• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[01.09.1972] To drzewo niepokojąco się zbliża...|| Lelek Wróżebnik

[01.09.1972] To drzewo niepokojąco się zbliża...|| Lelek Wróżebnik
Egzorcysta za flaszkę
"Masoneria kontroluje świat! Kim jest masoneria? No, tego, centaury ino, nie? Polej więcej!"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dwumetrowy(200cm!!!) "olbrzym" o zaniedbanych włosach, brodzie i ciuchach pamiętających lata trzydzieste - z daleka widać, że życie nie obdarza Alfreda wieloma rzeczami, albo że on ich po prostu nie przyjmuje. Dziurawe rękawice bez palców noszone nawet w lato, zawsze jedna flaszka wystająca z przedniej kieszeni wybrudzonej kurtki. Jednak w oczach egzorcysty tli się płomień dziwnej, niepasującej do jego wyglądu charyzmy, a jego gadanie, mimo że często gęsto odklejone, przemawia może nie do rozumu słuchaczy - ale do ich serc.

Alfred Trelawney
#2
22.01.2025, 02:49  ✶  
Coś zaczęło mu nie pasować w tym kominku... Ale co? Czuł się tak, jakby miał w głowie mnóstwo kropek które nijak nie potrafiły się połączyć, aby nakreślić jakiś większy obraz. Nachylił się przed nim, zerkając zmęczonym(i przepitym) wzrokiem na zwęglone kawałki drewna. Już miał wstawać, już miał kompletnie zignorować swoje przeczucie... I w sumie to zrobił. Wstał na równe nogi, co jednak jednocześnie sprawiło, że jego głowa była na równi z bardzo wysokim punktem komina... I wtedy to usłyszał. *Szur, Szur*. *Ćwir, Ćwir*. Klęknął z powrotem przed kominem, tym razem wsadzając do środka swój wielki łeb, niemożebnie brudząc przy tym swoje włosy i brodę sadzą, po czym spojrzał w górę, tam, gdzie aktualnie powinien widzieć przebłyski nieba... Ale nie widział nic. Jakieś dwa metry wzwyż w kominie była dziwna... Czerń. Wyjątkowo namacalna czerń. Niestety, alkohol szumiący w głowie Alfreda niezbyt pomagał mu tym razem łączyć coraz grubsze kropki... Aż znienacka z tej "namacalnej" czerni na twarz nie skapnęła mu ptasia kupa. Egzorcysta przeklął donośnie, odruchowo ruszając łbem, przez co przy okazji potężnie przydzwonił nim w ceglane wnętrze kominka i upadł twarzą w popiół. Podniósł się, tak wolno na ile pozwalała mu buzująca w środku wściekłość, i wyszedł z tego piekielnego ustrojstwa. Rozejrzał się po pomieszczeniu, skupiając wzrok na czymś, co w końcu zaczynało mieć sens - czemu, cholibka, sufit w salonie był cały czarny? Sięgnął do niego swoim wielgachnym ramieniem i przejechał po nim palcami... Co zostawiło po sobie cztery długie, białe smugi, w zamian za nie zostawiając na palcach Alfreda czarne plamy. - Ehh, psiamać. Im człowiek starszy tym większych idiotów spotyka.
Nie chciał budzić gospodarza, więc zamiast tego zostawił mu karteczkę.
Jak usunąć ducha:
1. Przenieść gniazdo ptaków z komina na pobliskie drzewo
2. Wywietrzyć chałupe
3. Sprawdzać przed paleniem w kominku, czy jest odetkany
4. Nie zasypiać przed kominkiem, jeśli leci z niego na dom czarny dym.
Położył ją na stoliku obok kimającego w fotelu gospodarza, po czym wyszedł z opętanego idiotyzmem domostwa, po cichu zamykając za sobą drzwi. Miał nadzieję, że zdąży jeszcze na jakieś nocne połączenie z Londynem, bo za żadne skarby nie chciał tu spędzać nocy. Nie to, że się bał - strach był mu obcy. Po prostu cholernie nie lubił, kiedy coś poza jego kontrolą decydowało, gdzie kończył dzień. Lubił trzymać życie we własnych dłoniach.
Tak więc szedł sobie spokojnie z dłońmi w kurtce, już marząc o tym, jak pierwszą flaszencję po kryjomu otworzy w pociągu, gdy prawie z tego całego zamyślenia nie wpadł na jakąś obcą mu kobietę. Od razu chciał przeprosić, jednak przerwało mu upiorne darcie jadaczki przez upiorne ptaszysko trzymane przez nią w klatce. - Oj, biada ci, biada! Nie skończy się dzisiejsza noc, a już stracisz to, co najbliższe twojemu sercu, starcze! - Wykrzyczała w jego kierunku, zaraz potem odbiegając gdzieś w siną dal. Starcze? Czemu starcze? Dopiero teraz przejechał dłonią po swojej twarzy i brodzie, z cichym przekleństwem zauważając, że są całe siwe od wypadku w kominie. Pewnie wyglądał na dobre sto lat! To wszystko tak bardzo zbiło go z toru jego typowych myśli, że dopiero w ostatniej chwili zauważył lecące ku niemu, jeszcze przed chwilą stojące pare metrów dalej... Drzewo.
Spotykając się z przeznaczeniem tak szybko i tak nagle, Alfred odruchowo spróbował uniknąć tego jakże nieprzyjemnego starcia, co wyszło mu...

Rzut na Aktywność Fizyczną bo jestem ryzykant nie szanujący swojego życia

Rzut O 1d100 - 67
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alfred Trelawney (1527)




Wiadomości w tym wątku
[01.09.1972] To drzewo niepokojąco się zbliża...|| Lelek Wróżebnik - przez Alfred Trelawney - 22.01.2025, 02:27
RE: [01.09.1972] To drzewo niepokojąco się zbliża...|| Lelek Wróżebnik - przez Alfred Trelawney - 22.01.2025, 02:49
RE: [01.09.1972] To drzewo niepokojąco się zbliża...|| Lelek Wróżebnik - przez Alfred Trelawney - 22.01.2025, 03:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa