• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi

[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#3
19.12.2024, 13:52  ✶  

O takich sprawach nie pisano w ogólnodostępnych księgach. W zasadzie już od jakiegoś czasu bardzo niewiele pisano o nekromancji. Ciężko zajmować się badaniem dziedziny, która była obłożona sankcjami prawnymi. A jeszcze trudniej było takie badania systematyzować i spisywać w księgach, czy pergaminach. Takich informacji w obecnych czasach najlepiej było poszukiwać u pozostałych hobbistów i pasjonatów wiedzy zakazanej. W Spectrum pewnie przyjęliby Cynthie razem z całym jej dorobkiem naukowym z otwartymi ramionami. Tym bardziej, że Louvain trzymał panią przewodniczącą w kieszeni. No może nie dosłownie, ale Cassandra zgodziła się przystąpić do stronnictwa i podzielić się własnymi doświadczeniami z Czarnym Panem. Być może powinien skontaktować Cynthię z madam Fawley, by połączyć te dwa talenty w jeden wielki arcytalent. Właściwie byłoby to bardzo w jego interesie biorąc pod uwagę, że z każdym kolejnym miesiącem kończył mu się czas. Bo tak jak powiedział mu Lord Voldemort, po Samhain może wszystko się już skończyć.

Jednak Cassandra była nieufna. Skryta ze swoimi ambicjami w obawie przed konsekwencjami ze strony Ministerstwa. Zapewne byłoby łatwiej gdyby obie kobiety mogły ze sobą współpracować, mając pewność że stoją po tej samej stronie barykady. Gdyby tylko Cynthia zechciałaby być bardziej zaangażowana w ten konflikt, Louvain mógłby bez żadnych obaw otworzyć przed nią o wiele więcej możliwości i perspektyw. Bo nawet jeśli piekielnie zdolna i bystra, wciąż była zdana tylko na własny rozum, na własną pracę. A przecież miała więcej na głowie, niż tych kilku Zimnych.

W każdym innym przypadku przejąłby się jej opatrunkami na rękach. Domyślał się, że ma to związek z jej badaniami. Te rytuały wymagały krwi, co rozumiał, ale podobało mu się to. Powinna bardziej na siebie uważać. Jeśli ktoś tu był od narażania swojego zdrowia to on. Przejąłby się tym, ale nie mógł. Bo postanowił, że w sposób mechaniczny wręcz przestanie go to interesować. Jej pocięte ręce, to jej decyzje i nie zamierzał w to ingerować. Zerknął tylko ukradkiem, bo może i teraz grał zobojętniałego, ale przejmował się jej losem. No i jak zwykle zastał ją w otoczeniu tych stosów zapisanych słowami kart i zwiniętych w rulony pergaminy. Nie miało to dla niego znaczenia, że nosiła na sobie oznaki zapracowania. Nigdy nie oczekiwał od niej, że będzie dla niego perfekcyjna w każdym calu. Po tysiąckroć razy bardziej doceniał ją za jej postawę i decyzje. Za pomoc i lojalność. Ale nie zamierzał też zgrywać żadnego świętoszka. Miała swój wdzięk i urodę, dla której przekraczał bariery. Jak ta z rzuceniem jej zaklęciem w plecy. Od tamtej chwili, aż do teraz, można było wnioskować po jego minie jak bardzo przejmował się tym swoim występkiem. Ani trochę rzecz jasna. Miał totalnie gdzieś takie konwenanse, jeśli chodziło o uparte dążenie do celu. Miał ochotę nią wstrząsną i to zrobił. Nie powinna być, aż tak zaskoczona, przecież nigdy nie okazywał się przesadnym przywiązaniem do sztywnych reguł i zasad. Nawet jeśli teraz był srogi bo obrażony, to miał swoje postanowienia. Była jego, nawet jeśli jeszcze tego nie przyswoiła.

Przedłużana cisza. Westchnął ciężko, przyjmując delikatnie zniesmaczony grymas bijąc się z myślami nad odpowiedzią dla niej. - No i czego się spodziewasz? Dobrze wiesz, że nie mogę Ci nic powiedzieć ponad to co już wiesz. Odpowiedział najszczerzej jak tylko mógł jej powiedzieć. Mógł rzucić coś w swoim stylu, typu "Udać się na przymiarki do Rosierów? Bo mój kuzyn się żeni?". Uśmiechnąć się jak zwykle, przystroić cwaniaczka i uciąć temat w ten sposób. Ale zasługiwała na odrobinę więcej, niż szczeniackie odzywki. Chociaż to byłoby dość zabawne i pewnie przyklasnąłby sam sobie w myślach. Wszystko co mógł jej o sobie wyjawić, już wiedziała. Wszystko inne było już konspiracją na temat której mówić miał zabronione. Zresztą to była sprawa między nim i jej ojcem. Wiedział, że posiłkowanie się smoczą oliwą Flintów może być dla nich niebezpieczne. Że przyciągnie masę niebezpiecznych pytań. Jednak Louvain musiał być na tyle bezwzględny w realizacji planów swoich oraz Czarnego Pana, że nie stać go było na sentymenty. Jasne, że zamierzał użyć jej do paskudnych i złych czynów. To bardziej, niż oczywiste. Chociaż nie miał jeszcze konkretnych planów, to smocza oliwa była tak niszczycielska w swoich skutkach, że musiała się znaleźć w zasobach organizacji. - Mogę Ci tylko zagwarantować, że nic wam nie będzie grozić. Zadbam o to. Dorzucił stanowczym tonem, bardzo pewny tego co powiedział. I oczywistym było, że nie wykorzysta tych fiolek w żaden bezmyślny sposób, w tym znaczeniu, że zadba o jej i jej ojca bezpieczeństwo. Zadba o to by mieli swoje alibi jeśli dojdzie do podpalenia i to by odciągnąć jak najbardziej podejrzenia od nich samych. Zawsze miał jakiś plan. Dla innych by tego nie zrobił, bo rzadko kiedy poczuwał się do odpowiedzialności za kogoś więcej, niż on sam. Ale Cynthia była ważna. Zbyt ważna by nie dbać o jej bezpieczeństwo.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6167), Louvain Lestrange (5661)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 27.11.2024, 18:03
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.12.2024, 22:42
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 19.12.2024, 13:52
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:27
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 08.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 09.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 20:30
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 29.01.2025, 21:36
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 10.02.2025, 02:18
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 10.02.2025, 23:50
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 23.02.2025, 20:40
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.03.2025, 23:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa