• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[styczeń 1971] Za jakie grzechy

[styczeń 1971] Za jakie grzechy
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#8
12.01.2025, 11:19  ✶  
Nie spodziewał się, że usłyszy tego wieczora tekst o naprawianiu kranów i warowaniu przy placach zabaw. Nie widział jej tak długo, a po tym krótkim humorystycznym zdaniu poczuł się, jakby nigdy nie odstąpili od siebie na krok. Wróciło wspomnienie swobodnych, sympatycznych interakcji, które przed laty popchnęły ich ku sobie. Sytuacja zaczynała niebezpiecznie, bardzo niebezpiecznie mu się podobać. I nie mógł w odpowiedzi powstrzymać się przed… podążeniem za głosem serca.
— Krany? Skąd ten pomysł? Potrzebujesz pomocy ze swoją rurą?
Nie dał jej szansy odpowiedzieć na swój żenujący popis. Zamiast tego różdżka poszła w ruch, huk jego bombardy został z sukcesem stłumiony zaklęciem Quintessy, a drzwi rozleciały się w mak pod siłą zaklęcia. Tarp uniósł ramię, aby osłonić oczy przed odłamkami futryny, a gdy opadł kurz, skłonił się elegancko, puszczając Tessę przodem.
— Madame Longbottom.
Spacer przez podziemne pomieszczenia nie opływał w romantyczne doznania zmysłowe. Mało tego, że śmierdziało piwniczną wilgocią i pleśnią, to jeszcze należało cały czas mieć się na baczności: Tarpaulin starym nawykiem wypatrywał zagrożenia w każdym rogu. Stąpał dość cicho, utkał złośliwą jadaczkę… a przynajmniej do czasu.
— Że niby to śmierdzi? — Prychnął. — Widać, że nie przygruchałaś sobie żadnego nowego absztyfikanta. Nie poznajesz już zapachu mężczyzny.
Weszłaby do Rejwachu, to by się przekonała, czym jest smród. Były takie dni, że człowiek nie wiedział już, czy mdleć, czy wymiotować. Profil zapachowy zatęchłej piwnicy królował w najlepsze na niższych poziomach pubu, na parterze woniło zaś potem, gulaszem i zaduchem. Delicje.
Tarpaulin poczuł zalane katakumby szybciej, niż je zobaczył. Dla Woody’ego małe piwniczne jeziorko nie stanowiło problemu. Wyglądało na to że woda nie sięgnie mu wyżej niż do pasa. Pachniała paskudnym ściekiem, wyglądała jeszcze gorzej: mętnie i gęsto. Dla niego zapowiadało się to na doświadczenie w porywach odrażające, dla przerażonej wodnymi zbiornikami Tessy…
Teleportuj się nad tym, miał powiedzieć, nim przypomniał sobie, że nad domem aukcyjnym rozciągnięto osłonę antyteleportacyjną, aby utrudniać kradzieże.
— Nie musisz iść — powiedział zamiast tego, lecz dodane to zostało raczej dla formalności. Zabrzmiało zaskakująco łagodnie, z pewnością nie tak ofensywnie, jak podczas sprzeczki na górze. Po części dlatego, że nierozsądnym było podnosić raban w sytuacji zagrożenia; po części dlatego, że… cóż, być może tym przylgnięciem do jego ramienia rozpuściła zacietrzewione serduszko.
Znał tę kobietę zbyt długo, aby wierzyć, że da za wygraną z powodu kilkumetrowej przeprawy przez zalewisko. Nie chciał również narażać jej na wyrzuty sumienia, gdyby — nie daj Merlinie — okazało się, że już za późno na pomoc mugolakowi. Zasługiwała na poczucie, że zrobiła wszystko, co w jej mocy.
— Chodź no tu, bo poniszczysz sobie tę kiecę — bąknął, biorąc ją szarmancko na ręce.
Było to pewne utrudnienie. Nie miał w tej sytuacji swobody manewru, gdyby musieli się przed czymś lub przed kimś bronić. Z drugiej strony spokoju piwnicznej ciszy nie mąciło żadne poruszenie poza szelestem ich ubrań i szmerem ich przyciszonych głosów. Tyle musiało mu wystarczyć za gwarancję bezpieczeństwa.
— Pamiętasz, jak przenosiłem cię przez próg tej naszej chatyny? — Pierwszy krok w dół schodków prowadzących do zalanaego pomieszczenia, brzmiał jak wejście w kałużę. — Ślub w październiku. Skąd myśmy to wytrzasnęli? Lało jak z cebra — kolejne kroki odznaczały się już tylko chlupotem coraz głębszej wody — i od razu do nowej chałupy wraz z żoną naniosłem pół bagna z ogródka. — Woda była dziwnie mulasta i lodowata. — Było parszywie. A w środku dość skromnie. — W pewnym momencie czarodziej odniósł wrażenie, że coś wiotkiego i śliskiego otarło mu się o kostki. — Na końcu języka miałem propozycję, żebyśmy wrócili do przytulnej Warowni, ale napaliłem dzielnie w  kominku… — Zadrżał z zimna i odrazy. Przed oczami miał obietnicę końca: suchy, wijący się w górę korytarz, od którego dzielił go jeszcze kawałek. W wyobraźni próbował wrócić do ich domku w Dolinie, do tej deszczowej nocy po weselu. — I dałem się oczarować, gdy zaczęłaś opowiadać, o tym, jak ułożymy tam życie.
Chlupot wody ustał. Byli po drugiej stronie pomieszczenia, na suchym lądzie. Woody odstawił kobietę na ziemię i natychmiast ruszył dalej, aby przerwać ten moment. Zrobił to przecież tylko po to, żeby nie myślała podczas przeprawy o podtopieniu się w tym szambie. Tylko po to.
Był zmarznięty i przemoczony od pasa w dół. Z każdym krokiem plaskało mu w butach i gdy wróci do Rejwachu, chyba jednak będzie to czuć. Poświęcenie nie poszło szczęśliwie na marne: po chwili niezręcznie cichego spaceru przez podziemny labirynt Longbottomowie znaleźli się w niewielkim, półokrągłym pomieszczeniu, w którym ich korytarz się rozwidlał. Pod ścianą zaś czekała nagroda: spętany magiczną pułapką Ebenezer Creighton.


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Quintessa Longbottom (2796), Woody Tarpaulin (2652)




Wiadomości w tym wątku
[styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 04.07.2024, 00:13
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 10.07.2024, 20:45
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 30.09.2024, 22:19
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 16.10.2024, 12:08
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 22.10.2024, 23:37
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 09.12.2024, 18:04
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 15.12.2024, 02:39
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 12.01.2025, 11:19
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Quintessa Longbottom - 19.03.2025, 23:22
RE: [styczeń 1971] Za jakie grzechy - przez Woody Tarpaulin - 23.03.2025, 16:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa