17.12.2024, 16:27 ✶
Myśląc o rozpoczęciu poszukiwań rodziny matki, Icarus czuł już niebywałe zmęczenie. Miało to być dla niego kolejnym emocjonalnym trudem. Zapewne znów miało to mu przynieść łzy, rozczarowania i kolejny kryzys tożsamości. Czy warto było spróbować? Na pewno. Jednak Icarus potrzebował odrobiny czasu na psychiczne przygotowanie do całego tego procesu.
Na razie, jednak, było mu dobrze. Mona trzymała jego dłoń, ich palce splatały się ze sobą. Ten moment mógł trwać do końca świata – Icarus nie miałby nic przeciwko temu. Jednocześnie, w toku rozmowy, zjedli już swoje porcje ciasta i wypili kawę. Może to był czas na „zmianę lokalu”?
– Chciałabyś się przejść? Ponoszę za tobą kwiaty, jeśli będzie trzeba. A może... – jego palce powędrowały niby bezwiednie w stronę nadgarstka kobiety. – Skoro to nie jest randka, trzeba nadrobić tą zaległość, nie uważasz? Mogłabyś mi wyświadczyć tę przysługę, żebym mógł się pozachwycać tobą choć jeszcze przez chwilę.
Istniał jednak inny problem. Im dłużej dotykał jej dłoni, tym bardziej pragnął „rozszerzać zakres” tegoż dotyku. Ile by dał, by powędrować dłonią po jej ramieniu, by wycałować te wszystkie miejsca, które zakrywały warstwy ubrań. By zrobić wszystko, by było jej jak najbardziej przyjemnie.
Bogowie, Icarusie. Jesteś niereformowalny – skarcił się w duchu. Pruderyjny nie był, ale jednak musiał zachować jakąkolwiek przyzwoitość. Nawet jeśli pragnął Mony tak jak człowiek na pustyni potrzebował wody. Jednak, dopiero się pogodzili. Uczucia Icarusa były za bardzo wzniosłe, żeby przechodzić do tak trywialnych rzeczy jak „seks na zgodę”. A nawet nie wiadomo, czy Mona by tego chciała...
Na razie, jednak, było mu dobrze. Mona trzymała jego dłoń, ich palce splatały się ze sobą. Ten moment mógł trwać do końca świata – Icarus nie miałby nic przeciwko temu. Jednocześnie, w toku rozmowy, zjedli już swoje porcje ciasta i wypili kawę. Może to był czas na „zmianę lokalu”?
– Chciałabyś się przejść? Ponoszę za tobą kwiaty, jeśli będzie trzeba. A może... – jego palce powędrowały niby bezwiednie w stronę nadgarstka kobiety. – Skoro to nie jest randka, trzeba nadrobić tą zaległość, nie uważasz? Mogłabyś mi wyświadczyć tę przysługę, żebym mógł się pozachwycać tobą choć jeszcze przez chwilę.
Istniał jednak inny problem. Im dłużej dotykał jej dłoni, tym bardziej pragnął „rozszerzać zakres” tegoż dotyku. Ile by dał, by powędrować dłonią po jej ramieniu, by wycałować te wszystkie miejsca, które zakrywały warstwy ubrań. By zrobić wszystko, by było jej jak najbardziej przyjemnie.
Bogowie, Icarusie. Jesteś niereformowalny – skarcił się w duchu. Pruderyjny nie był, ale jednak musiał zachować jakąkolwiek przyzwoitość. Nawet jeśli pragnął Mony tak jak człowiek na pustyni potrzebował wody. Jednak, dopiero się pogodzili. Uczucia Icarusa były za bardzo wzniosłe, żeby przechodzić do tak trywialnych rzeczy jak „seks na zgodę”. A nawet nie wiadomo, czy Mona by tego chciała...