28.12.2024, 00:44 ✶
Nie mógł winić Lyssy za docinki i złośliwości, skoro to on zaczął. Na upartego mógłby w zasadzie utrzymywać, że celowo stworzył jej okazję do popisywania się ciętym językiem. Z dobrego serca, żeby się nie nudziła.
— Miałem znajomych, którzy się w tym lubowali — podsumował, jakby było to coś wymagającego koniecznie uściślenia, szczególnie ta część o posiadaniu znajomych. On sam nie zakłócał z nimi porządku na Pokątnej przede wszystkim dlatego, że porządek od zawsze lubił. Oficjalnie. Nieoficjalnie nie miał po prostu psychy.
Dobre serce dobrym sercem, ale nie zamierzał dawać się wciągać głębiej w te słowne przytyki. Nie dał też niczym po sobie poznać, że go mogła jakkolwiek uwaga Lyssy ruszyć, może poza tym subtelnym naciskiem położonym na znajomych. Poniżej jego godności było przecież przejmowanie się dogryzaniem nastolatki, tak?
— Do zainteresowanej usługami kobiety? — Sam nie znał odpowiedzi na zadane przez Scyllę pytanie, więc wzruszył tylko bezradnie ramionami. — Nie mam pojęcia. Nigdy nie słyszałem tego nazwiska.
Bo choć miał znajomych, nie znał ani całego Londynu, ani całej Anglii. Już nie mówiąc o tym, że zdarzali się i klienci zagraniczni. Nie zajmował się więc kwestią listu dłużej niż to konieczne, upisał standardową odpowiedź i zamknął sprawę.
I zamknięta ona pozostała, dopóki nie wrócił, odkrywając, że jego miejsce zostało zaanektowane przez Dolohov. Podsumował to bardzo ciężkim, bardzo wymownym westchnięciem i stanął po drugiej stronie biurka. Nie było w nim woli walki. Nie było jej w nim w normalnych okolicznościach, a po przygodach dnia poprzedniego, większych niż zwykle deficytach snu i całodniowej pracy nie było w nim już absolutnie niczego.
— Wygodny fotel? — Uśmiechnął się cierpko. — Nie, nie możesz odpisać. Widać Eurydyka wygrzebała się z tych podziemi do Londynu. Kto wie, może szuka głowy Orfeusza; niemądrze mieszać się w sprawy martwych kochanków. — Wyciągnął wyczekująco rękę po list, choć nie musiał być jasnowidzem, żeby przeczuć, że tak prosto się to nie skończy. — A może po prostu nie możesz, bo nie odpisujemy ludziom głupot, nawet gdy mają głupie imiona, a także: zdążyłem już jej odpowiedzieć.
— Miałem znajomych, którzy się w tym lubowali — podsumował, jakby było to coś wymagającego koniecznie uściślenia, szczególnie ta część o posiadaniu znajomych. On sam nie zakłócał z nimi porządku na Pokątnej przede wszystkim dlatego, że porządek od zawsze lubił. Oficjalnie. Nieoficjalnie nie miał po prostu psychy.
Dobre serce dobrym sercem, ale nie zamierzał dawać się wciągać głębiej w te słowne przytyki. Nie dał też niczym po sobie poznać, że go mogła jakkolwiek uwaga Lyssy ruszyć, może poza tym subtelnym naciskiem położonym na znajomych. Poniżej jego godności było przecież przejmowanie się dogryzaniem nastolatki, tak?
— Do zainteresowanej usługami kobiety? — Sam nie znał odpowiedzi na zadane przez Scyllę pytanie, więc wzruszył tylko bezradnie ramionami. — Nie mam pojęcia. Nigdy nie słyszałem tego nazwiska.
Bo choć miał znajomych, nie znał ani całego Londynu, ani całej Anglii. Już nie mówiąc o tym, że zdarzali się i klienci zagraniczni. Nie zajmował się więc kwestią listu dłużej niż to konieczne, upisał standardową odpowiedź i zamknął sprawę.
I zamknięta ona pozostała, dopóki nie wrócił, odkrywając, że jego miejsce zostało zaanektowane przez Dolohov. Podsumował to bardzo ciężkim, bardzo wymownym westchnięciem i stanął po drugiej stronie biurka. Nie było w nim woli walki. Nie było jej w nim w normalnych okolicznościach, a po przygodach dnia poprzedniego, większych niż zwykle deficytach snu i całodniowej pracy nie było w nim już absolutnie niczego.
— Wygodny fotel? — Uśmiechnął się cierpko. — Nie, nie możesz odpisać. Widać Eurydyka wygrzebała się z tych podziemi do Londynu. Kto wie, może szuka głowy Orfeusza; niemądrze mieszać się w sprawy martwych kochanków. — Wyciągnął wyczekująco rękę po list, choć nie musiał być jasnowidzem, żeby przeczuć, że tak prosto się to nie skończy. — A może po prostu nie możesz, bo nie odpisujemy ludziom głupot, nawet gdy mają głupie imiona, a także: zdążyłem już jej odpowiedzieć.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie