• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia

[1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#7
01.02.2025, 00:54  ✶  
Była trochę podejrzliwa, bo nawet jeśli — no dobrze, był całkiem uroczy, to jaki miał powód zagadywać akurat ją? To znaczy, wiedziała że nie jest brzydka i chociaż nie mogła narzekać, nigdy z czyjegoś zainteresowania nie skorzystała. Nie miała czasu, chęci lub rozmówca był zbyt głupi, próbując dobrać się tylko do stanika. Chłopcy już tak mieli. Instynkt podpowiada jej, że powinna być ostrożna i nieufna, ale z drugiej strony, Borgin miał w sobie coś na tyle interesującego, że skłonił ją do zagadania nauczyciela w celu ukrycia papierosa. Nie musiał o tym wiedzieć, ale Cynthia wiedziała.
- Bądź po prostu sobą. Nie raz słyszałam, jak marudzisz na uzdrawianie. - odparła ze wzruszeniem ramion, nie mając mu zupełnie za złe i uznając, że to całkiem miłe z jego strony faktycznie, bo chciał, aby rozmówca poczuł się komfortowo. Była dobra w obserwowaniu innych, bo zwykle to Tori i Brenna rozmawiały, załatwiały wszystkie sprawy i dzięki temu, mogła się wiele nauczyć, czego jeszcze teraz do końca nie była świadoma. Książka nie była jednak nudna, Stanley też być może nie był — nie mogła jeszcze zdecydować. Czy było prosto z niego czytać? Na ocenę tego również było zbyt wcześniej. Miał jednak takie małe złe iskierki w oczach, które niewątpliwie pomagały mu w życiu. Coś ujmującego, ale i odrobinę niebezpiecznego, co wzbudzało u drugiej osoby ciekawość. Victoria też takie czasem miewała.
Gdyby wiedziała, że porównał ją do zajączka w lesie, a siebie do myśliwego, parsknęła by zapewne śmiechem, bo to ostatnie stworzenie, do którego by się porównała. Wydawały się jej płochliwe, a ona w swoim mniemaniu taka nie była, ceniła sobie ostrożność i po prostu nie mówiła, gdy nie miała niczego ciekawego do powiedzenia. Wierzyła też, że większość mieszkańców Hogwartu powinna z tego skorzystać, na przykład Anthony Borgin. Nie podejrzewała też, że aż tak cenił sobie jasne włosy i zwracał uwagę na estetykę, chociaż jej było bliżej do srebra niż złota, w słońcu czasem tańczyły takie refleksy.
- Jeśli Cię denerwują i podnoszą Ci ciśnienie, to znaczy, że Ci na nich zależy. Podobno niedobrze jest być samotnym, więc powinieneś się cieszyć z tej swojej Borginowej Bandy. - odpowiedziała w końcu, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy, wciąż odrobinę zaskoczona słownictwem, bo była tak ułożona, że nawet nie przeklinała. Chociaż trzeba przyznać, że obserwując ich zgraję, zupełnie nie umiała zrozumieć, na jakiej zasadzie się dobrali i jak właściwie ze sobą funkcjonują. Fakt, że nie latał w tej nieszczęsnej drużynie, był plusem i wnioskiem na to, że cenił swój umysł i ciało, przecież tłuczki mogły spowodować paskudny wstrząs mózgu. Niewiele mogła o nim powiedzieć, nie chciała go oceniać i wyciągać pochopnych wniosków. Skórzana kurtka nadałby mu jednak pasowała - przez te ciemne włosy, opadające niesfornie na czoło i papierosy. Jakie miał granice Stanley Borgin? Na pewno większe, niż te, które miała Cynthia Flint. I pomyśleć, że to wszystko dla wypracowania semestralnego.
Stawiał ją w sytuacji, w jakiej jeszcze nie była, zupełnie zaburzając poczucie kontroli i stabilności. Przełknęła ślinę, kręcąc głową i chociaż czuła, że powinna odwrócić speszoną buzię, wcale tego nie zrobiła, odważnie patrząc mu w oczy. Mówił wyraźnie, tylko trafił na kogoś, kto nie było do tego przyzwyczajony. Cwana, paskudnie pewna siebie bestia. Zacisnęła usta, zwilżając je nieco i wzruszyła ramionami, co było odpowiedzią na jego pytanie o to, czy coś działa lub nie działa. - Nie zdecydowałam jeszcze. - zaczęła głosem nieco mniej pewnym, niż planowała, ale nie dała po sobie tego poznać, bo jeszcze by sobie coś pomyślał. - Niech będzie.
Oczywiście, że toczyła wewnętrzną wojnę, pełną dezaprobaty najbliższych przyjaciółek, brata i chyba nawet ojca, który podejrzewałby Borgina o najgorsze. Ojcowie jednak nigdy nie byli w takich sprawach obiektywni. Nie wiedziała, dlaczego się zgodziła już w sekundzie, w której to zrobiła i wiedziała, że istniała spora szansa, że będzie tego żałowała.
- Thia? - powtórzyła cicho, zaskoczona, bo tak to jej jeszcze nikt nie nazwał. Pokręciła głową, mimo wszystko pozwalając sobie na rozbawiony uśmiech. - Nie przestaniesz mnie dzisiaj chyba zaskakiwać. Dlaczego miałabym Cię pogonić? Jesteś całkiem zabawny.
Oczywiście, że by na niego nie naskarżyła, skoro chwilę wcześniej uratowała go przed surową nauczycielką. Szkoda byłoby początek roku zaczynać szlabanem i stosem straconych punktów. Dopiero gdy puścił jej oczko, spuściła na chwilę wzrok i ruszyła głową, nie komentując jednak.- Hmmm... Na tle takiego zagrożenia i dla dobra Slytherinu, chyba nie mam wyboru. Nie wyglądasz na mordercę, chociaż na trochę niebezpiecznego to już tak.
Nie miała pojęcia, czego się spodziewać, ale ją zaintrygował na tyle, że tłumiła rozbrzmiewający w głowie echem głos Brenny. Może to była też kwestia tego, że jako szesnastoletnia dziewczyna, niewiele ciekawych rzeczy zrobiła w tym swoim szkolnym życiu, a on wydawał się być iskrą, możliwością na odrobinę szaleństwa. Tak sobie tłumaczyła przynajmniej fakt, że zgodziła się na coś tak nieodpowiedzialnego. A tylko winni się tłumaczyli. Odwzajemniła jego spojrzenie, nawet jeśli spoglądał z góry, ba, nawet uśmiechnęła się do niego, co było naturalną odpowiedzią na ten jego zaraźliwy błysk w oczach i uniesione w łobuzerski sposób kącików ku górze. Był od niej wyższy chociaż Cyna nie mogła być nazwana dziewczyną niską, a gdy ruszył przed siebie, zapraszając ją za sobą, chwilę wpatrywała się w jego plecy i ramiona po czym westchnęła, przymknęła oczy i ruszyła za nim. Pięknie. Tonąc we wątpliwościach i zaciekawieniu, szukając kolejnych wymówek. Szli w milczeniu, co wcale jej nie przeszkadzało. Nie zauważyła nawet, jak momentami nerwowo chwytała w palce materiał spódniczki.
Gdy się zatrzymali i odwrócił się do niej, podniosła na niego spojrzenie, poprawiając przewieszoną na ramieniu torbę. - Czy ja też powinnam nazywać Cię w jakiś szczególny sposób? - zapytała żartobliwie, wciąż niedowierzając nowemu przezwisku, które otrzymała tak szybko, ale skoro już powiedziała "a" to musiała dodać i "b". Dostrzegła jezioro w tle, ale nie zadawała pytań. Skoro to było jego tajne miejsce, jakie miała prawo szpiegować drogę, aby do niego dotrzeć? Z zamyślenia wyrwały ją dłonie chłopaka, które zacisnęły się na jej ramionach i obróciły z łatwością, wprawiając w ruch materiał plisowanej spódnicy, burzę jasnych włosów, które przecięły powietrze z cichym świstem, roznosząc słodki zapach kwiatu pomarańczy i kokardę pod szyją. Roześmiała się, próbując nie stracić równowagi przy tych jego manewrach, ignorując to, jak spięło się chwilę wcześniej jej ciało. W przeciwieństwie do (w jej mniemaniu) doświadczonego nastolatka, ona była słodka i niewinna, zwłaszcza w obcowaniu z płcią przeciwną. - Poważne środki ostrożności. - zauważyła próbując zachować powagę, czując delikatne zawroty głowy i ucisk w żołądku, a chwilę później za nim ruszając, gdy zacisnął przyjemnie ciepłe palce na jej własnej dłoni, dość chłodnej zresztą. Korciło ją żeby coś podejrzeć i musiała mocniej zacisnąć powieki, a nawet przygryźć na wargi, aby tego nie zrobić bo przecież była słowna. - Na pewno nie jesteś porywaczem po eliksirze wielosokowym i nie chcesz przepisu na smoczą oliwę od mojego ojca?
Zapytała żeby przerwać niezręczną dla niej ciszę, zagłuszaną tylko echem ich kroków. Gdy ją posadził, zsunęła na ślepo torbę, pozwalając jej opaść na ziemię i otworzyła oczy, dopiero wtedy, gdy jej na to pozwolił Zgodnie z umową. Błękitne ślepia z zaciekawieniem omiotły wzrokiem najbliższą okolicę, aby po kilku chwilach zatrzymać się na Stanleyu, który przygotowywał papierosy. Jedną z rąk uniosła, przeczesując palcami rozczochrane od spaceru i wiatru włosy, odgarniając je na plecy, a potem wzięła od niego papierosa, przyglądając mu się badawczo. Chłopak spojrzał na jezioro, a ona przyglądała się chwilę jemu w milczeniu, poprawiając się na swoim prowizorycznym siedzisku i uważając na spódnicę. - A więc to jest to miejsce, w którym chowasz się przed światem? - zapytała, przenosząc spojrzenie na jezioro, a potem raz jeszcze obróciła papierosem, zanim wsunęła go między wargi. - Mógłbyś? - dodała jeszcze, odwracając twarz w jego stronę, aby mógł jej tego papierosa podpalić. Nie bardzo wiedziała, czego się spodziewać — zarówno po używce, jak i jej mocy oraz atrybutach smakowych. Czy wyrzuciliby ich za to ze szkoły?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (4736), Stanley Andrew Borgin (4344)




Wiadomości w tym wątku
[1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 15.12.2024, 22:04
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 15.12.2024, 22:37
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:32
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 07.01.2025, 00:19
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 10.01.2025, 22:13
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 12.01.2025, 02:29
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 01.02.2025, 00:54
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 23.02.2025, 18:14
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Cynthia Flint - 27.04.2025, 00:40
RE: [1962 Wrzesień, Hogwart] Początki bywają trudne | Stanley X Cynthia - przez Stanley Andrew Borgin - 05.05.2025, 15:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa