• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi

[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#4
31.12.2024, 22:27  ✶  
No właśnie, czego się spodziewała?
Czując nieprzyjemny skurcz mięśni po wyprostowaniu się, przymknęła na chwilę oczy. Tykanie zegara, oddech, szelest kartek kołysanych przez wpadające do pokoju okno -to tylko kilak dźwięków, które próbowały odepchnąć pojedyncza, malutką myśl, która w ostatnim czasie natrętnie do niej wracała. Trwał w niej konflikt, wewnętrzny, głównie rozumu z tym, co podpowiadało jej serce i do czego pchało ją te kilka istniejących w jej życiu więzi.
Gdy odpowiedział, podniosła na niego spojrzenie, a usta jej drgnęły, jakby przez chwilę wahała się nad tym, co odpowiedzieć. Wiedziała, że nie chciał mówić o tym bardziej, niż nie mógł i nie miała mu tego za złe. Znała Louvaina i jego zaangażowanie w wojnę, która trwała w Wielkiej Brytanii, nabierając coraz więcej rozpędu oraz kształtów. Już nie robiono tego cicho, teraz chyba znaczenie miały również pokazy siły na wielką skalę, o czym najlepiej świadczyły piętrzące się w kostnicy trupy i rozmowy przekształcone w szepty, prowadzone w ustronnych miejscach.
Wzruszyła ramionami, kręcąc głową i drgnęła, ruszając leniwie w jego kierunku. Nigdy nie sprzeciwiała się temu, o co prosił ojciec, ale może był ku temu najwyższy czas? Szła prosto, nie uciekając spojrzeniem z twarzy ciemnowłosego czarodzieja, lustrując ją chyba tysięczny raz w życiu, jakby chciała odnaleźć tam coś nowego. Stanęła blisko, zadzierając nieco podbródek i spotykając spojrzenie onyksowych tęczówek, wcale od nich nie uciekła. Przeciwnie. Próbowała się przedrzeć przez panującą w nich ciemność, dotrzeć znacznie głębiej, być może znaleźć odpowiedzi na te kilka pytań, które ją nurtowało.
Oczywiście, że chciał zrobić coś złego. Zdawał sobie sprawę, że od pewnych rzeczy, nie ma już odwrotu? Ciemność złapie jego dusze i umysł mocniej, przytuli do siebie, uzależni. Z nekromancją było tak samo, jeśli przekraczało się pewne granice. Traciło się cząstkę siebie, cząstkę człowieczeństwa, którą zastępowała obojętność, chciwość i zwykle chęć uzyskania większej władzy. Czy potęga, wpływy.. Czy świat, o który tak uparcie walczył, zabierający ze sobą tak wiele ofiar po każdej ze stron konfliktu, był wart stracenia duszy i samego siebie? Jego postawa i oddanie na swój sposób było godne podziwu i jednocześnie przerażające. Jej dłoń drgnęła niespokojnie, gdy uniosła ją do góry i wysunęła w jego stronę, kierując się na początku w okolice szyi, a potem zsuwając niżej, tam, gdzie leniwie i rytmicznie biło uparte serce. Doskonale je słyszała, wyczulona na dźwięki ludzkiego ciała, które w pewnych okolicznościach stanowiły doskonały wykrywacz kłamstw. Nie przekroczyła jednak bariery dotyku, jej palce zacisnęły się tak, jak zrobiłyby to na materiale jego koszuli, ale żaden skrawek nie znajdował się między skórą. Zamiast tego przesunęła rękę w miejsce, gdzie tkwił tatuaż — ukryty, ale dla Cynthii tak doskonale widoczny, wyczuwalny. Zresztą, nie pierwszy raz przesuwała nad takowym palcem.
- Louvain, czy to jest tego warte? - zapytała cicho, nie odwracając od niego wzroku, nie mrugając nawet. Czy tkwienie w czyichś dłoniach, niczym marionetka i wypełnianie rozkazów, narażenie siebie — swojego człowieczeństwa, swojej rodziny — czy to, co miał otrzymać za lojalność i zaangażowanie, było tego całego poświęcenia warte? Życie działało na zasadzie wymiany, chcąc zachować równowagę. Nie było światła bez cienia, nie było życia bez śmierci i nie było sukcesu bez poświęcenia. - Po przekroczeniu pewnej granicy, nie ma już odwrotu.
Trudno było stwierdzić, czy mówiła o jego organizacji, czy może o użyciu smoczej oliwy. Rzucenie zaklęcia pożogi miało szybsze skutki na człowieku, na jego źródle i jego emocjach, przekształcając jego naturę — zwłaszcza gdy mowa była o ofiarach, ale oliwa działała w podobny sposób.
Z drugiej jednak strony... Zacisnęła usta, przenosząc spojrzenie z ciemnych oczu na przedramię, pogrążając się we własnych myślach, przesunęła palec po skórze Louvaina, odrysowując kształt. Nie zostało jej wiele materiałów. Nie zostało jej wiele rozwiązań do przetestowania na problemy Tori, Stanleya czy Lou. Na zimno, które niczym szron rozprzestrzeniało się po ich wnętrzu. Nie była pewna, czy dałaby radę samą dostać się do limbo, bo nawet jeśli miała wiedzę, bo starała się nie przekraczać pewnych granic. Gdy raz to zrobiła.. Wojna i morderstwa nie były jednak nauką, nie była tym, w co Cynthia wierzyła. Były czymś, co przekształciłoby jej kręgosłup moralny i zmieniło ją od środka.
Skarciła się w myślach, bo nie powinna nawet o tym myśleć. Blondynka cofnęła dłoń, kolejny raz podnosząc na niego spojrzenie jasnych tęczówek, odszukując błyszczących onyksów. - Jeśli Ci ją dam, to nie tylko Twoje ręce będą we krwi. Krwi, której nie zmyjemy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6167), Louvain Lestrange (5661)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 27.11.2024, 18:03
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.12.2024, 22:42
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 19.12.2024, 13:52
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:27
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 08.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 09.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 20:30
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 29.01.2025, 21:36
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 10.02.2025, 02:18
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 10.02.2025, 23:50
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 23.02.2025, 20:40
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.03.2025, 23:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa