23.01.2025, 19:02 ✶
Cudownie - o to właśnie chodziło. Żeby się wkurwił, żeby przestał myśleć o czymkolwiek innym tylko o tym, że chce mu zrobić krzywdę. To była ta strona Rodolphusa, której Charles nie miał okazji jeszcze poznać. Poznał ją jego wuj, gdy to pierwszy raz podniósł na niego rękę. To wtedy Lestrange poczuł, że żyje. Zabawne, że obaj najwyraźniej mieli dziwne ciągoty do przemocy fizycznej, kierowanej w ich stronę.
Próbował się uchylić, ale nie dał rady - Charles albo miał szczęście, albo po prostu furia sprawiła, że tym razem nie spudłował. Ba: przykurwił mu tak mocno, że aż cofnęła mu się głowa. I pewnie normalnie byłoby po wszystkim: ktoś inny otarłby usta i wycofał się, uniósł dłonie w obronnym geście. Albo rzucił się po różdżkę czy próbowałby przemówić drugiej stronie do rozsądku. Ale nie Rodolphus.
Ten człowiek był psychiczny, tylko po prostu doskonale to ukrywał. Czasem jednak maska, którą miał na twarzy, pękała, i pokazywała jego prawdziwe oblicze. Bo tylko szaleniec zacząłby się w tej chwili śmiać. A to właśnie śmiech Rodolphusa przedarł się przez ciszę, wypełniającą przestrzeń między nimi. Stalowoszare oczy błyszczały w ekscytacji, współgrając z idealnie białymi zębami. Ciekawe jak wyglądałyby pokryte krwią z rozciętej wargi?
- Enculé - sapnął po francusku, faktycznie wycierając usta wierzchem dłoni. A potem rzucił się na Mulcibera, chcąc go najzwyczajniej w świecie złapać w pół i runąć z nim na podłogę.
AF, walka wręcz
Próbował się uchylić, ale nie dał rady - Charles albo miał szczęście, albo po prostu furia sprawiła, że tym razem nie spudłował. Ba: przykurwił mu tak mocno, że aż cofnęła mu się głowa. I pewnie normalnie byłoby po wszystkim: ktoś inny otarłby usta i wycofał się, uniósł dłonie w obronnym geście. Albo rzucił się po różdżkę czy próbowałby przemówić drugiej stronie do rozsądku. Ale nie Rodolphus.
Ten człowiek był psychiczny, tylko po prostu doskonale to ukrywał. Czasem jednak maska, którą miał na twarzy, pękała, i pokazywała jego prawdziwe oblicze. Bo tylko szaleniec zacząłby się w tej chwili śmiać. A to właśnie śmiech Rodolphusa przedarł się przez ciszę, wypełniającą przestrzeń między nimi. Stalowoszare oczy błyszczały w ekscytacji, współgrając z idealnie białymi zębami. Ciekawe jak wyglądałyby pokryte krwią z rozciętej wargi?
- Enculé - sapnął po francusku, faktycznie wycierając usta wierzchem dłoni. A potem rzucił się na Mulcibera, chcąc go najzwyczajniej w świecie złapać w pół i runąć z nim na podłogę.
AF, walka wręcz
Rzut N 1d100 - 35
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana