• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia

[1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#5
10.01.2025, 22:13  ✶  
Równowaga zawsze musiała być we wszechświecie zachowana, była tu pewna słuszność. Kilka osób żartowało, że Stanley z kolegami traci punkty, żeby inne domy miały w ogóle jakiekolwiek szanse w nadgonieniu Slytherinu, który niekiedy przewyższał ambicją Ravenclaw. Nie było to kwestią chęci do nauki, raczej potrzebą zachowania wyższości nad innymi, pokazania, kto rządził Hogwartem nie tylko na zamkowych korytarzach czy pod względem ilości bogatych i dobrze urodzonych uczniów.
Byli tak ze sobą zgrani, że nie pomyślałaby o żadnej zazdrości, zwłaszcza o popularność i dziewczyny. Stanley wydawał się jej najmniej zakochanym w sobie. Miał w sobie nutę tajemniczości, nie wykładał wszystkiego od razu, a przynajmniej nic o tym nie słyszała. A dziewczęta naprawdę dużo plotkowały i chociaż Cynthia nie brała w tym czynnego udziału, wszak romanse zupełnie jej nie obchodziły i nie była kimś łatwo dostępnym, słuchała — czy tego chciała, czy też nie. Przecież Tori co chwilę dostawała liściki od kolejnego amanta, podobnie jak Lestrange czy Malfoyówna, chociaż te dwie ostatnie dużo bardziej się tym chwaliły, niż jej przyjaciółka. Nie miała pojęcia, że był takim złotoustym cwaniaczkiem.
Uniosła brew na jego słowa, nie mogąc powstrzymać rozbawionego uśmiechu, który pokazał dołeczki w bladych, wciąż subtelnie różowych policzkach.
- Nawet nie brzmisz wiarygodnie. - zauważyła z delikatnym wzruszeniem ramion, bo zdawała sobie sprawę, że wolał magię praktyczną niż to, czym zajmowała się Cynthia. Nie było w tym nic złego, każdy miał prawo do innych zainteresowań, a dodatkowo jego zdolności i potencjał magiczny były na tyle duże, że mógł się tym spokojnie chwalić. Słyszała nie raz, jak nauczyciel wspominał, że gdyby tylko się trochę lepiej zachowywał i bardziej przykładał, mógłby być najlepszy na swoim roku z obrony przed czarną magią. Nawet jeśli wyglądał poważnie i jakby naprawdę o tym mówił, oczy błysnęły mu w taki charakterystyczny, nawet uroczy sposób. Starał się być miły, potrzebował pomocy z referatem na eliksiry? Bo przecież chłopcy jego pokroju zwykle wybierali te przebojowe i odkryte panny, a nie chłodne i na pierwszy rzut oka mało sympatyczne. - Nie, nic. - odparła spokojnie, bo co miała powiedzieć? Że ją zawstydził? Niedoczekanie.
Zachowywał się strasznie swobodnie, śmiał się lekko i właściwie, gdyby nie mieli ze sobą styczności przez te wszystkie lata, nie pomyślałaby, że jest członkiem bandy z Atreusem i Louvainem. Przytaknęła z uśmiechem, nie odrywając wzroku od jego twarzy, nieco oczarowana gładkim, żywym i pełnym energii śmiechem. - W takim razie mamy umowę.
Oznajmiła jedynie, już całkiem odpuszczając na dziś czytanie podręcznika, bo cała ta sytuacja skutecznie wybiła ją z rytmu naukowego, ożywiając nieco popołudnie.
Jego słownictwo nieco ją zszokowało, dlatego też przekręciła głowę na bok, wbijając w niego pytające spojrzenie, jakby chciała zapytać, co takiego zrobił mu Bullstrode i w co mu się wtrącał. Większość spraw, które można było z wyżej wymienionym skojarzyć, mogło dotyczyć zarówno obrony przed czarną magią, kobiet, jak i Qudditcha. - To musiały być naprawdę ważne sprawy.
Nie bardzo wiedziała, jak ma się do niego zwracać, dlatego też musiała się nieco ugryźć w język, żeby nie rzucić nazwiskiem lub co gorsza -imieniem. Miała wrażenie, że zwracanie się do siebie po imieniu w ich przypadku byłoby przekroczeniem pewnej granicy. Owszem, na nią zwykle wołali Cynthia, ale ona zwracała się bezosobowo lub nazwiskami, nie licząc najbliższych sobie ludzi.
Miał trochę racji, papieros dodawał mu trochę łobuzerskiego wyglądu, brakowało tylko skórzanej kurtki i motocykla, a z pewnością miałby nieodstępujący go na krok wianuszek fanek z każdego rocznika. Miała wrażenie, że każda dziewczyna w tym zamku — nie licząc Brenny — szukała sobie chłopca, którego mogłaby utemperować i który by się dla niej zmienił, jak w tych durnych romansach i harlekinach. Takiego, który złapałby by je za włosy i dał w mordę swojemu koledze tylko dlatego, że na nią spojrzał w niewłaściwy sposób. Poniekąd Stanley i Ci jego nieszczęśni koledzy odzwierciedlali te głupie wizje, pewnie dlatego byli popularni.
- Myślisz, że byłbyś mniej.. Hmmm atrakcyjny dla dziewczyn, gdybyś nie palił? - zapytała zadziornie, szukając cukierków, które na pewno przecież miała. Zwykle chowała po kieszeniach coś słodkiego. - Słucham?
O ile wcześniej ją trochę zaskakiwał, tak teraz szczęście, że siedziała. Wbiła w niego oczy z rozchylonymi ustami, wpatrując się niczym w białego jednorożca, który wyszedł gdzieś z Zakazanego Lasu. Ona była grzeczną, dobrą i ułożoną dziewczyną. Przez cały okres nauki nie straciła więcej, niż pięciu punktów, miała jeden szlaban (i to nie ze swojej winy), nie paliła, nie piła i nie łamała szkolnego regulaminu. Nawet spódnicy nie nosiła tak wysoko, jak jej koleżanki, bo Pani McGonagall bardzo na to zwracała uwagę. A on, Stanley Borgin proponował jej właśnie papierosa z miną, jakby miała oddać mu przynajmniej dusze z błyskiem w oczach i włosami opadającymi niesfornie na czoło. Już słyszała w głowie głos Brenny i Tori, które ją karcą, gdyby brała pod uwagę zgodzenie się na używkę, a tym bardziej na pójście w ustronne miejsce z takim chłopakiem, jak on. Absolutnie nie dla niej.
Uśmiechał się tak wyzywająco, tak pewnie, że pokręciła głową z niedowierzaniem i roześmiała się, nie uciekając jednak od niego wzrokiem, chociaż trzeba przyznać, że nastolatka znów poczuła ciepło na policzkach i podekscytowanie, rozchodzące się po ciele ciepłem oraz szybkimi uderzeniami serca. Była dumna. Jak miała mu niby odmówić? Powinna mu odmówić, tak byłoby rozsądnie, ale spoglądał tak, że zwyczajnie nie mogła być rozsądna.
- Rozmawiamy dłużej niż dwie minuty pierwszy raz w życiu, a Ty już proponujesz mi nałóg i ustronne miejsce. Mówił Ci ktoś kiedyś, że masz naprawdę.. Dużo odwagi? - nie chciała użyć słowa "tupet". Cynthia odchyliła się nieco do tyłu, po omacku szukając czegoś, co zostawiła przy ławce. Włosy zakołysały się leniwie, mieniąc srebrem w promieniach słońca, które wyszło zza chmur. Brenna ją zabije. Victoria ją zabije. O ile się dowiedzą. Wyciągnęła torbę, chowając do niej książkę i wstała, zawieszając ją sobie przez ramię. Poprawiła spódniczkę i wbiła w niego uparte spojrzenie. - To druga umowa jednego dnia. Jaka będzie trzecia? - zapytała, jego śladem przekręcając niewinnie głowę, robiąc krok w jego stronę. W dłoni wciąż zaciskała cukierki. - Gdzie jest to Twoje ustronne miejsce?
Szlabanu by nie zniosła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (4736), Stanley Andrew Borgin (4344)




Wiadomości w tym wątku
[1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 15.12.2024, 22:04
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2024, 22:37
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:32
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 07.01.2025, 00:19
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 10.01.2025, 22:13
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 12.01.2025, 02:29
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 01.02.2025, 00:54
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 23.02.2025, 18:14
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 27.04.2025, 00:40
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 05.05.2025, 15:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa