• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony

06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#9
22.02.2025, 21:02  ✶  
Wszystko to było trochę słodko — gorzkie, bo z jednej strony wiedział, że nie ma prawa być wścibski i naciskać, a z drugiej czuł się przecież za nią w jakiś sposób odpowiedzialny. Nie kochali się, nie byli nawet w związku, ale czuł, że powstała pomiędzy nimi pewna nitka zrozumienia i chyba głównie dzięki niej byli w stanie okłamywać wszystkich dookoła. Zwyczajnie też lubił spędzać z nią czas, przypominała chłodny podmuch wiatru w tym sztucznym tłumie, dookoła którego od lat się obracał i którego oddech czuł na karku mocniej, odkąd dziadek podjął decyzję. Westchnął bezgłośnie, kolejny raz przesuwając wzrokiem po jej drobnej buzi, jednak unikając spojrzenia przenikliwych oczu i zdał sobie sprawę, że nie mógł zrobić czego.
Poza próbą oderwania jej od rzeczywistości. Poprawienia humoru. Ona też mu go przecież poprawiła, zwłaszcza gdy dostrzegł na jej placu niepozorny, ale wykonany na zamówienie z doskonałej jakości rubinami pierścionek. Nie chodziło tylko o to, że lubował się w drogich materiałach kruszcach — wierzył po prostu w jakość. Coś, co było tanie lub pospolite, nie mogło być dobre i służyć przez wiele lat. A ta błyskotka miała z nią zostać, nawet jeśli jego już zabraknie. Zamierzał zadbać o to, aby każdy wiedział o tym, że dziewczyna od Greengrassów, ta, której imię przywdziało kształt biżuterii, była kimś, kogo nie można było dotknąć bez konsekwencji. Imię doskonale do niej pasowało, jak ten kwiat — była piękna, ale niebezpieczna i zdradliwa. Wymagała opieki i uwagi, bo z tego, co słyszał od siostry, rośliny te były wymagające. Z Antka niestety marny ogrodnik, ale zamierzał się starać. Tyle mógł dla niej zrobić, tak mógł się odwdzięczyć.
- To już jakiś początek. - zauważył z uśmiechem, nie mogąc go zwyczajnie powstrzymać. Bo prawda była taka, że rzygać mu się chciało od tych wszystkich par dookoła, które podchodziły do siebie z chłodem i kilometrowym dystansem. Może był naiwny, ale uważał, że lojalność i przyjaźń są najlepszą podstawą związku. I chyba też dlatego, Brenna nigdy by go nie zaakceptowała. Nie chciała się z nim przyjaźnić lub też on nigdy nie był dobrym przyjacielem, martwią się zbyt mocno o to, co powiedzą Borginowie. Teraz był starszy i zamiast mądrzejszy, jeszcze bardziej niezależny i pyskaty. Teraz mniej się bał, bo nie zwisała nad nim koścista dłoń z grubym pasem lub laską.
- Jak będziesz tak krzyczeć, to zamkną mnie w Azkabanie. - rzucił, poprawiając ją sobie delikatnie na ramieniu, będąc pod autentycznym wrażeniem tego, jak wysokie decybele tak drobna kobieta mogła z siebie wydać. Ba, rozejrzał się dookoła nawet z niepewnością, chcąc sprawdzić, czy nie zaalarmowała nikogo.
A potem jak wspomniał wcześniej, tak zrobił. Porwał ją.

Nie puściłby jej do momentu, aż nie upewniłby się, że stała stabilnie i pewnie na nogach, otoczona dziką Szkocją. Jej reakcja była zabawna, ale ściągnął usta w wąską kreskę, starając się zachować powagę. Ba, nawet spojrzał na nią ze skruchą godną małego dobermana, który pogryzł właścicielowi buta. - Przecież uprzedziłem, że Cię porywam, prawda? Myślisz, że napastnik byłby dla Ciebie delikatny? - zapytał z delikatnym wzruszeniem ramion, poprawiając plecak i rozejrzał się dookoła, chcąc szybko odświeżyć pamięć. Doskonale wiedział, gdzie ją zabrać. - Ty to jesteś delikatna, naprawdę. To te Twoje kolce, co? - prychnął, unosząc dłoń, aby rozmasować ramię, w które go uderzyła, tak trochę teatralnie. Dłonie miała smukłe i drobne, niemożliwe, żeby w ogóle zostawiła po tym siniaka, ale chciał, żeby poczuła się lepiej, więc mógł trochę poudawać, że bardziej zabolało, niż połaskotało.
- Mała, ale ja zawsze dostaje tego, czego chcę. Prędzej lub później. I głównie dzięki temu moje rodzeństwo ma święty spokój. No już się tak na złość, bo Ci to zaszkodzi.
Wyciągnął dłoń i delikatnie przesunął palcami po jej włosach na lewej stronie głowy, jakby miało to ją uspokoić. Owszem, Stanley go temperował, ale miał tyle swoich problemów, że dawno się nie widzieli. Zrobiłby dla kuzyna wszystko, co nie znaczyło jednak wcale, że nie dostawał tego, czego chciał. Tak było na przykład z mrocznym znakiem, z którym utknął gdzieś pomiędzy.
- Aha? - uniósł brwi, gdy skrzyżowała ręce na biuście i podniósł swoje w poddańczym geście. - Tylko się nie wywal, bo nie będę Cię nosił.
Oczywiście, że by nosił, ale nie musiała o tym wiedzieć. Trzymał się więc blisko, pozwalając niezależnej i silnej kobiecie pokonywać ścieżkę samotnie, gotowy do ewentualnej asekuracji w każdym momencie.
- Dlaczego sądzisz, że tylko nieporządne czarownice szlajają się po klubach? - zapytał z zainteresowaniem, przekręcając głowę na bok, gdy pokonał przeszkodę i przyglądał się, jak ona to robiła, po tym, gdy wzgardziła jego pomocą. Nawet klasnął w dłonie i skłonił się szarmancko. - Wiesz, że byłoby.. Nie wiem, romantyczniej, gdybyś nie była tak uparta i dała sobie pomóc?
Rzucił, gdy skierowali się odrobinę w prawo, zmierzając na ścieżkę wydeptaną w wyższej trawie, która prowadziła nieco pod górę. Nie był to na szczęście długo spacer.

Gdy dotarli na szczyt klifu, uśmiechnął się pod nosem.
- Tylko mi nie spadnij. - poprosił, stając nieopodal krawędzi. Nie było tu jakoś wysoko, ale od wrzosowiska dzieliły ich dobre dwa, może dwa i pół metra, a na dole tkwiły porośnięte mchem skałki. Rzucił plecak na ziemię i zsunął z siebie kurtkę, rzucając ją obok. Prostym zaklęciem transmutował ją w koc, a potem wytworzył bańkę, która miała zapewnić im ciepło wewnątrz. Szkockie noce były zimne, zwłaszcza te wrześniowe. Górskie podmuchy zdawały się docierać tu ze szczytów położonych gdzieś za ich plecami, sięgającymi nieba. Gdzieś w oddali migotały światełka, a fioletowe kwiaty kołysały się na wietrze razem z otaczającymi ich drzewami. Pozwolił jej usiąść pierwszej, a potem sam zajął miejsce obok. Wyjął z plecaka butelkę wina i butelkę burbona, a także paczkę fasolek wszystkich smaków, kilka pasztecików z nadzieniem i kupne ciasteczka. - Nie jestem kucharzem, ale wybrałem dobrą piekarnię i sklep na Pokątnej. Nie wiedziałem, jakie lubisz, więc ciastek jest kilka rodzajów. - wyjaśnił, unosząc wieka sporego pudelka, w którym tkwiły różnokolorowe wypieki o różnych kształtach. - Obawiam się jednak, że nie będziesz dziś piła, jak dama, bo nie wziąłem kieliszków.
Przesunął dłonią po włosach, odkładając plecak na bok. Niewiele już w nim zostało i był lżejszy, niż Antek przypuszczał, przez co zaraz przewrócił się na płasko. Zignorował to jednak, podnosząc na nią spojrzenie.
- Powiesz mi, co się dzieje? Czy mam udawać, że tego nie widzę i domyślać się lub ignorować?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (7350), Roselyn Greengrass (4984)




Wiadomości w tym wątku
06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 10.01.2025, 01:07
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 11.01.2025, 21:13
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.01.2025, 22:09
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.01.2025, 23:31
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 01.02.2025, 00:34
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 13.02.2025, 23:07
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 16.02.2025, 00:33
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 20.02.2025, 10:58
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.02.2025, 21:02
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 23.02.2025, 01:15
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.03.2025, 23:34
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 16.03.2025, 22:30
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 24.03.2025, 23:06
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.03.2025, 15:32
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 21.04.2025, 23:11
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 10.06.2025, 20:47
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.06.2025, 21:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa