• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve

[21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
29.01.2025, 02:09  ✶  

Nastrój, jakże świąteczny, mógł być najbardziej wisielczy na świecie, ale z Maeve w końcu dotarło do tego - Sauriel się zaśmiał. Słysząc to połączenie imienia i nazwiska w ustach tej małej chinki (która mówiła coś, że jest wietnamką, a jednak że angielką - i weź tu zrozum kobiety) został pokonany własną bronią. A była całkiem potężna, bo nazywała się: głupota. Doraźnie: absurd. W tym wypadku był używany ten ostrzejszy koniec, czyli absurd we własnej osobie.

- No kurwa, jest debilne. - Zgodził się, chociaż nie dlatego, że go nie lubił. Nawet nie dlatego, że nie pasowało do nazwiska. No bo co, bo może MEWA Chang już do siebie pasowało? No nie pasowało! Prawdopodobnie był jednak jeszcze trochę za trzeźwy, żeby to mówić. - Bo jest przekręcone. Uwaga, to pierdolony językołamacz: Saureil. Tak powinno brzmieć moje imię. Ale ktoś dał dupy. - Już po tym, jak przyszedł na ten świat. Ale przedtem też, bo przecież jakoś musiał się narodzić... - Za mało we mnie wierzysz. Jeszcze zostanę bogobojnym kapłanem i podbiję serca wiernych, zobaczysz. Zaproszę cię do mojego klasztoru. Wtedy przyjdę, odmieniony, do Twojej matki. I przekonam ją, że nowe nieżycie - nowy ja. Sauriel Chang. - Wyciągnął rękę przed siebie wolnym, dramatycznie teatralnym gestem. Nie żeby był dobrym aktorem, więc to niekoniecznie wyglądało tak pompatycznie, jakby sam sobie tego życzył, ale hej - ponoć liczy się gest. Jak to, że przynosisz suchy makaron kumpeli do jedzenia. Nawet nie wiedział, że właśnie wypowiedział samospełniającą się przepowiednię. - Czekam na relacje. - Jemu jedzenie czegokolwiek w ogóle nie wychodziło po przemianie. Dobrze wchodziła tylko ruda, która chwilowo czekała w jego kieszeni.


- Dojebana. - Powtórzył, ale był kontent z reakcji swojej towarzyszki, bo znowu gapił się na magiczne drzewko. - Czy ty też masz ochotę potykać te bombki i je pozrzucać, czy to tylko ja? - Straszne uczucie, taka silna potrzeba, żeby... się przyczaić... zapolować na te... ruszające się chujostwa na gałązce. W aktualnym stanie sam czuł się na tyle oświetlony - i oświecony - że ciemne chmury zostały nieco przegnane znad jego głowy. Mógł tutaj przyjść sam, napić się sam, samemu powiesić bombkę i potem sammeu odjebać szajs. Zrzucając bombki innych. Ale wtedy te chmury nadal by tam były. Nic by się nie zmieniło - może tylko poczucie, że naprawdę jest tutaj sam. Tymczasem - nie był. Nigdy nie był pewien, na ile Maeve go lubił, a na ile... chyba się nad nim litowała. Ale to litowanie się trwało już całkiem długo, co? Jakoś... od samego Hogwartu. Choinka więc mogła sobie błyszczeć - ale oczy Sauriel rozbłysły naprawdę, kiedy do jego uszu dotarła propozycja o wyścigach na szczyt choinki. - GENIALNE. - Poziom szacunku, jaki ta kobieta w nim właśnie wzbudziła, wzrósł do bardzo wysokiego poziomu. Chyba odbił się od górnego pułapu maksymalnego szacunku do żywienia. Istniał taki w ogóle?

- Ni chuja nie wiem, o co chodzi z bombkami, ale... wiem, jak taką zawiesić. Cho. - Miał ochotę zapalić, ale skoro zaraz mieli biegać po choince to sobie darował. Zamiast tego wziął ją pod rękę i podprowadził do miejsca, gdzie dumna tabliczka głosiła: złóż życzenie!, tylko w o wiele ładniejszym ujęciu. - Musisz pomyśleć życzenie. Takie dla siebie i dla... dla kogoś innego. Bombka sama zmieni się w twoich rękach. I sama tam podleci. - Wskazał palcem na choinkę, tak, jakby Maeve mogła ją jakimś cudem przegapić. No cóż, jeśli przegapiła, to właśnie Sauriel jej pomógł ją odnaleźć! Miałoby sens, że jednak nie przyuważyła, bo wtedy nie powiedziałaby tylko "ROBI WRAŻENIE". Jak jakiś typiarz z ławki szkolnej, co bardzo chce play it cool. Ech ci chińscy wietnamczycy z londynu...

Sauriel sam złożył dłonie. Czarny kot ukształtował się na nich i przeciągnął leniwie, patrząc na niego teraz oceniająco i z pogardą. Dokładnie tak, jak ponoć nie patrzyli ludzie, którzy mogli przyglądać się tutejszym dziełom. Chcę być wolny. Taki banał jak - chcę być szczęśliwy. Jak - chcę być zdrowy. Tak wiele rzeczy kryło się pod tym jednym słowem - wolność. Rzecz dla niego najważniejsza. Ale kiedy myślał, co mógłby życzyć bliskim... Żeby się Stanley na ten głupi ryj nie wyjebał, a Maeve znalazła swoją Bonnie, dla której będzie Clydem. Kot miałknął i susem pomknął w powietrze, w kierunku samej choinki. Usiadł na jednej z gałązek, ewidentnie ze wzgardą oceniając to, że inne bombki, jak te frajerki, postanowiły zwisać, zamiast wygodnie się położyć.

Zerknął na Maeve i na to, jak jej bombka wyglądała, zanim rzucił:

- To co? Kto pierwszy na szczycie choinki? Trzy, dwa, jeden...

Jak to dobrze, że Ministerstwo przemyślało, by bombki nie obciążały drzewka. Dzięki temu Sauriel Rookwood i Maeve Chang też go zbytnio nie obciązali.


CZY WYGRANA O SZCZYT POKĄTNEJ CHOINKI JEST W KIESZENI?!
Rzut PO 1d100 - 34
Slaby sukces...


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (1360), Sauriel Rookwood (2554)




Wiadomości w tym wątku
[21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 02.01.2025, 21:43
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Maeve Chang - 07.01.2025, 00:31
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 09.01.2025, 22:30
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Maeve Chang - 18.01.2025, 03:36
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 21.01.2025, 18:07
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Maeve Chang - 26.01.2025, 21:35
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 29.01.2025, 02:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa