widzi każdy z tych małych gestów, ani ich przerywać. Znał przyjaciela na tyle, że wiedział, iż odreagowuje w swój własny sposób.
Boję się, że któregoś dnia, któreś z was znajdzie się w tej samej sytuacji, co Christie, a kogoś takiego jak ja nie będzie w pobliżu, przeszło mu przez myśl, a żołądek ścisnął się niebezpiecznie, przypominając o dopiero co wlanym w siebie alkoholu. Nie, nie mógł powiedzieć tego na głos, co mówiło się w takich sytuacjach, aby kogoś uspokoić?
- Obiecuję - powiedział, chociaż wiedział, że nie mógł dotrzymać obietnicy, chciał natomiast, aby rozdygotane serce ukochanej, drogiej osoby uspokoiło się chociaż na chwilę, niewinne kłamstwo, które miało uczynić więcej dobrego niż złego - Jeżeli mamy się pakować w coś głupiego i nierozważnego to tylko razem z tobą i Heather, w pracy nie pozwalają mi tak szarżować, nie martw się... aż tak. Trochę możesz się martwić, bo jakbyś się w ogóle nie martwił, to też byłoby martwiące - mrugnął do niego, zanim palec przyjaciela znalazł się na jego policzku, aby w następnym geście odchylić głowę pod światło. Pozwolił się obejrzeć, cierpliwie, chociaż zezował nań spojrzeniem, jakoby nie chciał tracić ani jednej zmiany na twarzy Lupina.
Ledwo oględziny zaczerwienienia się skończyły, a Rookwood zdołał w końcu przesunął palcami po czole Camerona, odgarniając niektóre z kosmyków do tyłu, pozwalając światłu paść na teraz przyozdobioną uśmiechem twarz. Przesuął palcami przeczesując resztę jego włosów, aż usadowił dłoń na tyle głowy, na karku.
- Wydaje się odważna, ale mam wrażenie, że każdy próbowałby być, jeżeli znalazłby się w obcym miejscu - przyznał, wracając myślami do drobnej blondynki, której przepraszające i zdeka przestraszone spojrzenie, po tym jak go uderzyła, zostało mu w pamięci. Cameron miał poniekąd rację, nawet jeżeli wyolbrzymiał - I my ją uratowaliśmy, bez ciebie nie dałbym sobie rady - przypomniał mu, bo Krukon miał tendencję do zapominania lub umniejszania własnego wkładu w sytuację. Charles miał zamiar zatroszczyć się o to, aby zawsze było sprawiedliwie, zwłaszcza, że to młodszy z chłopców zajął się ważną, leczniczą częścią ich 'małej' przygody.
- To bez dwóch zdań, jakaś cool blizna na twarzy dodałaby mi tylko charakteru bad boya, podobno niektórych to kręci - wyrzucił z siebie swawolnie, pozwalając ponieść się przyjemności chwili i temu, że sam Lupin przecież też żartował - Jak jesteś zazdrosny mogę ci zrobić podobną, chociaż może pod trochę innym kątem ... lub w innym miejscu - uniósł sugestywnie brwi - masz delikatniejszą urodę - dopowiedział, niepozornie i zaśmiał się pod nosem, bo w rzeczy samej, wrócił do dwuznacznych komentarzy bardzo szybko, kompletnie nie ucząc się na swoich błędach i bólu piekącego policzka. Zresztą, Cameron znał go na tyle, że tego typu odzywki były o wiele bezpieczniejsze, 'ich' i czasami wręcz komfortowe, że bez nich Charles czułby się dziwnie.
Przymrużył odrobinę oczy w zadowolonym wyrazie twarzy czując ciepło dłoni, ogrzanej kubkiem od herbaty, spod materiału wygiętej koszuli. Poruszył umiejscowioną na karku Camerona dłonią, swobodnie przesuwając opuszkami po skórze, wsuwając je odrobinę za granicę materiału swetra. Zbliżył się do niego, tak, ze prawie stykali się nosami, ale zamiast wykonać pewniejszy ruch, przesunął głowę w bok, muskając jego policzek delikatnie ustami.
- Mogę nie mieć aż tylu gorzkich żali, ale jeżeli mnie nie powstrzymasz mogę ci mówić same przyjemne rzeczy do ucha aż do świtu, żebyś tym razem nie zaczął się jąkać ze stresu, a nadmiaru komplementów - ściszył głos, bo faktycznie zawisnął brodą nad ramieniem, zaraz przy uchu Lupina. Różne sytuacje, wymagały podjęcia różnych środków. Czasami lepiej było zacząć pewniej, z przytupem, innym razem postawić na komfort i zapewnienie siebie oraz drugiej osoby, że można poczuć się bezpiecznie w czyichś ramionach.
- Oczywiście tylko po to, aby sprawdzić, czy to też możliwe - dodał, przekornie.


I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (4064), Julien Fitzpatrick (4517)




Wiadomości w tym wątku
[grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 05.01.2023, 02:52
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 06.01.2023, 20:41
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 08.01.2023, 03:18
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 09.01.2023, 00:34
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 10.01.2023, 01:06
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 11.01.2023, 22:40
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 21.01.2023, 04:43
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 22.01.2023, 16:53
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 25.01.2023, 02:47
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Cameron Lupin - 28.01.2023, 16:45
RE: [grudzień 1970] Pierwsze ataki śmierciożerców || Cameron & Charles - przez Julien Fitzpatrick - 22.02.2023, 10:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa