28.01.2025, 21:15 ✶
— Ty, a mierzycie sobie czasem ego z Anthonym? Zaczynam być ciekaw, kto zwycięża.
Tyle dobrego, że Selwyn przynajmniej był w swoim zadufaniu sympatyczny. W przeciwieństwie do Shafiqa.
I wtedy wylała się na Woody’ego chaotyczna sieczka słowna. Próbował za tym nadążać, nie można zarzucić mu, że nie, ale meandry romansu, w który uwikłał się Jonathan, okazały się zbyt zawiłe. Po wysłuchaniu opowieści o labiryncie zerwań, Tarpaulin skończył deczko osłupiały i jedno tylko przyszło mu do głowy:
— Ale to w końcu on czy ona? — zapytał po ustaniu słowotoku. — Zdecyduj się.
Bo ta zmiana form osobowych nie uszła jego uwadze, mimo że myślał w nieco zwolnionym tempie. Raz by zrozumiał przejęzyczenie, ale dwa? Czy to znaczyło, że Jonathan Selwyn kochał się w jakimś… chłopie? Bo jeśli to była baba, czemu Woody nie usłyszał o niej wcześniej? Nie pasowało mu to, choć gdy szło o kwestię seksualności kolegi, mieszkały w nim dwa wilki. Pierwszy wilk od lat roił sobie, że wszyscy troje — przez troje rozumie się oczywiście Morpheusa, Anthony’ego i Jonathana — żyją w poliamorycznym, pederastycznym trójkącie. Drugi wilk z kolei… on nigdy nie słyszał, żeby Jonathan mówił o mężczyznach, nigdy go z żadnym nie widział. Pił za to z Selwynem, bawił się z nim i walczył ramię w ramię, co przemawiało za tym, że… Niech to, to przemawiało jedynie za tym, że — podobnie jak w przypadku swojego własnego brata — zakładał, że jeśli ktoś jest jemu podobny, to nie może przecież być gejem. Bo o Jonathanie — mimo oczywistych różnic w stylu bycia — myślał od zawsze, że jest swój chłop.
— Jakie znów karty? Morpheus ci coś nawróżył? Daj spokój. Tak między nami, nie mów mu, ale połowa tego, co oni tam gadają, to bujda na resorach. Te taroty to wszystko mogą znaczyć i nic. No bo skąd niby wiedzą? — Ta krótka tyrada była jedynie wstępem, lecz wstępem koniecznym. Należało wyrzucić z rozważanej sprawy błędne założenia, ponieważ błędne założenia prowadziły do błędnych wniosków. — Czy ja dobrze nadążam, że twoja ex jest stalkerką? Na brodę Merlina, Selwyn, kto to widział walczyć ze stalkerkami farbą do włosów. — Popukał się w czoło, ale z ciekawości otworzył paczkę z rozjaśniaczem i rozwinął sobie przed nosem instrukcję. — Próbowałeś może złożyć doniesienie na pały? — zapytał mimochodem, pogrążając się w lekturze kolejnych kroków stylizacji.
Tyle dobrego, że Selwyn przynajmniej był w swoim zadufaniu sympatyczny. W przeciwieństwie do Shafiqa.
I wtedy wylała się na Woody’ego chaotyczna sieczka słowna. Próbował za tym nadążać, nie można zarzucić mu, że nie, ale meandry romansu, w który uwikłał się Jonathan, okazały się zbyt zawiłe. Po wysłuchaniu opowieści o labiryncie zerwań, Tarpaulin skończył deczko osłupiały i jedno tylko przyszło mu do głowy:
— Ale to w końcu on czy ona? — zapytał po ustaniu słowotoku. — Zdecyduj się.
Bo ta zmiana form osobowych nie uszła jego uwadze, mimo że myślał w nieco zwolnionym tempie. Raz by zrozumiał przejęzyczenie, ale dwa? Czy to znaczyło, że Jonathan Selwyn kochał się w jakimś… chłopie? Bo jeśli to była baba, czemu Woody nie usłyszał o niej wcześniej? Nie pasowało mu to, choć gdy szło o kwestię seksualności kolegi, mieszkały w nim dwa wilki. Pierwszy wilk od lat roił sobie, że wszyscy troje — przez troje rozumie się oczywiście Morpheusa, Anthony’ego i Jonathana — żyją w poliamorycznym, pederastycznym trójkącie. Drugi wilk z kolei… on nigdy nie słyszał, żeby Jonathan mówił o mężczyznach, nigdy go z żadnym nie widział. Pił za to z Selwynem, bawił się z nim i walczył ramię w ramię, co przemawiało za tym, że… Niech to, to przemawiało jedynie za tym, że — podobnie jak w przypadku swojego własnego brata — zakładał, że jeśli ktoś jest jemu podobny, to nie może przecież być gejem. Bo o Jonathanie — mimo oczywistych różnic w stylu bycia — myślał od zawsze, że jest swój chłop.
— Jakie znów karty? Morpheus ci coś nawróżył? Daj spokój. Tak między nami, nie mów mu, ale połowa tego, co oni tam gadają, to bujda na resorach. Te taroty to wszystko mogą znaczyć i nic. No bo skąd niby wiedzą? — Ta krótka tyrada była jedynie wstępem, lecz wstępem koniecznym. Należało wyrzucić z rozważanej sprawy błędne założenia, ponieważ błędne założenia prowadziły do błędnych wniosków. — Czy ja dobrze nadążam, że twoja ex jest stalkerką? Na brodę Merlina, Selwyn, kto to widział walczyć ze stalkerkami farbą do włosów. — Popukał się w czoło, ale z ciekawości otworzył paczkę z rozjaśniaczem i rozwinął sobie przed nosem instrukcję. — Próbowałeś może złożyć doniesienie na pały? — zapytał mimochodem, pogrążając się w lekturze kolejnych kroków stylizacji.
piw0 to moje paliwo