• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi

[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#6
09.01.2025, 00:15  ✶  
Loauvain Lestrange zawsze był ambitny.
Przejawiało się to już w Hogwarcie, gdy robił wszystko, aby być jak najlepszym w szkolnej drużynie, a potem rozwinął karierę sportową. Lubił popularność i poklask, ale dopiero później zrozumiała, że kryła się za tym chęć bycia liderem. Chęć wpływów, które mogłyby zmieniać codzienność świata czarodziejów. I nie było w tym niczego złego, wielu ludzi dzieliło z nim to marzenie, ale większość nie miała swojej szansy na spróbowanie. On się dopchał. Udało mu się dotrzeć do miejsca, którego poszukiwał, aby móc tworzyć świat, którego pragnął. Do samego serca organizacji, która rozdzierała to, co wszyscy znali i próbowała wprowadzić nowy porządek. Nie miała pojęcia, jak działała ich organizacja i jaka panowała w niej hierarchia, jak wielu ludzi podlegało jego rozkazom i wcielało w życie jego plany. Nie mogła wiedzieć o pionkach, które podkładał, aby nie dać do końca oplątać się ciemności, przekroczyć granicy, z której nie mógłby już wrócić do tego, co było.
Cynthia zdawała sobie sprawę ze swojej hipokryzji.
To, co robiła, wcale nie było dobre — odwracanie wzroku i ciche przyzwolenie, pomoc właściwie tym, których powinna przecież wydać Ministerstwu. Dostałaby przytulną celę za to, co dla osób noszących ten paskudny tatuaż robiła. I za samą nekromancję. Pilnowała się, robiła wszystko, aby nie naruszyć tabu i nie przekroczyć linii, gdzie i jej dusza zacznie się przekształcać, ale z biegiem lat i kolejnymi księgami, kolejnymi badaniami — stawało się to coraz trudniejsze. Nigdy nie miała ambicji dotyczących pokonywania śmierci, ale nie było to dobre usprawiedliwienie na posługiwanie się nekromancją w tak szerokim zakresie. Już dawno chęć zapisania się w historii odkrywania magii przeistoczyła się w coś bardziej pierwotnego, rozbudziła w niej zupełnie inny rodzaj ciekawości i pragnienia. Manipulacja siłami witalnymi, świadomość, że mogła kogoś pozbawić tchu kilkoma krótkimi ruchami, poczucie kontroli nad organizmem — wszystko to było uzależniające. I niebezpieczne. A jednak tkwiła w miejscu, nie umiejąc się określić i porzucić ludzi, którzy tkwili po jednej lub po drugiej stronie.
Był nadal zły. Przekręciła głowę na bok, a nuta zaskoczenia przemknęła w niebieskich oczach. Cofnęła jednak dłoń, pozwalając jej opaść luźno wzdłuż ciała.
- Nie. Uprawianie nekromancji bez zakazu i kontroli pogrążyłoby go w większym chaosie, niż tkwi teraz. - odparła ze spokojem, chociaż głos zmienił barwę, nabierając chłodu pasującego do odcienia jej tęczówek. Szczerze wierzyła w zasady. Człowiek nie umiał żyć bez zasad, społeczeństwa nie umiały funkcjonować. Wolność oślepiała na wielu płaszczyznach i historia nie raz to udowodniła, wystarczyło przeczytać księgi.
Pamiętała. Doskonale. Wiedziała, ale mu pomogła — zrobiła tego jednak dla Voldemorta, dla lepszego lub też gorszego świata, nie zrobiła tego dla organizacji. Zrobiła to tylko i wyłącznie dla Louvaina, żeby nie miał kłopotów. I zapewne pomogłaby mu kolejny raz, gdyby była taka potrzeba. Gdy wybrała sobie ludzi, którym ufała i przed którymi w jakiś sposób się otwierała, była lojalna, nawet jeśli ów lojalność prowadziła do impasu. Nie umiała przejść na jedną stronę, wiedząc, że zostawiłaby i musiałaby narażać ludzi, którzy tkwili po drugiej. Tylko to miało dla niej znaczenie — ich bezpieczeństwo, nawet nie swoje własne.
Potem nastała cisza. Wszystkie myśli odeszły, a jej ciało spięło się i wyprostowało w akcie obrony na to, co powiedział. Szumiało jej w uszach i miała wrażenie, że zaschło jej w gardle.
Ja umieram. Wszyscy umieramy.
Cofnęła się kilka kroków, zatrzymując się, dopiero gdy poczuła za plecami chłód ściany. Nie mogła przecież pozwolić, aby sytuacja się powtórzyła. Wtedy nie miała żadnego wpływu na wydarzenia, nie mogła niczego zrobić. Coś wewnątrz drgnęło na tyle, że nawet nie słuchała tego, co mówił później. Przed oczami tańczyły jej obrazy przedstawiające przeczytane strony, zdobyte informacje. Dementorzy. Limbo. Blokada na źródło, która z czasem zaczynała w pewien sposób atakować właściciela. Nieprzenośna. Wiedziała, czego potrzebowała, ale nie miała pojęcia, jak się do tego zabrać i jak stworzyć odpowiedni klucz. Szum zaczynało zagłuszać bicie, szybki oddech. Poczuła, jak czerwienią się jej policzki i palą na tyle, że uniosła dłoń, dotykając ich opuszkami zimnych palców. Oczy ją zapiekły, zaszkliły się, ale zdołała przymknąć je na dłuższy moment, łapiąc głębszy oddech.
Ja umieram. Wszyscy umieramy.
Nie była przecież słaba i bezradna jak wtedy. Okoliczności były zupełnie inne. Mogła coś zrobić. Nie, ona musiała coś zrobić. Może jednak warto znaleźć w sobie siłę w uczuciach? Przynajmniej ten jeden raz. Nic innego nie miało teraz znaczenia. Zło, dobro, sumienie, świat.
Kolejny głębszy oddech, a jej ciało rozluźniło się i przestało drżeć, chociaż na skórze rozciągała się gęsia skórka. Wyprostowała się, zadarła podbródek i zwilżyła wargi, palcami odsuwając się nieco od ściany — nawet nie czuła, jak chwilę wcześniej wbijała sobie paznokcie w skórę, a kostki zbielały jej od zaciskania dłoni w pięść.
- Nie możesz umrzeć. Victoria nie może umrzeć. Atreus nie może umrzeć. Żadne z was nie umrze.- zaczęła w końcu, a przez te kilka krótkich słów przebiegła cała paleta emocji. - Nie pozwolę na to, niezależnie od ceny i od granic, które będę musiała przekroczyć. Bo nawet jeśli Ty masz Czarnoksiężnika, mój Drogi i nie potrzebujesz mojej pomocy, oni go nie mają. On ich nie uratuje. I Ty też nie będziesz mógł im pomóc, nie narażając przy tym siebie. - wbiła w niego spojrzenie. Na początku gdzieś w okolice jego ust, jednak szybko znalazła onyksowe tęczówki. Nawet jakby kłamał, doskonale by o tym wiedziała, bo organizm zachowywał się inaczej, gdy ludzie karmili innych tym, co chcieli usłyszeć. - Lou, muszę wiedzieć, czy.. - przerwała, jakby szukając odpowiednich słów. Może liczyła na to, że zna ją na tyle, aby odpowiedzieć, zanim skonstruuje pytanie? A może było ich tak wiele, że nie wiedziała, od którego powinna zacząć?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6167), Louvain Lestrange (5661)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 27.11.2024, 18:03
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.12.2024, 22:42
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 19.12.2024, 13:52
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:27
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 08.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 09.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 20:30
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 29.01.2025, 21:36
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 10.02.2025, 02:18
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 10.02.2025, 23:50
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 23.02.2025, 20:40
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.03.2025, 23:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa