• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus

[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#8
11.01.2025, 00:51  ✶  
Nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiała. Najbliższe sobie osoby poznała jeszcze w Hogwarcie i chociaż nie z każdym od samego początku wszystko było dobrze, tak z czasem udało się dotrzeć. Jakby się głębiej zastanowić to każdy mógł być Śmierciożercom, bo tworzona przez społeczeństwo paranoja i obawa potęgowała podejrzliwość. Cynthii było to jednak obojętne, wszak Louvain był tylko i aż Louvainem, podobnie jak Stanley, Victoria czy Brenna. Nie miało znaczenia, do której grupy przynależeli, bo wciąż byli w znacznej części tymi samymi ludźmi, z którymi się przyjaźniła. Zdawała sobie sprawę, że każdy się zmieniał i ludzie niczym rzeka, wcale nie byli stali. Wszystko zmieniało się z wiekiem i ze zdobytym doświadczeniem, a każda podjęta decyzja oraz jej konsekwencja, rozwijała w nas coś nowego.
Prawdą jednak było, że zbyt długo przymykała oczy i próbowała stać na neutralnym gruncie, jednocześnie tak intymnie igrając ze śmiercią i zagłębiając tajniki sztuki zakazanej w tym samym stopniu przez społeczeństwo, co poplecznicy Czarnoksiężnika.
Może spotkanie Rodolphusa i ten projekt miały być tym, co pomoże jej zrobić krok w którymś z kierunków i podjąć jakieś decyzje. Tłumaczenie, że zyskiwała czas dla poszerzenia własnej wiedzy, przestawało być wystarczające. Nie było dobrą wymówką. Przyglądała mu się w milczeniu, stojąc blisko i próbując dojrzeć głębiej za stalowoniebieskie tęczówki, które w popularnym powiedzeniu, stanowiły wrota do duszy człowieka. To jednak byłoby zbyt proste, aby było prawdziwe. Była przekonana, że skrywał wiele tajemnic, których nie da się odczytać z oczu, niezależnie, jak głęboko by sięgnęła. Co on chciał osiągnąć swoimi badaniami? Jaka była jego ambicja? Czego pragnął? Wargi kobiety rozchyliły się subtelnie, a ciepłe powietrze uciekło gdzieś w przestrzeń, gdy usłyszała jego odpowiedź.
Czyżby łączyła ich paląca ciekawość, chęć przekroczenia granicy i odkrycie nieznanego? Wszak sukcesy intelektualne uzależniały mocniej niż uniesienia fizyczne. Pozwoliła więc sobie na krótki uśmiech, a jej palce pewniej splotły w uścisku jego dłoń, jakby doskonale wiedziała, że nie było sensu już niczego mówić, bo zaraz będą się teleportować.
Może miejsce, do którego ją zabierze, powie jej więcej o tym, co działo się w jego umyśle.

Świat wirował przez kilka sekund, wywołując nieprzyjemny uścisk w żołądku, a gdy uniosła powieki, byli już daleko poza uroczym domkiem z wnętrzem godnym Salazara Slytherina. Wyuczonym nawykiem wyostrzyła zmysły, krótko rozglądając się po najbliższym otoczeniu — typowo Szkockiej scenerii z mizernie wyglądającą, porzuconą chatą. Iluzji nie można było się dać uwieść, wszak była tylko pułapką dla nieproszonych gości. Doskonale zachował pozory, stwarzając miejsce odpychające wręcz potencjalnego wędrowca. Drzwi były solidne, wyróżniały się na tle ciemnego, muśniętego czasem drewna. Wyprostowała się, opuszczając ręce luźno wzdłuż ciała, przymykając na chwilę powieki, gdy podmuch zimnego wiatru o przepięknym zapachu wdarł się jej nozdrzy i przedarł przez ubranie, zostawiając na jasnej skórze dreszcz. Nie było to uciążliwe, kostnica przyzwyczaiła ją do chłodu. Jasne pasma zakołysały się ze świstem i wiedziała, że okropnie trudno będzie ułożyć je znów w coś eleganckiego, ale nie miało to teraz żadnego znaczenia. Poniekąd przecież powinni zostawić maski pod Londynem, skoro czekała ich współpraca. Zaufanie było trudne, relacje międzyludzkie — te prawdziwe, pokazujący jej prawdziwy obraz, nie przychodziły Flint łatwo. Westchnęła bezgłośnie, wpatrując się w jego plecy, w tańczące na kolejnym podmuchu wiatru, czarne kosmyki. Na gest drgnęła, ruszając zaraz przed siebie i decydując się na podjęcie ryzyka. Wewnątrz wszystko ucichło, a obraz dzikiej Szkocji zniknął za drzwiami, które się za nimi zamknęły.

- Skarby zwykle kryją się pod podłogą. - skomentowała krótko, przenosząc spojrzenie na widniejący w niej kształt. Prawda była taka, że większość rezydencji starych rodów miała tak wysłużone podłogi, że dało się podnieść deskę i zrobić z nich skrytkę. Zrobiła krok w jej stronę, a w jasnych tęczówkach pojawił się błysk zaciekawienia. Co skrywał w tej swojej piwnicy na odludziu? Coś, czym mógł ją zaskoczyć? A może powinna podchodzić do tego z większą ostrożnością. Zdjęte zaklęcie pozwoliło, aby do jej uszu dotarła cała gama nowych dźwięków, jednak twarz blondynki nawet nie drgnęła, jakby jęki, jak i odgłos bulgotania w kociołku nie były dla niej czymś nowym. Jakby doskonale wiedziała, co zastanie pod podłogą, niesiona pewnym doświadczeniem współpracy z ludźmi pałającymi miłością do dziedzin zakazanych. Lub takich, którzy byli obsesyjnie lojalni, chroniąc najbliższych bezwzględnie.
Gdy klapa się uniosła, a płomyki zatańczyły na knotach, zatrzymała spojrzenie na jednym z nich.
- Zaraz obok Pana. - odparła w końcu, podchodząc do niego i wysuwając dłoń w jego stronę tak, aby złapać go pod ramię. Nie chodziło tu o kurtuazję lub maniery, nawet nie o obcasy, które nosiła. O zwykłą ostrożność. Nie podejrzewałaby go o niecne zamiary względem jej osoby, ale nauczona doświadczeniem przez Louvaina, wolała, aby nie miał aż tak łatwego dostępu do rozbrojenia jej — teoretycznie. Prawda była jednak taka, że wprawionego nekromantę bardzo trudno było obezwładnić, zwłaszcza gdy posługiwał się magią niewerbalną, czego musiała się szybko nauczyć w celach naukowych. Schody zaskrzypiały delikatne, a jęk stał się nieco głośniejszy. - Twoi pacjenci są wciąż żywi? - zapytała tonem tak naturalnym, tak spokojnym, jakby rozmawiali o wyborze kawy w pobliskiej kawiarence, nawet nie zerkając w jego kierunku. Głowę miała prosto, wpatrywała się przed siebie, niesiona ciekawością, chęcią przejrzenia folderów i sprawdzenia jego osiągnięć w zakresie badań, o których jej wspominał pół słowem kilka tygodni wcześniej.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5795), Rodolphus Lestrange (6449)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 01.01.2025, 16:29
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 17:22
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 22:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 23:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 23:46
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 07.01.2025, 01:05
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 09.01.2025, 00:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 11.01.2025, 00:51
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 11.01.2025, 23:41
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 09.02.2025, 02:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.02.2025, 13:08
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 22.02.2025, 23:33
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.03.2025, 00:43
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 25.03.2025, 22:11
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 17.04.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa