14.02.2025, 19:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.02.2025, 19:46 przez Julián Bletchley.)
Julian Bletchley średnio lubił bić się z własną córką. Jeśli miał być szczery, to tak właściwie nie lubił tego wcale. Walka wręcz w jego wieku była męcząca, czasami bolesna, a poza tym istniało ryzyko, że prędzej czy później coś w domu eksploduje — czy to przez ich własne potyczki, czy przez magiczne predyspozycje jego dziecka do siania chaosu. Jednakże był z niej bardzo dumny, doceniał jej zaangażowanie i chęci, a jeśli już miał pozwalać Hestii na treningi, to zdecydowanie wolał sam je nadzorować i żeby najmłodsza z Bletchleyów po prostu ćwiczyła z nim. Być może jakoś w ten sposób tłumaczył sobie nieszczęsny upływ czasu, bo oto zamiast siedmioletniego krasnala wskakującego mu na plecy (wciąż pamiętał ten pamiętny ząb i lekcję, że auror nigdy nie powinien lekceważyć siły rozpędzonego dziecka), miał przed sobą dorosłą, ambitną czarownicę. A tego wrześniowego ranka był jeszcze trochę zaspany, odmówiono mu zjedzenia mięsnego posiłku, nie dostał porannego buziaka od żony, jego aurorski instynkt nie włączył jeszcze trybu alarmowego. Refleks miał wciąż przyzwoity, chociaż jak się właśnie miało może okazać, nie aż tak przyzwoity, aby przewidzieć podstęp własnej córki, więc kiedy w końcu usłyszał jej głos głośny, radosny i co gorsza po hiszpańsku, było już za późno. Tak, mówił jej, że zawsze powinna być przygotowana, ale na zdradę własnego dziecka, którego postanowiło przetestować na nim nową, jakże kreatywną taktykę ofensywną żaden rodzic nie mógłby być przygotowany dobrze.
— Ejże! Walka wręcz, Hesiu, walka wręcz! Kto tak zaczyna od razu od magii? — sapnął, ale Julian wcale nie wyglądał na szczególnie oburzonego. Nie zamierzał rownież tak po prostu zaakceptować swojego nowego życia jako zakładnika własnych rękawów.
Rzut na af, unik
— Ejże! Walka wręcz, Hesiu, walka wręcz! Kto tak zaczyna od razu od magii? — sapnął, ale Julian wcale nie wyglądał na szczególnie oburzonego. Nie zamierzał rownież tak po prostu zaakceptować swojego nowego życia jako zakładnika własnych rękawów.
Rzut na af, unik
Rzut Z 1d100 - 84
Sukces!
Sukces!