Wszystkie prababki i pradziady musiały się teraz nieźle przewracać w grobach, widząc co się odpierdala na weselu. Gdyby teraz podłączyć ich truchła do jakiegoś generatora możliwe, że dałyby radę zasilić cały Londyn na najbliższe kilka lat. Z tego co kojarzył Perseusz nigdy raczej nie był zbyt wylewny jeśli chodziło o dobrze znaną agendę Blacków i reprodukowanie magirasistowskich postaw. Raczej wykazywał milczącą postawę, bo Louvain nie potrafił sobie przypomnieć, by usłyszał kiedykolwiek od kuzyna przynajmniej jakieś jedno dyskryminujące zdanie na temat mugolków. To pewnie przez tą jego dziwaczną profesję. Zbyt dużo myślał o tym jak mogą myśleć inni ludzie, co mogą czuć i pewnie zaczął podskórnie zbyt bardzo rozkładać na czynniki pierwsze tradycyjny sposób traktowania szlam. Tak to już było jak człowiek miał za dużo empatii w sobie, nagle zaczynał za bardzo współczuć tym którzy kompletnie na to nie zasługiwali. Chociaż to i tak były daleko wysunięte wnioski przez Louvaina bo, póki jeszcze co, nawet nie słyszał plotek o rzekomym szlamolubstwie Perseusza. I oby jak najdłużej nie usłyszał.
Do tej chwili myślał, że jak to zwykle bywało, grali do jednej bramki. Oczywiście, że kompletnie się nie spodziewał tego podłego zagrania ze strony Atreusa. Dopiero kiedy wylądował mordą na podłodze zrozumiał, że ktoś musiał mu pomóc z tym potknięciem. Podniósł głowę i spojrzał w stronę, rzekomo, przyjaciela. Jego postawa nie pozostawiała żadnych złudzeń. Okropny grymas i różdżka wycelowana w jego stronę to wystarczający dowód na jego dwulicowość. - TY RYBI CHUJU! Wrzasnął za nim, wściekły jak byk na corridzie. Już przestały go interesować jakiekolwiek prezenty, teraz za sterami stanął słuszny gniew na zdrajcy. Nawet nie podnosił się z ziemi, tylko z pozycji półleżącej po prostu cisnął w stronę Atreusa parę zaklęć w odwecie za ten cios w plecy. Zamierzał za pomocą translokacji pociągnąć go za ten paskudnie dobrany krawat i za jego pomocą ściągnąć go na ziemię w podobnym geście w którym skończył sam Louvain. A na dokładkę rzucił w nim porcją, ukrojonego kawałku tortu, który ktoś zostawił na brzegu stolika, tuż obok aurora, również za pomocą translokacji rzecz jasna.
translokacja, ciągniemy za krawat do ziemi
Akcja nieudana
translokacja, tortem w mordę
Akcja nieudana