• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony

06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#7
16.02.2025, 00:33  ✶  
Uniósł brwi i zamrugał, prychając na nią pod nosem. Oburzony. O Tośku można było powiedzieć wszystko, ale jego garnitury zawsze były doskonale skrojone. Wyglądał nienagannie i drogo, sam Merlin by się go nie powstydził do towarzystwa w karczmie. Zarówno dla jego ojca, jak i dla Staszka oraz dziadka, aparycja była bardzo ważna. Musiał być perfekcyjny, koszula musiała być zawsze dopasowana i wyprasowana, a przy rękawach tkwiły ozdobne mankiety. Spojrzał jej w oczy, a figlarna iskra zatańczyła w jego tęczówkach. - Jestem pewien, że to przez ten doskonały garnitur się zgodziłaś, pomijając oczywiście kwestie mojego uroku osobistego i pierścionka, Różyczko.
Mogła jeszcze nie być do tego przyzwyczajona, ale on zwykle działał szybciej, niż myślał. Więcej robił, niż mówił. I skoro chciał ją dziś zobaczyć, to żadne zasady i żadna przyzwoitość nie mogłaby go powstrzymać. Musiał i już. Na jej słowa uśmiechnął się łagodnie, kręcąc delikatnie głową. Korzystając, że wciąż była blisko, uniósł dłoń i pogłaskał ją delikatnie po głowie. - Tylko na chwilę Mała. Obawiam się, że dopóki noszę ten sygnet i mam zarządzać tą rodziną, to nie dadzą mi spokój na dłuższą metę. Obiecałem Ci jednak, że jeśli zgodzisz się ze mną zaręczyć, nawet tymczasowo, to będę Cię chronił, a w związku z tym, zawsze znajdę dla Ciebie czas lub po prostu ucieknę, żeby Cię sprawdzić, jak nie będziesz mi odpisywała.
Nie kłamał i przez te kilka sekund, gdy wpatrywał się w intensywnie niebieskie oczy, wciąż zastanawiając się, co się w niej zmieniło, mogła czytać z niego, niczym z jednej ze swoich ksiąg od zielarstwa.

Lubił się jej przyglądać. Może dlatego, że byli do siebie podobni, a może dlatego, że zawsze robiła minę, której nie widział wcześniej. I jej reakcje zawsze były zaskakujące. Podrywał kobiety, czasem korzystał ze swojej reputacji i pozycji, aby móc się w ich towarzystwie zrelaksować, ale nie miał wcale dużego doświadczenia. Bo tyle lat starał się o Brennę. I starał się być godny, nie mieć reputacji łamacza serc lub męskiej kurwy. Nie angażował się żadną, poza Longbottom — aż dotąd. Teraz mu zależało, żeby czas, który mieli razem spędzić, był dla niej dobry i zostawił coś więcej niż wspomnienie dramatycznych zaręczyn na pokaz, niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość.
- Tak. Najpierw myślałem, że się obraziłaś, a potem, że może coś Ci się stało. Nawet trochę się za mną nie stęskniłaś? - [b][/b]zapytał, krzyżując ręce na torsie i posłał jej zadziorny uśmiech, jakby w głębi siebie wiedział po prostu lepiej. Na pewno troszkę tęskniła. Mimowolnie zerknął też na jej dłonie, czy nosiła pierścionek. Nie mógł jej tego rozkazać lub narzucić, jeśli nie była w miejscu publicznym.

To było pierwsze, co przyszło mu do głowy — durne świetliki. Potem klub, bo przecież tam też można było się rozerwać. W mało popularnych miejscach wśród czarodziejów można było być nikim, zatracić się w poczuciu wolności i odciąć od obowiązków
Musiał więc brnąć w to dalej. Kiwnął głową, robiąc poważną minę. Całe szczęście, że plecak nie zleciał mu z ramienia.
- Świetliki. - potwierdził, pozwalając sobie zwilżyć usta. - No co wywracasz tymi oczami, daje Ci wybór. Niezależne kobiety to lubią, nie? Jeśli jednak wolisz inny scenariusz, nie ma problemu. - uśmiechnął się do niej niewinnie, chociaż znów małe diabliki pojawiły się w jego oczach. Chociaż tyle mógł dla niej zrobić. - Hmmmm...
Wydał z siebie mruknięcie, a jego dłoń powędrowała do góry i przesunął palcami po brodzie. Czy naleśniki były warte ryzyka? Mówiła o nich z taką pasją i zaangażowaniem, bardziej chyba bojąc się utraty tego śniadania niż reakcji rodziców, że nie wróci na noc. A potem się zbliżyła. I to mu wystarczyło.
- Obawiam się, że naleśniki muszą zostać tylko słodkim marzeniem. - zaczął, gdy tylko wzięła go pod rękę, a on zerknął w jej stronę, przesuwając wzrok na jej talię. Złapał ją prędko i mocno, nie chcąc dać jej czasu na reakcję i możliwości ucieczki, ale jednocześnie uważając, aby nic jej nie zrobić. Przerzucił ją sobie przez ramię — to, które nie miało plecaka. - Zostałaś oficjalnie porwana i jeśli chcesz być bezpieczna, lepiej zachowaj milczenie. Żeby nie było świadków. - dodał szeptem, poprawiając ją sobie i obrócił się, odchodząc nieco na bok. Musiał ich teleportować.

Nie minęło kilka chwil, a chłodne powietrze o orzeźwiającym zapachu uderzyło w dwie sylwetki, które pojawiły się na jednym ze Szkockich wzgórz. Gdzieś w oddali majaczyły światełka małej wioski, ale były zbyt daleko, aby rozświetlić najbliższą okolicę. Musiały wystarczyć im gwiazdy na ciemnym, bezchmurnym niebie i srebrny księżyc. Otaczał ich szum drzew, świst wiatru, odgłosy wydawane przez ptactwo i inne zwierzęta, które zamieszkiwały te tereny. Ostrożnie zsunął ją z ramienia, odstawiając na ziemie i spojrzał na jej twarz, chcąc upewnić się, że nic jej nie było. - Musimy przejść kilka metrów. Tam będą świetliki i widok na wrzosowiska. - wyjaśnił, pokazując ręką w prawo, a potem złapał jej dłoń i trzymając blisko siebie, ruszył do przodu. Nie chciał, żeby się wywaliła i połamała. Porwał, ją owszem, ale wolał oddać ja w jednym kawałku. - Tak sądziłem, że nie wybierzesz tego klubu .- zauważył z nutą rozbawienia, przechodząc ostrożnie nad porośniętym pniem przewróconego drzewa, aby zaraz Rosie z tym pomóc.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (7350), Roselyn Greengrass (4984)




Wiadomości w tym wątku
06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 10.01.2025, 01:07
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 11.01.2025, 21:13
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.01.2025, 22:09
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.01.2025, 23:31
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 01.02.2025, 00:34
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 13.02.2025, 23:07
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 16.02.2025, 00:33
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 20.02.2025, 10:58
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.02.2025, 21:02
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 23.02.2025, 01:15
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.03.2025, 23:34
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 16.03.2025, 22:30
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 24.03.2025, 23:06
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.03.2025, 15:32
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 21.04.2025, 23:11
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 10.06.2025, 20:47
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.06.2025, 21:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa