• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh

[25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#4
30.01.2023, 21:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2024, 17:28 przez Sauriel Rookwood.)  

Okej, może i z biegiem czasu wychodził charakterek Sauriela, a był on niczego sobie i całkiem pyskaty, ale powiedzmy sobie szczerze - Rookwood miał instynkt samozachowawczy i chociaż nie bał się śmierci, chociaż nawet aktywnie do niej zmierzał, skoro już raz się z nią natknął, to zdecydowanie nie chciał, żeby Robert sobie na nim odbijał dodatkowo jego pyskówki. I ciągle pozostawało to, że zdecydowanie cenił sobie prywatność własnej głowy. Skrzywił się tak bardziej do samego siebie, kiedy Mulciber posłał mu TO spojrzenie, ale co się stało to się nie odstanie. Mleko zostało wylane. Albo raczej - zawartość żołądka wyrzygana.

Ciemności rzeczywiście były problemem dla ludzi żyjących za dnia. Dla wampirów żyjących tylko nocą? O zgrozo, to dopiero byłoby utrapienie, gdyby nic nie wiedzieli i mieli, no nie wiem, chodzić z pochodnią jak za czasów średniowiecza. Tym nie mniej źródło światłą było bardzo przydatne, chociaż czarnowłosy wcale nie zamierzał sobie niczego rozjaśniać. Człowiek (i wampir) stworzony był do dostosowywania się. W egipskich ciemnościach to chuja nawet nie widać, ale egipskie ciemności tu nie panowały. To wystarczyło, żeby wyłapywać zarysy mebli, schody i wszystko inne. A w jego przypadku to w ogóle nie było problematyczne. Tymczasem kiedy przy twarzy masz tak coś jasnego to zaczynasz ślepnąć. Źrenice inaczej pracowały. Powiększały się, czy tam pomniejszały - nie wiem, Sauriel biologiem nie był. I wiedza ta była mu zbędna - ważne, że rozumiał praktykę. No ale dobrze, Mulciber mógł robić za taką pochodnię. Już jak widział, że Robert się pcha do wnętrza to prawie zgrzytnął zębami, ale nic nie powiedział. Uniósł za to brwi i jego mina wyglądała mniej więcej tak. A jak już zaczął pchać się na schody...

- Kurwa, Robercik, ty wiesz jak ja cię kocham, ale weź kurwa wypierdalaj, co? - Nie powiedział nigdy Sauriel. Za to powiedział do siebie w myślach. Znaczy do Robercika. Aż cały się spiął i jego instynkt nastroszył się jak sierść na kocim grzbiecie, fokusując się na takiej bardzo prostej myśli - czy to nie jest dobre miejsce do zdrady..? Ulotnej i króciutkiej, na której się Sauriel nawet nie zatrzymał. Zastąpiła ją złość i chęć złapania Roberta za jego idealnie wyprasowane ciuszki i wyniesienie na plecach jak nieporadnego dziecka. Aż się zatrzymał, kiedy zobaczył, jak Robert wchodzi na schody. Było takie: nie. Niee. Nieeeeee.

ALEŻ TAK!

Schody zaskrzypiały, a mina Sauriela wyglądała już tak:

[Obrazek: justin-timberlake-really.gif]

Ale to skrzypienie. To skrzypienie! O cóż to była za poezja dla uszu! Sauriel płakał, kiedy tego słuchał, taka była wspaniała! To, czy każdy następny schodek tak skrzypiał czy też nie - Sauriel naprawdę nie chciał się przekonywać. I nie chciał, żeby przekonywał się o tym Robert. Niestety ciekawość zabiła kota, a skrzypienie miało zabić Roberta. To znaczy - o Boże, oby nie! To byłoby takie smutne, kogo Sauriel by wyzywał wtedy w myślach? Bo na głos to już nie miał odwagi, hehe. W każdym razie Robert nie musiał nawet nakazywać zatrzymania się, bo czarnowłosy nie tylko się zatrzymał, ale nawet cofnął ze schodów. Ba! Chciał przekazać Robertowi, że może jednak nie, że słaby pomysł, że ten dźwięk to by zmarłego obudził, a już na pewno kogoś, kto może się spodziewać, że zostanie zaatakowany. Mógł próbować na migi, ale na migi ciężko się porozumiewać, kiedy idzie się grzecznie gęsiego i ma się przed sobą czyjeś plecy. Czarnowłosy więc gapił się z miną typu "seriously?" na plecy Roberta i czekał. Następny krok - następne skrzypnięcie. I znowu. Sauriel wziął głębooki, powolny wdech w klatkę piersiową, chociaż wcale nie musiał oddychać i równie powoli to powietrze z płuc wypuścił, skupiając ciągle swoją uwagę na domostwie. Na jego dźwiękach. Próbował wychwycić czy ktoś się poruszył, czy skrzypnął materac, czy słychać było na piętrze krok. Nie było. Może ich cel miał twardy sen? Sauriel temu nie ufał. Nie ufał tej sytuacji. Zacisnął szczękę raz jeszcze, ale rozplótł ręce, spinając mięśnie i powolutku ruszył za Mulciberem, idąc dopiero, kiedy Robert zatrzymał się znowu i rzucił zaklęcie wyciszające. Smart guy. Szkoda tylko, że dopiero teraz. Tym nie mniej Sauriel dość mocno skupił się na próbach pobudzenia swojej wampirzej mocy, ale jak na złość tej felernej mocy - jego Bestia spała dość smacznie, jeszcze mu mlaskała przez sen i ślinka jej chyba ciekła. Tak czy siak - nie było kooperacji między nim a paskudztwem, które zalęgło się pod jego czaszką po śmierci.

Na piętrze nadal wszystko tonęło w ciszy. W spokoju. Do czasu.

Skąd dochodził dźwięk było zupełnie oczywiste - teraz, kiedy ich cel się odezwał. Bo to chyba był ich cel. Robert się zatrzymał - ale czarnowłosy nie. To znaczy - zatrzymał w pierwszym momencie. Ale w drugim już ruszył do drzwi. W drugim Co prawda kusiło wejść ścianą, albo podłogą, ale znając swoje skłonności do rozpierdalania wszystkiego, tylko nie tego, co potrzeba - darował sobie.

Znacie ten moment, kiedy się staracie, ale jesteście tak wkurwieni, że nie bardzo wychodzi? A przynajmniej tak sobie to tłumaczycie, bo tak naprawdę nie wychodzi, bo jesteście wkurwieni. To nie był dzień dla Czarnego Kota. I nie był to dzień Mulcibera. Sauriel zignorował ostrzeżenie - po prostu wszedł. I to "po prostu wejście" poskutkowało wystrzelonym zaklęciem, które pierdolnęło w te drzwi. Drewno i drzazgi poleciały we wszystkich kierunkach, a w dłoni Sauriela została tylko gałka od nich. Siła uderzenia odepchnęła wampira, wbiła w jego ciało drewniane odłamki i poharatała ubranie, skórę. Ale krwi nie było. Był tylko ból pod czaszką i obnażone kły ze zwierzęcym sykiem, który wydostał się z jego gardzieli. Normalny człowiek może nie mógłby już funkcjonować. Ale Sauriel nie był normalny. I między innymi dlatego pozwalał sobie na takie lekkomyślne ruchy. Puścił gałkę i uniósł dłoń - cóż, tego się chyba cel nie spodziewał. Że bez różdżki zaklęcie poleci w jego stronę. To było specyficzne uczucie. Kiedy ciemna moc przenikała przez twoje żyły i zdawała się odgrywać własną arię. Uczucie, które Sauriel już naprawdę zaczynał kochać.

A jeszcze bardziej kochał zapach krwi w powietrzu.


Rzut na Percepcję
Rzut Z 1d100 - 26
Akcja nieudana


Rzut na Nocną Marę
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana


Rzut na wchodzenie drzwiami : ) (edit buźki po zobaczeniu rzutu: : ( )
Rzut PO 1d100 - 20
Akcja nieudana


Coś się musi udać? Sectusempra np?
Rzut N 1d100 - 61
Sukces!


[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (379), Robert Mulciber (2398), Sauriel Rookwood (2690)




Wiadomości w tym wątku
[25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 29.01.2023, 21:39
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 29.01.2023, 23:32
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 30.01.2023, 20:39
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 30.01.2023, 21:17
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 01.02.2023, 19:25
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 01.02.2023, 21:43
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Annaleigh Dolohov - 03.02.2023, 15:21
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 07.02.2023, 17:30
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 07.02.2023, 19:00
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 13.02.2023, 20:06
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 25.02.2023, 00:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa