Drogi Thomasie,
haha, nie do końca! Nadal leczę nierozważnych badaczy zapomnianych miejsc, zwłaszcza ich! Leczenia zwierząt się nie dotykam, bardziej… wiem jak je nakarmić, kiedy, jak zająć im czas, jak coś tam posprzątać… Takie rzeczy, nic wielkiego.
Tak, prawdziwy niuchacz. Strasznie śmieszne są te zwierzaki. Mają milutkie futerko i są niesamowicie cwane i sprytne, zwłaszcza jeśli chodzi o podwędzenie czegoś. Ale poza tym są prze-u-ro-cze, powiedziałabym nawet, że do pewnego stopnia głupiutkie… Na pewien sposób przypominają koty.
Jestem przyzwyczajona do śniegu, niekoniecznie do ciągle szarego nieba i wizji, że zaraz zacznie padać… a może jednak nie będzie. Moje włosy się tu trochę dziwnie zachowują, jeszcze nie do końca odkryłam jak sobie z nimi radzić bez ładowania w równanie transmutacji. Masz jakieś pomysły? Czasami zupełnie się nie układają, a nawet… moja babcia mówi, że się „puszą”? Wiesz, tak jak puszą się koty… Ale nie mówię o kociej formie. I tak, wychodzę na zewnątrz jak tylko jest słońce! Ale poza tym wcale nie jest tak źle – w obozie mówią, że znoszę to całkiem nieźle, ponoć się zakładali, że będę bardziej marudna. No i ciągle chcę wszystko próbować, Nell znosi mi różne słodycze z Hogsmeade. Ale muszę przyznać, ze kuchnia w Anglii jest… hmm… ciekawa. Coś tam wiedziałam, ale dopiero teraz mogę popróbować tak bardziej. Macie pyszną herbatę! Idealna do wróżenia z fusów.
Tak, mam sporo roboty i jeszcze myślę ciągle, żeby wrócić do malowania. Jako dziecko rysowałam, wiesz? Może to dobry pomysł.
Ale napisz mi lepiej co u Ciebie, bo ciągle piszemy tylko o mnie…