11.02.2025, 02:59 ✶
Basilius westchnął ciężko, położył możliwe, że nieco za głośno swój notes na stole i spojrzał bardzo uważnie na kuzyna.
– Ale czego ode mnie tak właściwie oczekujesz? Że jeśli zbadam go i okaże się, że ten kaszel rzeczywiście jest od palenia, to poproszę jego płuca, aby znalazły sobie zamiast tego inny powód do cierpienia? Nie wiem, mam rzucić na niego klątwę, byle tylko przyczyna kaszlu była inna? – Nie do końca rozumiał o co młodszemu Prewettowi tak naprawdę chodziło, bo tak oczywiście. Powody do kaszlu mogły być różne, ale nie będzie przecież wymyślał choroby, tylko po to, aby nie wspominać o papierosach.
– Znacie się... – podsumował, zerkając na drzwi do sypialni Laurenta, ale nie ciągnął tematu, a jedynie skinął głową na wzmiankę o cyrku. – Tak, kojarzę. Dobrze tańczył.
Szkoda tylko, że jego pacjent zdecydowanie był bardziej skłonny do tańca niż, do rozmowy z nim.
Chociaż nie. Najwyraźniej był bardzo skory, ale do dyskutowania o mugolskiej polityce. Basilius nie westchnął ciężko. To znaczy westchnął, ale jedynie w duchu, tak aby ten go nie usłyszał.
– Moje kondolencje – skomentował z kamienną miną, oczywiście nie na wzmiankę o sytuacji na świecie, a tym że Laurent najwyraźniej martwił się o niego na tyle, aby zawołać do niego uzdrowiciela. – Troska bliskich to rzeczywiście jeden z najbardziej uporczywych symptomów, na który skarżą się moi pacjenci. – Dalej mówił to wszystko poważnie, jakby wcale nie pokusił się tutaj o żaden sarkazm. Możliwe, że ten zapanieco papieros nieco go zirytował, nawet jeśli starał się tego po sobie nie pokazywać.
– Trzy lata temu, rozumiem – dodał potem, zapisując coś w swoim notesie, próbując nie zerkać Bardzo Pytająco na Laurenta. No cóż. Uprzedził go, że może nie być łatwo. – Jeśli mam być szczery, to wolałbym przejść przez wszystkie pytania po kolei, ale jeśli będzie ci z tym wygodniej, mogę zostawić ci odpowiedni formularz z pytaniami, wyjść i wrócić za chwilę gdy go wypełnisz.
– Ale czego ode mnie tak właściwie oczekujesz? Że jeśli zbadam go i okaże się, że ten kaszel rzeczywiście jest od palenia, to poproszę jego płuca, aby znalazły sobie zamiast tego inny powód do cierpienia? Nie wiem, mam rzucić na niego klątwę, byle tylko przyczyna kaszlu była inna? – Nie do końca rozumiał o co młodszemu Prewettowi tak naprawdę chodziło, bo tak oczywiście. Powody do kaszlu mogły być różne, ale nie będzie przecież wymyślał choroby, tylko po to, aby nie wspominać o papierosach.
– Znacie się... – podsumował, zerkając na drzwi do sypialni Laurenta, ale nie ciągnął tematu, a jedynie skinął głową na wzmiankę o cyrku. – Tak, kojarzę. Dobrze tańczył.
Szkoda tylko, że jego pacjent zdecydowanie był bardziej skłonny do tańca niż, do rozmowy z nim.
Chociaż nie. Najwyraźniej był bardzo skory, ale do dyskutowania o mugolskiej polityce. Basilius nie westchnął ciężko. To znaczy westchnął, ale jedynie w duchu, tak aby ten go nie usłyszał.
– Moje kondolencje – skomentował z kamienną miną, oczywiście nie na wzmiankę o sytuacji na świecie, a tym że Laurent najwyraźniej martwił się o niego na tyle, aby zawołać do niego uzdrowiciela. – Troska bliskich to rzeczywiście jeden z najbardziej uporczywych symptomów, na który skarżą się moi pacjenci. – Dalej mówił to wszystko poważnie, jakby wcale nie pokusił się tutaj o żaden sarkazm. Możliwe, że ten zapanieco papieros nieco go zirytował, nawet jeśli starał się tego po sobie nie pokazywać.
– Trzy lata temu, rozumiem – dodał potem, zapisując coś w swoim notesie, próbując nie zerkać Bardzo Pytająco na Laurenta. No cóż. Uprzedził go, że może nie być łatwo. – Jeśli mam być szczery, to wolałbym przejść przez wszystkie pytania po kolei, ale jeśli będzie ci z tym wygodniej, mogę zostawić ci odpowiedni formularz z pytaniami, wyjść i wrócić za chwilę gdy go wypełnisz.