26.02.2025, 22:25 ✶
Nabierał odwagi, co wcale nie było znowu takie dobre. Mógł przecież coś koncertowo spierdolić, a naprawdę nie chciał. A jednak słowa przychodziły do niego szybciej niż myśli.
– Cóż, a wiedziałaś, że najgorętsi wyznawcy muszą być do czegoś gorąco przekonani? Na przykład za pomocą... – zaciął się. Och nie, nie było dobrego sposobu na skończenie tego tekstu. – Gorących środków? Bogowie, nie, brzmię jak kretyn, przepraszam.
Parsknął śmiechem. Jakie były znowu gorące środki? Gotująca się w garnku zupa? Może jakiś kompres, który stosował Basil na pacjentach? No tak, Icarus, poza tym, że był urodziwym przedstawicielem znanego rodu, miał też przeszłość, teraźniejszość i zapewne przyszłość absolutnego przegrywa. Jakim cudem Mona na niego poleciała? I jeszcze mu wybaczyła? Biedaczka nie wiedziała, na jak tragiczne poczucie humoru się pisała.
– Dobra, skoro zniszczyłem moment, może wreszcie znajdę ci książkę... – wraz z tymi słowami sięgnął na ślepo na półkę z romansami. – Oto i... proszę państwa, proszę o werble... „Miłosna podróż Mare”. Przeczytam ci opis: na samej górze mamy nagłówekCzy ta klacz znajdzie swojego ogiera? Bogowie, powinnaś liczyć, ile padnie w tej książce końskich metafor... Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem ten fenomen, ale dobra – rzekł, po czym odchrząknął uroczyście –Ona to młoda kobieta wychowana na farmie w Walii. On to włoski awanturnik. Ich spotkanie, początkowo niepozorne, szybko przeradza się w namiętne uczucie. Spotkanie przeradza się w uczucie? Toż to nie po angielsku... Dobra, dalej: Jednak na ich drodze staje dawna miłość Mare, prawdziwy ogier, kowboj prosto z Teksasu. Którego z kochanków wybierze kobieta? Cóż, to prawie o nas. Wiesz, jeszcze tego Włocha można naciągnąć, ale... muszę cię poważnie spytać: czy w twoim życiu pojawił się jakiś kowboj?
Gadał od rzeczy. Zdawał sobie z tego sprawę, a jednak już od dawna nie czuł się tak dobrze. Bo jako historyk, erudyta i człowiek uczony, uwielbiał pierdolić o niczym. A jeśli mógł jednocześnie spędzać czas z Moną... chyba ponownie znalazł ulubiony sposób spędzania czasu.
– Cóż, a wiedziałaś, że najgorętsi wyznawcy muszą być do czegoś gorąco przekonani? Na przykład za pomocą... – zaciął się. Och nie, nie było dobrego sposobu na skończenie tego tekstu. – Gorących środków? Bogowie, nie, brzmię jak kretyn, przepraszam.
Parsknął śmiechem. Jakie były znowu gorące środki? Gotująca się w garnku zupa? Może jakiś kompres, który stosował Basil na pacjentach? No tak, Icarus, poza tym, że był urodziwym przedstawicielem znanego rodu, miał też przeszłość, teraźniejszość i zapewne przyszłość absolutnego przegrywa. Jakim cudem Mona na niego poleciała? I jeszcze mu wybaczyła? Biedaczka nie wiedziała, na jak tragiczne poczucie humoru się pisała.
– Dobra, skoro zniszczyłem moment, może wreszcie znajdę ci książkę... – wraz z tymi słowami sięgnął na ślepo na półkę z romansami. – Oto i... proszę państwa, proszę o werble... „Miłosna podróż Mare”. Przeczytam ci opis: na samej górze mamy nagłówekCzy ta klacz znajdzie swojego ogiera? Bogowie, powinnaś liczyć, ile padnie w tej książce końskich metafor... Szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem ten fenomen, ale dobra – rzekł, po czym odchrząknął uroczyście –Ona to młoda kobieta wychowana na farmie w Walii. On to włoski awanturnik. Ich spotkanie, początkowo niepozorne, szybko przeradza się w namiętne uczucie. Spotkanie przeradza się w uczucie? Toż to nie po angielsku... Dobra, dalej: Jednak na ich drodze staje dawna miłość Mare, prawdziwy ogier, kowboj prosto z Teksasu. Którego z kochanków wybierze kobieta? Cóż, to prawie o nas. Wiesz, jeszcze tego Włocha można naciągnąć, ale... muszę cię poważnie spytać: czy w twoim życiu pojawił się jakiś kowboj?
Gadał od rzeczy. Zdawał sobie z tego sprawę, a jednak już od dawna nie czuł się tak dobrze. Bo jako historyk, erudyta i człowiek uczony, uwielbiał pierdolić o niczym. A jeśli mógł jednocześnie spędzać czas z Moną... chyba ponownie znalazł ulubiony sposób spędzania czasu.