• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus

[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#12
22.02.2025, 23:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.03.2025, 00:36 przez Cynthia Flint.)  
Świat nie był już biały i czarny. Nie można było tkwić w neutralnym punkcie z nadzieją, że problemy rozwiążą się same i z perspektywy czasu zaczynała rozumieć, jak naiwne było jej myślenie. Robiła, co musiała robić i czasem udawało się, że te obowiązki i potrzeby względem jednostek dla niej ważnych, względem nazwiska, pokrywały się z tym, czego Cynthia sama chciała. Nie podobało się jej krzywdzenie ludzi dla zabawy, ale jeśli w grę wchodziła nauka i ulepszenie otaczającego ich świata, to czy te kilka ofiar nie było wartych poświęcenia? Z drugiej jednak strony, czy świat pozbawiony mugoli — ich świat, mógł w ogóle istnieć? Były przecież pewne dziedziny, które się im pokrywały, a wynalazki stworzone na bazie kruszców i dostępnych materiałów, pozbawionych elementu magicznego, coraz częściej wkradały się do ich rzeczywistości, stając się inspiracją lub podłożem do czegoś nowego. Miał rację z tym że balansowała. Trwało to już długo, a ona zaczynała tracić równowagę od zmęczenia, które powstała wskutek chęci pozostania w bezpiecznej sferze. Miał jednak rację w tym, że i ona dla rozwoju, nauki, mogła się poświęcić. Mogli być podobni, a jednocześnie uzupełniać się zupełnie odmiennymi poglądami. I było to zjawisko na tyle rzadkie, że ją zaintrygowało.

Daleko było piwnicy do sali balowej, daleko było laboratorium do wykwintnego salonu, ale umiała lawirować zarówno po pierwszym, jak i po drugim, czasem z mniejszą i czasem z większą przyjemnością. Na sali jednak nosiliby maski tak perfekcyjnie dopasowane, wypowiadaliby słowa, które druga strona chciała usłyszeć i nijak mogliby dostrzec swoje prawdziwe oblicze, swoją pasję. A przecież jej iskra tliła się w spojrzeniach dwójki czarodziejów za każdym razem, gdy te przecinały się ze sobą. Były niczym nieme porozumienie niczym walc w najdroższym fraku i najlżejszych pantoflach.
W tej piwnicy pośrodku niczego maski mogli zostawić przed wejściem na schody i chociaż Cynthia o tym wiedziała, to bardzo trudno było się jej przełamać. Życie nauczyło ją ostrożności, a jednak Lestrange zdradzał jej swój sekret, wciągał ją w swoje badania i dał temu zaufanie. Ot tak, po prostu. Działał na wiarę, że go nie zdradził. Działał na jej słowo. Od lat nie spotkała kogoś, kto postąpiłby tak lekkomyślnie, a zarazem tak odważnie, bo przecież była mu obca. Była nekromantą z opowieści, nieznanym elementem, który mógł popsuć całą jego układankę. Tą prostotą właśnie, wiarą, sprawił, że chciała mu pomóc. Nawet jeśli uznawane być to mogło za mało etyczne, niewłaściwie. Schody przestały skrzypiec, a ona, wyrwała z zamyślenia, złapała nieco głębszy oddech. Znała ten zapach — wilgoci, kurzu, krwi, ale i śmierci. Rozkładu. Beznadziei.
- Żywy organizm daje zupełnie inne możliwości, nawet jeśli martwy jest elastyczniejszy do formowania i z łatwością wykonuje polecenia. - zgodziła się, posyłając mu krótkie spojrzenie. Obydwa miały swoje plusy i minusy, obydwa oferowały zupełnie inny zakres możliwości magicznych i badań. I los chciał, że tak, jak cień nie mógł istnieć bez światła, tak życie nie mogło istnieć bez śmierci. Wszystko to w pewnym momencie się po prostu splatało.

Strach.
Którą formę? W jakich okolicznościach? Żadne pytanie nie uciekło jednak z jej ust, chociaż znów udało się mu zaintrygować ją na tyle, że skupił całą jej uwagę, uruchamiając malutkie trybiki. To prawda, że emocje miały wpływ na organizm i na magię, dlatego ich tak unikała. Strach, obawa przed utratą, pożądanie, orgazm, nienawiść, miłość — każda była szybko działającym paliwem, które mogło wyswobodzić w człowieku reakcje lub słowa, o które by się nie podejrzewał. Obejrzała laboratorium, skupiła się na obiekcie. Zmęczony, o pustym spojrzeniu i charczącym oddechu. Podstawy nekromancji, ba, podstawy uzdrawiania pozwoliły jej w przeciągu sekund zbadać jego stan fizyczny. Skoro miał poświęcić się dla nauki, musiał się poprawić. I to wcale nie było trudne, wystarczyła jedna niteczka energii z jej własnego ciała, aby odciążyć odwodnione organy i przynieść mu odrobinę ukojenia. Pięknego snu, który pozwoli odetchnąć umysłowi, zregenerować się neuronom, które chciał przecież badać. Miał ciepłe policzki, wzdrygał się na chłód, który bił od jej palców, ale Cynthia w jakiś sposób czuła, że wiązał jej pojawienie się z nadzieją. Może było to drgnięcie jego serca, a może ulga, którą odczuły nerwy. Ludzie byli skomplikowanymi istotami, nie tylko pod względem umysłowym, ale również czysto fizycznym, jeśli zdjęło się z nich skórę.
W normalnych okolicznościach nie pozwoliłaby sobie na taką swobodę działania, ale w towarzystwie czarodzieja czuła się po prostu swobodnie. Lekko na tyle, aby jego spojrzenie zupełnie jej nie przeszkadzało.
Bez skrępowania wyprostowała się i zmniejszyła dzielący ich dystans, spoglądając na dokumenty dotyczące jego projektu. Praca, którą wykonał, była wyjątkowa. I trudna, zważywszy na okoliczności. Miał łatwiej, bo pracował w odpowiednim Departamencie, a jednak teraz to właśnie on wzbudzał w Ministerstwie największe wątpliwości pod względem lojalności. Lub może była to obawa, że wyniosą sekrety w nim drzemiące Voldemortowi?
Z zamyślenia nad jednym z wykresów wyrwał ją dotyk. Lekki, prosty i przede wszystkim niespodziewany. Poczuła przemykający po karku dreszcz, gdy podniosła na niego zdziwione spojrzenie, chwilę wcześniej zerkając przez sekundę na jego dłoń. Nie drgnęła, nie odsunęła się, kolejny raz czując tę dziwną więź zaufania, która bezwiednie ich ze sobą splątywała. Niewątpliwie był to z jej strony wyraz zaufania.
- Rozumiem. - odparła najpierw nieco ciszej, niż zamierzała, a chwilę po tym, gdy wyciekło spomiędzy jej warg ciche mruknięcie zastanowienia, kontynuowała. - Nieetycznym byłoby sprowadzenie tu Czarodziejów. I niebezpieczne, zważywszy na okoliczności i działania podjęte przez Departament Aurorów. Są jednak przypadki beznadziejne. Choroby, które dotykają osób z silnym źródłem, których nie da się wyleczyć. W Mungu, w hospicjum. Na intensywnej terapii. Takie, których śmierć by nikogo nie zaskoczyła.
Zasugerowała mu lekko, mimowolnie wzruszając ramionami. Nie mordowałby ludzi zdrowych, a jedynie skracał czas pozostały tym, na których za rogiem czekała śmierć. Nie było trudno o podrobiony akt zgonu. Nie było trudno upozorować go, a potem przywrócić pełną sprawność organizmu. Myślała nad tym już wcześniej w związku ze swoim rytuałem, który na celu miał uratowanie jego kuzynki, ale nie miała w zanadrzu pracownika placówki, któremu mogłaby ufać lub którego można byłoby wykorzystać. Dla kogoś z jej stanowiskiem, bo w końcu podlegała tylko szefowi ich Departemntu, nie było trudno do szpitala przeniknąć, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej ścieżkę kariery i kursy, ale znalezienie właściwego człowieka, byłoby już znacznie trudniejsze. Z czymś takim nie można było ufać ludziom ot tak.
- Czyli wszystko chodzi o reakcje mózgu na informację o nadchodzącym końcu. Jedni zareagują walką, inni histerią, a jeszcze inni będą z tym pogodzeni. I każde z tych uczuć pobudzi mózg inaczej, co zaowocuje innym stanem hormonów w momencie śmierci. - stwierdziła po wysłuchaniu go, przenosząc wzrok znów na tkwiące przed nimi papiery. Opuściła dłonie i trzymaną teczkę, przeniosła spojrzenie na śpiącego spokojnie mężczyznę, tkwiącego gdzieś wśród swoich marzeń. On był właśnie faszerowany nadzieją.
- Chcesz spróbować dziś? - zapytała w końcu, odrzucając teczkę na bok i schowała dłonie za siebie, splątując ze sobą. Wbiła w niego pytające spojrzenie, chociaż jej twarz wiele nie zdradzała, Widziała, że dla swoich badań Lestrange mógł poświęcić wiele, być może i własną duszę. - Skoro mam być kostuchą, to nie powinieneś najpierw przekonać się, czy mogę to zrobić? Intrygujący z Ciebie człowiek, Rodolphusie. Nie pamiętam, kiedy spotkałam kogoś, kto stawiał wszystko na wiarę i rekomendacje. Muszę jednak przyznać.. - przerwała na chwilę, pozwalając sobie na wyprostowanie się i przesunięcie palcami po własnych nadgarstkach. - To w pewnym stopniu odświeżające. I schlebia mi, że pozwalasz mi dołączyć do swoich badań. Wyniki, nawet jeśli wstępne, są niesamowite i mogą faktycznie przynieść przełom. A to zawsze wymaga poświęcenia.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5795), Rodolphus Lestrange (6449)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 01.01.2025, 16:29
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 17:22
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 22:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 23:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 23:46
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 07.01.2025, 01:05
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 09.01.2025, 00:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 11.01.2025, 00:51
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 11.01.2025, 23:41
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 09.02.2025, 02:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.02.2025, 13:08
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 22.02.2025, 23:33
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.03.2025, 00:43
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 25.03.2025, 22:11
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 17.04.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa