Czy nic im nie jest. Nie było, tak? Trochę obicia i bólu jeszcze nie zabiło dotąd dwójki wampirów, a w przypadku TEJ dwójki nie było zniechęcenia tym bardziej. Och, no przecież każdy kolejny ruch był wręcz zaproszeniem! Przywal mu mocniej. Skuteczniej. Oddaj! Nie możesz przecież leżeć, ani nie możesz stać, kiedy twój przeciwnik miał się lepiej od ciebie! Sauriel nie wiedział, co to za skurwysyństwo, ale chociaż miał zwyczaj nadstawiania jednego policzka, to nie miał w zwyczaju puszczania każdego kolejnego. Wróćmy więc do wielkiego pytania.
Nic wam nie jest?
Było, było im wszystko. Sauriel mógł nie czuć krwi, a mimo to czerwienią zalewało mu oczy. Ktoś mądry powiedziałby, że te problemy z agresją to źle działające hormony, ci empatyczni, że pewnie miał ciężko w życiu, a taki Astaroth powiedziałby, że jest zwyczajnie pierdolnięty. I wiecie co? Każdy miałby rację!
Nie odpowiedział na pytanie Victorii, chociaż je słyszał. Odpowiedział na nie drugi wampir rozwalony na łopatkach, który chciał go pociągnąć tam za sobą. Oj nie, nie... Wcale nie zamierzał leżeć obok Astarotha na ziemi. Cofnął nogę, żeby uniknąć rąk mężczyzny, a potem zrobił go z powrotem - tylko teraz już nie przydeptywał ręki wampira. Teraz wymierzył solidne kopnięcie buciorem w jego podbródek.
jebnie?Sukces!
Nie omieszkał poprawić - tak, żeby już na pewno się młodzikowi odechciało wierzgania, ale nieprzyjemny odgłos spotkania szczęki z ciężkim buciorem został zastąpiony głośnym tupnięciem, kiedy Astaroth się odsunął.
drugi raz też?
Akcja nieudana
Dobrze, że Victoria została za tą ścianą. Widoki miała przepiękne - dokładny wgląd na to, czemu tak wielu brygadzistów i aurorów nie radziła sobie na Nocturnie, a co dopiero na Ścieżkach. Nie było czegoś takiego jak fair play. Wszystko było bronią, a zaklęciami ciężko miotać, kiedy ktoś wyciera twoją mordą zaszczane chodniki. Może to był ten moment, kiedy ściana powinna się pojawić między nimi. Może - bo Sauriel znów spróbował się od Astarotha odsunąć. Mimo tego, że bardzo chciał zmiażdżyć mu czaszkę.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.