04.01.2025, 21:32 ✶
Chciała wiedzieć, czy te gesty i słowa to tylko uprzejmość człowieka, który już kogoś w swoim życiu znalazł, a teraz mogła marzyć o całowaniu jego twarzy bez wyrzutów sumienia i ściskać dłoń bez obawy, że serce mężczyzny było jednak zajęte.
— Kwiaty, komplementy, a teraz coś takiego? Cieszę się, że przynajmniej jesteś konsekwentny w swoim uwodzicielstwie — odparła z szerokim uśmiechem. Ciepło na policzkach zrzuciła na dość niską temperaturę. — Ale wiesz, że teraz musisz spełnić wszystkie kryteria poważnej randki, prawda? — uniosła brew. — Po pierwsze: rozmowa o moim ulubionym s… — smoku. Chciała powiedzieć smoku, ale jakaś nuta uparta ostrożności kazała jej się powstrzymać. Nie potrafiła sobie wyobrazić, żeby mogła wrócić z nim do rozmów o nich. A przynajmniej nie na tę chwile. Mogła żyć bez tego. — …ssssserii. Książkowej. O mojej ulubionej serii. Po drugie: jakieś dramatyczne wyznanie pod gwiazdami. I po trzecie… Kolacja na twój koszt — ścisnęła jego dłoń mocniej i ruszyła znowu przed siebie. — Pokaż mi na co cię stać, Ari.
Po pierwsze: ustaliła te kryteria na poczekaniu. Po drugie: dramatyczne wyznanie pod gwiazdami? To brzmiało jak zadanie dla bohatera jakiegoś taniego pornola, który robił to tuż przed tym, jak zdjął koszulę, a światło księżyca magicznie podkreślało jego mięśnie (może przy innej okazji…). A kolacja na jego koszt? Icarus jeszcze zacząłby ją podejrzewać, że próbowała go puścić z torbami. Kiedy złapał ją za jedyną sprawną dłoń poczuła się szczęśliwa i jednocześnie odsłonięta, i to nie tak, że mógłby ją kiedykolwiek skrzywdzić fizycznie. Nie. To byłoby absurdalne, bo Ari? Nawet wtedy, kiedy byli nastolatkami, to zawsze był tak cholernie… Delikatny, ale i uważny, troskliwy w sposób, który rozpierdalał jej wszystkie dostępne mechanizmy obronne. Nakrywał ją odzieniem, odgarniał włosy z twarzy jakby to były nitki ze złota, a nie jej pospolite rude kudły i wszystko czasami robił to z taką miną jakby chciał oddać hołd królowej. Dlaczego na bogów pomyślała akurat o tym teraz? Mona, czy ty w ogóle słyszysz jak to brzmi? Jedno popołudnie. Jedno! A ona już zdejmowała pancerz, wystawiała się na strzał i machała białą flagą z napisem „proszę, zniszcz mnie, to będzie takie dramatyczne!”. Ale czy to było takie złe, skoro przecież chodziło o jej Icarusa? Czy to źle, że Mona Rowle zakochiwała się ponownie po jednym dniu? Może. A może do diabła wcale nie.
— Kwiaty, komplementy, a teraz coś takiego? Cieszę się, że przynajmniej jesteś konsekwentny w swoim uwodzicielstwie — odparła z szerokim uśmiechem. Ciepło na policzkach zrzuciła na dość niską temperaturę. — Ale wiesz, że teraz musisz spełnić wszystkie kryteria poważnej randki, prawda? — uniosła brew. — Po pierwsze: rozmowa o moim ulubionym s… — smoku. Chciała powiedzieć smoku, ale jakaś nuta uparta ostrożności kazała jej się powstrzymać. Nie potrafiła sobie wyobrazić, żeby mogła wrócić z nim do rozmów o nich. A przynajmniej nie na tę chwile. Mogła żyć bez tego. — …ssssserii. Książkowej. O mojej ulubionej serii. Po drugie: jakieś dramatyczne wyznanie pod gwiazdami. I po trzecie… Kolacja na twój koszt — ścisnęła jego dłoń mocniej i ruszyła znowu przed siebie. — Pokaż mi na co cię stać, Ari.
Po pierwsze: ustaliła te kryteria na poczekaniu. Po drugie: dramatyczne wyznanie pod gwiazdami? To brzmiało jak zadanie dla bohatera jakiegoś taniego pornola, który robił to tuż przed tym, jak zdjął koszulę, a światło księżyca magicznie podkreślało jego mięśnie (może przy innej okazji…). A kolacja na jego koszt? Icarus jeszcze zacząłby ją podejrzewać, że próbowała go puścić z torbami. Kiedy złapał ją za jedyną sprawną dłoń poczuła się szczęśliwa i jednocześnie odsłonięta, i to nie tak, że mógłby ją kiedykolwiek skrzywdzić fizycznie. Nie. To byłoby absurdalne, bo Ari? Nawet wtedy, kiedy byli nastolatkami, to zawsze był tak cholernie… Delikatny, ale i uważny, troskliwy w sposób, który rozpierdalał jej wszystkie dostępne mechanizmy obronne. Nakrywał ją odzieniem, odgarniał włosy z twarzy jakby to były nitki ze złota, a nie jej pospolite rude kudły i wszystko czasami robił to z taką miną jakby chciał oddać hołd królowej. Dlaczego na bogów pomyślała akurat o tym teraz? Mona, czy ty w ogóle słyszysz jak to brzmi? Jedno popołudnie. Jedno! A ona już zdejmowała pancerz, wystawiała się na strzał i machała białą flagą z napisem „proszę, zniszcz mnie, to będzie takie dramatyczne!”. Ale czy to było takie złe, skoro przecież chodziło o jej Icarusa? Czy to źle, że Mona Rowle zakochiwała się ponownie po jednym dniu? Może. A może do diabła wcale nie.