• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain

[02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain
Hajs, hajs suko
Nasiono rzucone w suchą glebę
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobna kobietka, z twarzy może być mylona ze starszą nastolatką. Czarne włosy sięgające do łopatek, oczy równie ciemne. Lekko oliwkowa cera pozbawiona skaz. Często wbija wzrok w określony punkt lub podłogę. Daphne mierzy zawrotne 165 centymetrów. Z głosu sprawia wrażenie nieśmiałej i niezdecydowanej.

Daphne Lestrange
#2
26.12.2024, 02:41  ✶  

Dzień jak co dzień, zwyczajny początek miesiąca. Daphne od samego rana siedziała w swoim biurze, co jakiś czas pytając Matulę czy nie potrzebuje w czymś pomocy, w końcu pracowały razem choć ich pokoje dzieliła cienka ścianka, to córka czuła się w obowiązku dbać o to, by swej rodzicielce udzielić każdego wsparcia jakie tylko będzie jej potrzebne. Na szczęście tego dnia nie spotkała się z karcącym wzrokiem czy pomrukami niezadowolenia, to też Daphne całkiem szybko szła praca. Zdecydowana większość wniosków o rozliczenia przyszła listownie, to też wyposażona w arcyskomplikowane urządzenia do sprawdzania poprawności obliczeń, przeglądała kolejne wartości. Kilka ruchów różdżką wystarczyło, by wiedzieć ile będzie do zapłaty albo czy ktoś znowu zrobił błędy w wykazie, a to wiązało się z (prawie) zawsze niekończącą się korespondencją. Na koniec pieczątka ministerialna i można było przechodzić do kolejnych papierów.

Po zamknięciu tematu z listami, Daphne pozwalała sobie na chwilę przerwy z dobrą, liściastą herbatą. Tego dnia jednak czuła się na tyle senna, że poprosiła o cienką kawę. Czy to kwestia tej aury za oknem? A może zwyczajnie się niewyspała? Nie była pewna, przeciągnęła się na kantynie i wróciła do swojego biurka z kawą, która lewitowała obok. Dzwoneczek podskakujący na biurku wskazywał, że do drzwi dobijają się osoby na konsultacje, twarzą w twarz. Panienka Lestrange przewróciła oczami, doskonale wiedziała jak to będzie wyglądać. Znowu ktoś będzie wykłócał się o totalne pierdoły, które nikomu nie są potrzebne, ale ktoś bardzo pragnie moralnego zwycięstwa nad nią, niedoczekanie. Poprawiła rękawy w swojej ciemnobordowej marynarce i czuła, że jest gotowa. Kolejne osoby przychodziły z papierami i pytaniami dotyczącymi rozliczeń. A tu komuś brakuje pergaminu, a tutaj trzeba dokupić jakąś bardzo istotną księgę. Nawet ktoś z Wizengamotu się przetoczył, ale z nimi nigdy nie miała problemów, jako jedni z niewielu, zawsze byli skrupulatnie przygotowani oraz rzeczowi. Ceniła to we współpracy z nimi. Poza tym zawsze mogła przejrzeć ciekawe raporty, które przedstawiali w ramach argumentacji kosztów. Oczywiście bez nadmiernych i zbędnych szczegółów, ale chwila na poplotkowanie z nimi nigdy nie była stracona.

Przybył też on. Ktoś kogo smród przepoconego podkoszulka niósł się dalej niż powinien. Westchnęła w duchu, przypominając sobie, że praca nie zawsze jest prosta. Z przyklejonym do twarzy uśmiechem, musiała zająć się kimś kto był brudasem i to nie tylko pod względem higieny ale także krwi. Znała tego osobnika, zawsze usiłował udowodnić, że Daphne się myli. O wiele można się uczepić tej panienki, ale nie tego, że myli się w matematyce! Już ostatnio jęczał, że powinna go lepiej traktować bo mugolskie pochodzenie mu to gwarantuje. Myślała, że go wyśmieje na miejscu, a jedynie resztka profesjonalizmu ją utrzymała w ryzach. No tak, bo ona musi się litować nad tym edukacyjnym zwierzyńcem. Tym razem było podobnie, chyba musiał ćwiczyć jakieś teksty i przemówienia przed lustrem.
- Jako Ministerstwo Magii macie traktować całą magiczną społeczność zgodnie z takimi samymi zasadami. Waszym obowiązkiem jest pomóc jeśli z czymś sobie nie radzimy i dzielić doświadczeniem. - Srata-tata. Machnęła różdżką, a z wysokiego regału natychmiast wyfrunęła księga rozliczeniowa dla działu magicznych gier. Niechętnie, z ledwie skrywanym obrzydzeniem wzięła ten świstek pergaminu jaki mugolak przyniósł ze sobą. Powinna to była zdezynfekować, ale zajmie się tym później, jak już sobie pójdzie i przestanie harczeć nad jej głową. Strony księgi wertowały się dość wolno, gdyby ktoś znał zdolności Daphne, powiedziałby że zdecydowanie zbyt wolno. Niemniej nie przejmowała się tym jakoś szczególnie, nie będzie jej ten wypierd coś bredził.
- Doskonale znam swoje obowiązki, zapewniam że nie pracuję tutaj od wczoraj. Zgadzam się, że zasady są jedne i te same, a Wy już ostatnio przekroczyliście budżet. Mówiłam, że powinniście zacisnąć pasa, w przeciwnym wypadku nie wystarczy Wam nawet na najtańszy pergamin najgorszej jakości w przyszłym miesiącu, nie wspominając że w grudniu powinniście zorganizować jakieś mecze towarzyskie z okazji końca roku. - Księga przestała wertować strony, zatrzymując się na tej opisującej wydatki w czerwcu. - Zamiast tego robicie całkowicie nieprzemyślane wydatki jakby jutra miało nie być, jak tutaj. - Pokazała dokumentacje pod którą nota bene sam się podpisał. - Trzy czwarte środków jakie macie na cały rok, poszły w jeden tydzień. J-E-D-E-N. Pragnę przypomnieć, że tygodni jest pięćdziesiąt dwa. P-I-Ę-Ć-D-Z-I-E-S-I-Ą-T D-W-A - Ale tak to jest jak brudasom da się dostęp do większych zasobów, niż ich małe móżdżki mogą to ogarnąć, nie rozumieją jak kumulować środki, nie mają pojęcia jak budować i utrzymywać fortuny w porównaniu do wiekowych rodów, które znalazły swoje nisze.
Później zaczął narzekać, że potrzebuje nowej skrzynki na wnioski, bo ludziom zachciało się wysyłać zbyt dużo wniosków. Oczywiście, pewnie zażaleń, że sędziowe są coraz gorszej jakości, a mistrzostwo zostało niesłusznie przyzane jednej z drużyn. I jeszcze ten tekst, że nie wszyscy ukończyli magiczną szkołę. Co jest nie tak z tym światem.
- Jak dobrze kojarzę to edukacja jest dostępna dla wszystkich magicznych urodzonych, nawet dla rodzin niemagicznych, są również przyśpieszone kursy doszkalające z podstaw dla chętnych. - Chociaż patrząc na to z kim ma do czynienia, najchętniej zrobiłaby testy wstępne oparte o sprawdzanie inteligencji i odpowiednie podchodzenie. Potem przychodzą takie kreatury i zajmują jej czas. Przeniosła wzrok z mężczyzny, to na księgę, którą odesłała do regału i wtedy spostrzegła kuzyna, posyłając mu prawie niewidoczny uśmiech w kąciku ust. Musiała najpierw dokończyć tego delikwenta. Na odchrząknięcie ze strony Louvaina nic sobie nie zrobił. Już chciał zacząć swoją tyradę, pewnie o tym, że nie każdego stać na takie szkolenia, ale zawsze się to tak kończyło. Daphne mówiła, że każdy powinien umieć podstawy, ten że wszyscy mogą sobie na to pozwolić, a przecież te kursy były naprawdę tanie.
- Niestety, ale najpierw musicie zdobyć finansowanie. Czy otrzymacie darowiznę czy zaciągniecie pożyczkę u goblinów? Nie ma to znaczenia, ma być odpowiednie pokwitowanie okraszone stosowną pieczątką i podpisami na pergaminie M08. Na M-ZERO-OSIEM. - Znowu mu przeliterowała, bo miała wrażenie że ma do czynienia z imbecylem. - Na teraz, odrzucam. - Magiczna pieczątka z hukiem przybiła pergamin od mężczyzny, na co ten fuknął, że jeszcze popamięta i napisze na nią skargę. Szkoda tylko, że skarga trafi do Matuli, więc nic jej nie grozi.
Zerknęła na kuzyna, ciężko wzdychając i przekręcając plakietkę informującą, że teraz jest zajęta - znowu.
- Mój drogi Lou, piątek był wczoraj, dzisiaj jest sobota. S-O-B-O-T-A. Mieliście się rozliczyć do czwarku. C-Z-W-A-R-T-K-U. Z Wami to gorzej niż z dziećmi. - Wzięła jego pergamin i zaczęła przeglądać, co chwila skinieniem różdżki przestawiając wagę. Niestety, trochę rozdrażenia wylało się na niewinnego Lestrange, który przecież przyszedł tylko dwa dni spóźniony z rozliczeniami.

- Powiedz proszę, że chociaż u Ciebie nie ma takich przygód. Chcę wierzyć, że gdzieś jest lepiej, może trochę czyściej. - Dodała ściszonym głosem. Lubiła towarzystwo swojego kuzyna, który wydawał się całkiem zabawny i normalny, a przynajmniej nie miał takiego kija jak niektórzy. Do tego mogli razem obchodzić urodziny, co było dodatkową okazją do wspólnego imprezowania i spędzania czasu.
- Macie jakieś duże wydatki za zeszły miesiąc? Dla odmiany u Was budżet bardzo ładnie się spina jak dobrze kojarzę. - Z tego samego regału co poprzednio wyfrunęła księga z inną okładką, w tej były rozliczenia dla Biura Świstoklików. Strony przewracały się w zawrotnym tempie aż dotarły na pustą przestrzeń, do której można było dołożyć nowe strony.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daphne Lestrange (2717), Louvain Lestrange (2077)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Louvain Lestrange - 14.12.2024, 18:18
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Daphne Lestrange - 26.12.2024, 02:41
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Louvain Lestrange - 26.01.2025, 18:34
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Daphne Lestrange - 27.01.2025, 01:09
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Louvain Lestrange - 09.02.2025, 21:04
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Daphne Lestrange - 24.02.2025, 00:00
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Louvain Lestrange - 04.03.2025, 12:10
RE: [02.09.72] You'll want to cry, I'll make it rain - przez Daphne Lestrange - 05.03.2025, 00:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa