04.01.2025, 21:57 ✶
Roześmiał się na sugestię Mo o „prawidłowej randce”. Cóż, był dżentelmenem, jednak wychowanie wśród Prewettów go czegoś nauczyło. Poza nienawiścią do samego siebie i daddy issues miał też dobre maniery. A jedną z nich było robienie, czegokolwiek dama jego serca zapragnęła (choć były oczywiście jakieś granice).
— O twojej ulubionej serii? Wiesz, że zawsze chętnie gadam o książkach, w końcu z jakiegoś powodu się ze mnie śmiali w szkole — puścił jej oczko. – Nie wiem, jak z księżycem, byśmy musieli dość długo pochodzić, a wiesz, że sportowcem to ja nie jestem. Rzewne wyznanie mogę ci zapewnić w każdej chwili, oczywiście, choć chyba lepiej by było, żeby było spontaniczne. Ale... jeśli połączymy kolację z romantycznym wyznaniem, możemy nawet się zmieścić czasowo.
Mimo to wszystko, widać było, że troszkę się zgrywał. Tak naprawdę chciał spędzić z nią po prostu czas. Pogadać, przejść się, może zagrać w jakąś głupawą grę? Zabrałby ją na kręgle. Może nie było to zbyt eleganckie, ale wiedział, że usłyszałby jej śmiech. Szczególnie, że na pewno by go pokonała. A może mogli przejść się ulicami Londynu i pooglądać witryny sklepowe?
— Może pójdziemy do jakiejś księgarni? Dawno nie czytałem nic mugolskiego, a często są to naprawdę świetne książki. Szczególnie ciekawe jest to, jak wyobrażają sobie magię. Mają absolutnie fascynujące podejście. — W ostatniej chwili się powstrzymał przed kolejnymi słowami. Nie dlatego, że były jakieś złe, po prostu by zaczął ględzić i zanudziłby Mo na śmierć. — Wiem, co możemy zrobić! Kupisz mi książkę, a ja kupię tobie. Przeczytamy je i wymienimy się wrażeniami.
— O twojej ulubionej serii? Wiesz, że zawsze chętnie gadam o książkach, w końcu z jakiegoś powodu się ze mnie śmiali w szkole — puścił jej oczko. – Nie wiem, jak z księżycem, byśmy musieli dość długo pochodzić, a wiesz, że sportowcem to ja nie jestem. Rzewne wyznanie mogę ci zapewnić w każdej chwili, oczywiście, choć chyba lepiej by było, żeby było spontaniczne. Ale... jeśli połączymy kolację z romantycznym wyznaniem, możemy nawet się zmieścić czasowo.
Mimo to wszystko, widać było, że troszkę się zgrywał. Tak naprawdę chciał spędzić z nią po prostu czas. Pogadać, przejść się, może zagrać w jakąś głupawą grę? Zabrałby ją na kręgle. Może nie było to zbyt eleganckie, ale wiedział, że usłyszałby jej śmiech. Szczególnie, że na pewno by go pokonała. A może mogli przejść się ulicami Londynu i pooglądać witryny sklepowe?
— Może pójdziemy do jakiejś księgarni? Dawno nie czytałem nic mugolskiego, a często są to naprawdę świetne książki. Szczególnie ciekawe jest to, jak wyobrażają sobie magię. Mają absolutnie fascynujące podejście. — W ostatniej chwili się powstrzymał przed kolejnymi słowami. Nie dlatego, że były jakieś złe, po prostu by zaczął ględzić i zanudziłby Mo na śmierć. — Wiem, co możemy zrobić! Kupisz mi książkę, a ja kupię tobie. Przeczytamy je i wymienimy się wrażeniami.