Gdyby nie brak trzasku własnych kości to przysiągłby, że jednak coś mu złamano. A jednak nie. Był tylko ból od zderzenia z Astarothem, który wcale nie ważył tak mało, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Siłowo? Chyba byli na tym samym poziomie. Albo to rausz polowań dodawał mu skrzydeł, Sauriel nie potrafił tego określić. Nie miał nawet czasu na określanie tego, bo wir magii zalśnił w powietrzu i zamienił się w ścianę. A była ona... gdzie? Gdyby Victoria była przeciwnikiem - zwróciłby na to większą uwagę. Nie była. Była przynętą na dzikie zwierzę, które wierzgało i chciało się dostać do celu.
- CO KURWA? - Miał mu wlać do ryja eliksir? A ten eliksir to w ogóle gdzie był? Chuj z tym - teraz musiał złapać nogę Astarotha, żeby ten mu nie sprzedał szkoły, jak chodzić mając kolana obrócone w drugą stronę.
na zatrzymanie kopnięcia rękąSukces!
Odtrącił nogę, która to kolano miała mu naprostować inaczej i chciał ją złapać.
na przytrzymanie AstarothaAkcja nieudana
Noga, która miała zostać wykręcona została mu bardzo zręcznie zabrana, a sam Sauriel bardzo szybko zorientował się, że został zmuszony do odsunięcia przed kolejnym wierzgnięciem. Tak rodził się impas. Sytuacji skrajnie groźnej, gdyby nie ściana odgradzająca ich od Victorii.
- Co za kurwa parodia. - Sapnął z niezadowoleniem. Nie, to wcale nie była parodia - to była tragedia rozgrywająca się na ich oczach. Nie mógł mu wlać eliksiru do gardła, skoro nie był w stanie go utrzymać w miejscu. Victoria też mogła mieć z tym problem - delikatnie mówiąc. Nawet gdyby użyła magii w najbardziej optymalnym scenariuszu. Trudniej kogoś zatrzymać, kto nie chciał wcale się z tobą wdawać w jakikolwiek pojedynek. Astaroth chciał się od niego odsunąć - chciał krwi. Pachnącej słodyczą krwi. - GDZIE TA FIOLKA? - Jak w ogóle ten zjeb, który teraz tutaj hasał, nie wziął tego eliksiru! Czy go wziął, ale nic nie dał? Czarnowłosy przechodził ponad punktem skonfundowania do konieczności działania - a w czasie obecnym mało było możliwości na filozoficzne rozważania.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.