31.12.2024, 16:13 ✶
Faye pokręciła głową w przeczącym geście.
- Nie, Hugo, nie pomogłaby w tej sytuacji. Tak jak nie pomaga podczas każdej pełni księżyca, gdy moje tkanki są rozrywane, a mięśnie puchną i zwiększają swoją objętość, a kości łamią się, by przeinaczyć mnie w bestię. To było to samo, niekontrolowane uczucie - powiedziała z pewnością, która po raz pierwszy odkąd tu weszła pojawiła się w jej głosie. - Tak samo jak nie mogę powstrzymać tego podczas pełni, tak samo nie mogłam powstrzymać tego teraz. Oczywiście... Będę teraz nosić ze sobą różdżkę. Ale czy mamy pewność, że to się nie powtórzy? Hugo, ja nie chcę nigdy nikogo skrzywdzić, może... Może powinnam się wyprowadzić?
Bardzo nie chciała tego robić. Nie miała pieniędzy, by cokolwiek wynająć, o kupieniu mieszkania nie wspominając. Chciała osiąść gdzieś, gdzie było spokojnie, ale z drugiej strony nie zniosłaby samotności. Zaczynała podejrzewać, że Maddox miał rację: może powinna się chować tak jak on, na Ścieżkach? Przecież tam nawet gdyby kogokolwiek skrzywdziła, to... Nie, nie mogła tak myśleć. Po jej twarzy przebiegł dziwny grymas. Nawet przestępcy rodzili się niewinni, z czystą kartą. Tabula rasa, nikt nie był z gruntu zły. To doświadczenia ich zmieniały.
- Nie będzie to dla ciebie problemem? Trochę zaschło mi w gardle - powiedziała cicho, unosząc głowę. Naprawdę nie chciała robić nikomu przykrości czy jeszcze wysyłać po herbaty czy inne wody, ale zdała sobie sprawę z tego, że odkąd wróciła z Kniei, to nic nie piła. Tyle co kilka kropel wody, gdy szorowała twarz. Odkaszlnęła nagle, jakby organizm sobie przypomniał o tym, co jego właścicielka odpierdala. - Z grubsza pamiętam, myślę że dałabym radę. Albo może nie wiem, macie tu myślodsiewnię? Może wyciągniemy wspomnienia i je zobaczycie? Naprawdę nie mam nic do ukrycia, chcę pomóc jak tylko mogę.
Ona nie tylko chętnie współpracowała: ona sama podsuwała rozwiązania, które byłyby najdokładniejszym odwzorowaniem tego, co się stało. Rysownicy potrafili być niedokładni, niby tak samo jak wspomnienia, ale na pewno z nich łatwiej byłoby zrozumieć, co się stało.
- Nie, Hugo, nie pomogłaby w tej sytuacji. Tak jak nie pomaga podczas każdej pełni księżyca, gdy moje tkanki są rozrywane, a mięśnie puchną i zwiększają swoją objętość, a kości łamią się, by przeinaczyć mnie w bestię. To było to samo, niekontrolowane uczucie - powiedziała z pewnością, która po raz pierwszy odkąd tu weszła pojawiła się w jej głosie. - Tak samo jak nie mogę powstrzymać tego podczas pełni, tak samo nie mogłam powstrzymać tego teraz. Oczywiście... Będę teraz nosić ze sobą różdżkę. Ale czy mamy pewność, że to się nie powtórzy? Hugo, ja nie chcę nigdy nikogo skrzywdzić, może... Może powinnam się wyprowadzić?
Bardzo nie chciała tego robić. Nie miała pieniędzy, by cokolwiek wynająć, o kupieniu mieszkania nie wspominając. Chciała osiąść gdzieś, gdzie było spokojnie, ale z drugiej strony nie zniosłaby samotności. Zaczynała podejrzewać, że Maddox miał rację: może powinna się chować tak jak on, na Ścieżkach? Przecież tam nawet gdyby kogokolwiek skrzywdziła, to... Nie, nie mogła tak myśleć. Po jej twarzy przebiegł dziwny grymas. Nawet przestępcy rodzili się niewinni, z czystą kartą. Tabula rasa, nikt nie był z gruntu zły. To doświadczenia ich zmieniały.
- Nie będzie to dla ciebie problemem? Trochę zaschło mi w gardle - powiedziała cicho, unosząc głowę. Naprawdę nie chciała robić nikomu przykrości czy jeszcze wysyłać po herbaty czy inne wody, ale zdała sobie sprawę z tego, że odkąd wróciła z Kniei, to nic nie piła. Tyle co kilka kropel wody, gdy szorowała twarz. Odkaszlnęła nagle, jakby organizm sobie przypomniał o tym, co jego właścicielka odpierdala. - Z grubsza pamiętam, myślę że dałabym radę. Albo może nie wiem, macie tu myślodsiewnię? Może wyciągniemy wspomnienia i je zobaczycie? Naprawdę nie mam nic do ukrycia, chcę pomóc jak tylko mogę.
Ona nie tylko chętnie współpracowała: ona sama podsuwała rozwiązania, które byłyby najdokładniejszym odwzorowaniem tego, co się stało. Rysownicy potrafili być niedokładni, niby tak samo jak wspomnienia, ale na pewno z nich łatwiej byłoby zrozumieć, co się stało.