25.02.2025, 23:09 ✶
— Stara miłość nie rdzewieje co? Cieszę się, że jednak nie porzuciłeś swojego Rzymu całkowicie — rzuciła z lekkim uśmiechem na jego słowa. Było w tym coś dziwnie istotnego. Może nie miało to wielkiego znaczenia dla świata, ale dla niej bardzo. W jakis sposób nawet ja to uspokajało. Ten fakt, że Icarus wciąż sięgał po książki o wiecznym mieście, że w jego dorosłym życiu nadal pobrzmiewały echa dawnej fascynacji, dorosły Prewett wciąż był nastoletnim Prewettem, a przynajmniej jakaś jego cząstka ukryta pod warstwami lat i doświadczeń. Nie zdążyła jednakże dłużej nad tym porozmyślać, ponieważ wstrzymała oddech, gdy nachylił się nad jej uchem. Ciepło jego oddechu musnęło skórę, a słowa odbiły się w jej jak zwykłej w jego obecności pustej głowie echem. Nie. Istnieją. No cóż, ale za to istniało coś innego — rumieniec, który zdażył wypełznąć na jej policzki. Odchrząknęła i udając nagłe zainteresowanie książką, którą miała pod ręką, odparła:
— Bzura. Poza tym to zabawne, bo słyszałam, że najwięksi sceptycy często kończą jako najgorętsi wyznawcy… — w każdym razie na pewno będzie pierwsza, która by mu to wytknęła w przyszłości. Bogowie, mogłaby przysiąc, że jej twarz parzyła. Jak mogłaby wyjaśnić tę okropną czerwień?
— Uciekasz Icarusie? Takie gierki są do ciebie niepodobne — odparła w geście ukrycia pragnienia, aby jednak się nie odsuwał i że może wbrew rozsądkowi pragnęła jego bliskości.
— Bzura. Poza tym to zabawne, bo słyszałam, że najwięksi sceptycy często kończą jako najgorętsi wyznawcy… — w każdym razie na pewno będzie pierwsza, która by mu to wytknęła w przyszłości. Bogowie, mogłaby przysiąc, że jej twarz parzyła. Jak mogłaby wyjaśnić tę okropną czerwień?
— Uciekasz Icarusie? Takie gierki są do ciebie niepodobne — odparła w geście ukrycia pragnienia, aby jednak się nie odsuwał i że może wbrew rozsądkowi pragnęła jego bliskości.