• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[07.09.1972] Melodia minionych lat | Hati&Lorien

[07.09.1972] Melodia minionych lat | Hati&Lorien
Krew jak czekolada
Nikt nie jest bezkarny - Zawsze trzeba płacić.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przerośnięta, barczysta zbitka mięśni mierząca 192 cm wzrostu. Jego ciało w większym stopniu pokrywają tatuaże. Niepokojące, podkrążone ślepia w kolorze jasnego błękitu często wyrażają szaleńczą rządzę mordu. Włosy ciemne od skóry głowy - pojaśnione słońcem końce, zazwyczaj zaczesane na gładko do tyłu. Odziany zazwyczaj w szyte na miarę garnitury, na palcach widnieją dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. W lewym uchu często widnieje złoty kolczyk - kółeczko. Pachnie trawą cytrusową, słodką mandarynką, piżmem - niekiedy i krwią (czasami pizzą xD). Pierwsze wrażenie raczej każe zejść mu z drogi.

Hati Greyback
#1
25.01.2025, 21:04  ✶  
Charakterystyczny świst, buchnięcie jasnego światła, które zniknęło tak szybko jak się pojawiło.
Miał szczęście, a może pecha, że tego dnia pojawił się w pizzerii. Wbrew pozorom nie przesiadywał tam tak intensywnie jak zaczęli zakładać niektórzy. Pedro świetnie sobie radził sam, nie potrzebował pomocy, a Greyback zajęty był bardziej przychodowymi interesami.
Jasne, dzikie tęczówki wyłoniły się spod rzęs, omiatając nieufnym spojrzeniem otoczenie. W myślach już słyszał pierdolenie Aseny i wręcz poczuł ukucie nostalgii. A przecież on nie popełniał tych samych błędów. Na tą myśl uśmiechnął się kpiąco, z lekkim trudem wychodząc z kominka, którego ścianki jeszcze chwilę temu nieprzyjemnie przyciskały jego ramiona. Małe, niekomfortowe gówno, a nie "przydatny system teleportacji". Otrzepał grantową marynarkę z sadzy jaką pozostawiła po sobie szczelina. Odziany we włoski, szyty na miarę garnitur w odcieniu ciemnego granatu i czerwoną koszulę, której górny guzik był rozpięty aby nie odbierał oddechu. Na jego wytatuowanych dłoniach spoczywały dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. Pachniał trawą cytrynową, słodką mandarynką, ale i czymś ciepłym, otulającym, niczym piżmo czy drzewo sandałowe.
Nie przypominał łajzy za którą uważał się cichu te 15 lat temu - mimo że dumnie nosił zadarty nos. W czasach gdy walczył i pałał się rozbojami, aby zebrać na kwiatki dla swojej lubej lub na nowe buty dla siebie. Jego sylwetka znacznie się rozrosła, samemu Greybackowi doszło z 10 cm - zarówno w wzwyż co i w szerz, a jego niegdyś jasną skórę w dużym stopniu przysłaniały tatuaże, które teraz zakrywało ubranie.
Blisko...
Niemal poczuł smak jej krwi na języku, chłód rąk i ciepło policzka. Zaciągnął się mocniej powietrzem, wręcz łapczywie.
Zbyt blisko...
Umysł wskoczył na wyższe obroty, a zapach wywołał serie wspomnień, które teraz niczym nieskończony film zaczął  wyświetlać się tuż przed jego oczyma. Obrazy których nigdy nie zapomniał, których nie był w stanie zapomnieć i przez swoją przypadłość - nigdy nie będzie w stanie.
Zbyt wyraźnie...
A teraz znów nurkuje w nicość. Jego oczy jakoby na moment zaszły mgłą. Na usta powoli wpłynął leniwy, szyderczy uśmiech.
Drapieżne spojrzenie krystalicznie jasnych tęczówek powoli przesuwało się po pomieszczeniu, które wyglądało jakby zatrzymało się w czasie dawno temu, tak jak i On w tym momencie, w tej chwili, gdy jego nozdrza wypełniał ciepły zapach szkarłatnego płynnego złota. Obrócił głowę w prawo, a jego wzrok osiadł na ciemnowłosej drobnej istocie, która zasiadała na fotelu. Zmrużył ślepia, wpatrując się w obraz kobiety, która zdawała się być jedynie senną marą, złudą, halucynacją.
Skierował kroki w kierunku tej, którą ostatni raz widział piętnaście lat temu. Gdy jeszcze dzielili wspólne dni, noce i plany -plany, które już wtedy wiedział, że nigdy nie będą jawą. Wtedy był nikim. Łajzą, chłopakiem z szemranej ulicy bez grosza przy duszy, a ją z jakiegoś powodu kręcili niegrzeczni chłopcy. A jednak... Byli piękni, młodzi i nierealni, niczym sen, który wtedy nie mógł stać się prawdą, a teraz był już tylko wspomnieniem z wygasłą datą. Wiedział, że nie była mu pisana, że zasługiwała na kogoś lepszego. Wiedział, że wtedy Asena miała racje za każdym jebanym razem, gdy opierdalała go za to co robił.
Nie potrafił oderwać oczu od alabastrowej skóry, wielkich pięknych ślepi i ciemnych włosów, które brutalnie kontrastowały z odcieniem skóry dodając jej mistycyzmu. Obraz tak znajomy, przywołujący kolejne klatki.
-Loricinaa - zamruczał melodyjnie niskim, chrapliwym głosem. -Tyle lat, a ciebie wciąż kręci piromania...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hati Greyback (948), Lorien Mulciber (1316)




Wiadomości w tym wątku
[07.09.1972] Melodia minionych lat | Hati&Lorien - przez Hati Greyback - 25.01.2025, 21:04
RE: [07.09.1972] Melodia minionych lat | Hati&Lorien - przez Lorien Mulciber - 12.03.2025, 20:18
RE: [07.09.1972] Melodia minionych lat | Hati&Lorien - przez Hati Greyback - 12.04.2025, 19:15
RE: [07.09.1972] Melodia minionych lat | Hati&Lorien - przez Lorien Mulciber - 09.03.2026, 14:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa