• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość

[31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#8
11.01.2025, 21:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.01.2025, 21:51 przez Louvain Lestrange.)  

Najszczersza krystaliczna prawda. Wsadzanie kija w szprychy w czyiś rowerek to była najbardziej satysfakcjonująca rzecz zaraz po powinnościach mrocznej sługi. Bo kiedy tylko miał odrobinę swojego czasu i nie musiał wypełniać roli lewej ręki Czarnego Pana to uwielbiał być nieznośnym chłopaczkiem. Prowokować i doprowadzać okazjonalnych frajerów do białej gorączki. Mało co tak karmiło jego próżne ego jak konsekwentne doprowadzanie do konfrontacji i przesuwanie granic przyzwoitości. Tutaj mógł śmiało opracować z Rookwoodem jakiś specjalny handshake na cześć bycia wkurwiającą gnidą. A chwilę potem z silną potrzebą rywalizacji wyjaśnić, że to jego metody wiodą prym w branży bulwersacji gnojów.

Jednak ten konkurs mogli odłożyć na inną okazję, chociaż mocno kusiło podroczyć się z Saurielem i zobaczyć kto pierwszy pęknie od zaczepek, to wciąż była robota do załatwienia. Takie przyjemności tymczasowo musiał odłożyć na bok, co najwyżej drobne przepychanki słowne jako substytut dobrej zabawy. Popatrzył z głębokim politowaniem na ten niepodrabialny dowód empatii i wrażliwości Sauriela. Prawie urzekła go ta jego urocza postawa i prawie dał się nabrać na słodkie oczy kilkulatka. Niestety zdradziła go ta parchata morda zabijaki i ten tors przerobiony na brudnopis wkurwionego nastolatka z ostatniej szkolnej ławki. Zmarszczył brwi kiedy z przemoczonych zwitków papieru uderzył go zapach rynsztoku. - Pysznie. Odrzucił z ewidentnym obrzydzeniem na twarzy. Naprawdę cudowny, aż należałoby wymyślić jakąś nazwę dla takiego pięknego kwiatuszka. Przebimenel? A może Urynastia? Wyglądał tragicznie, a śmierdział jeszcze gorzej. Wyjął z kieszeni spodni haftowaną chusteczkę i odebrał ten prezent, wstrzymując na moment oddech. Uśmiechnął się płasko, bo to niebywałe wymyślić taki idiotyzm, od którego aż miał ochotę obrzygać sobie buty. I to na poczekaniu. Odłożył go na pokrywę kubła śmietnika zaraz obok, bo flakon do kwiatów zostawił akurat w innych spodniach.

A potem zaśmiał się cicho, ale ironicznie jakby w niedosłowny sposób chciał powiedzieć "Tak też coś czułem". Z chęcią i sam dołączyłby do tego rachowania kości Chestera. I to nie tylko z uwagi, że rzucił się ze swoimi sługusami na czarną krwinkę. Za ten bohaterski czyn ratowania Stanleya powinien przynajmniej go poklepać po plecach, a nie dopadać go w kilku w ciemnym pokoiku Kromlechu. Gdyby wtedy aurorzy, albo inne kurestwo dorwało Borgina, wcale niewykluczone, że wszyscy pierdzieliby dzisiaj w pasiak, gdyby dobraliby się brodatemu do wspomnień. Właściwie na podstawie historii starego i młodego Rookwooda, można byłoby opracować jakieś nowe prawidło. Paradoks Chestera; chuj go strzelił, zanim ten go dopadł.

- Tak TY. Bo wasz lekarz rodzinny zdiagnozował u Ciebie chroniczny nadmiar wolnego czasu. - odpowiedział z ewidentnym przekąsem w głosie. W przeciwieństwie do Sauriela, Borgin nie pchał się w gips podrzucając Voldemortowi swoje kiszonki, tylko grzecznie i cicho siedział na piździe i czekał na rozkazy. A kociaka najwidoczniej roznosiła energia, skoro zabrakło mu wrażeń na Nokturnie i postanowił testować cierpliwość najpotężniejszego czarnoksiężnika wszechczasów. - Zresztą koniec końców i tak będzie trzeba komuś wpierdolić, więc znajdzie się i dla Ciebie robota, hemoglobinko. Poklepał koleżkę po plecach i puścił mu niewielkie oczko dla otuchy. Taki nieinwazyjny trening mózgownicy co by nie doszło do zaniku zwojów w łepetynie. - Więc?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (3956), Pan Losu (33), Sauriel Rookwood (3326)




Wiadomości w tym wątku
[31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Louvain Lestrange - 12.12.2024, 01:11
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Pan Losu - 12.12.2024, 01:11
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Sauriel Rookwood - 26.12.2024, 19:55
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Louvain Lestrange - 31.12.2024, 00:25
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Sauriel Rookwood - 31.12.2024, 00:59
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Louvain Lestrange - 06.01.2025, 05:18
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Sauriel Rookwood - 08.01.2025, 21:45
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Louvain Lestrange - 11.01.2025, 21:45
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Sauriel Rookwood - 14.01.2025, 23:50
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Louvain Lestrange - 19.01.2025, 05:10
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Sauriel Rookwood - 24.01.2025, 15:21
RE: [31.08.72] Społeczeństwo przetwórstwa i jego przyszłość - przez Louvain Lestrange - 31.01.2025, 23:54

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa