• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh

[25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#6
01.02.2023, 21:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.02.2023, 21:58 przez Sauriel Rookwood.)  

W czasie walki zdarzały się różne dziwne rzeczy. Różne niekoniecznie przewidziane. Może spierdolić najlepsze zaklęcie, a możesz też magicznie odkryć w sobie nowe talenta. Wszystko dlatego, że królową wynalazków nie raz i nie dwa było dzieło przypadku. Ograniczało się to jednak do jednego - działania. Szybkiego, natychmiastowego i nie stania i zastanawiania, co z tym fantem zrobić. Dlatego nawet kiedy zaklęcie poleciało, a Greyback poleciał w tył, lądując na swoich plecach, na ziemi, czarnowłosy nie stał jak kołek w drzwiach. Dał susa, jak jakaś pantera, do przodu i przygniótł butem jego nadgarstek do ziemi, żeby szybko wyrwać mu różdżkę. Będąc w kontakcie bezpośrednim zapach krwi uderzył mocniej w jego nozdrza. Hipnotyzując, mamiąc, nucąc do jego uszka syreni śpiew i prezentując powab, obiecując przyjemność, która była ostatecznym spełnieniem tego nie-życia. I choć niby zaćmiewało mu to zmysły, to jednocześnie jego Bestia była przy tym całkowicie przytomna. I sprawiała też, że on był przytomny również. Że mimo tego, jak trzymał się pod bok i jednym ruchem ze stęknięciem wyrwał drewnianą drzazgę z brzucha, drugą schował różdżkę do wewnętrznej kieszeni. I na jego twarzy wymalował się uśmiech. Niezdrowy, ale wręcz pełen miłości. Czułości, jaką chciał obdarzyć leżącego teraz pod nim mężczyznę, którego spojrzenie było absolutnie podniecające. W ten kompletnie ześwirowany sposób, w jaki podniecenie może odczuwać tylko wampir. Chciał pozwalać mu się wić i szarpać, mógłby tak nad nim stać i przypatrywać się, jak krwawi, pozwalając, żeby te nerwy i napięcia odpływaały, a zastępowała je ta absolutna błogość sytuacji. Która stałaby się jeszcze bardziej błoga, gdyby tylko mógł zamoczyć paluszki w jego krwi. Pocałować go tak, jak chciał to teraz zrobić. Choć niekoniecznie w ten sposób, w jaki pocałunek składali żywi.

Obejrzał się lekko za ramię na Roberta, lekko krzywiąc i znów napinając. Trochę trzeźwiejąc od tej nagłej gorączki, która wezbrała i przyniosła parę sekund przyjemności wydłużonej w wieczność. Pochylił się po Greybacka i dotknął jego szyi, by zamrozić jego ciało w bezruchu i odebrać możliwość szamotaniny. Niestety. A potem złapał za jego kołnierz i nawet nie próbując być delikatnym przeciągnął go po ziemi z tymi krwawiącymi ranami w kierunku Mulcibera oraz jego świstoklika. Dotknął go i całą trójką przenieśli się prosto do gabinetu, w którym miała czekać na nich Ann.

Sauriel puścił mężczyznę, żeby nie powiedzieć - rzucił go - cofając się dwa kroki w tył. Przekrzywiając głowę to w jedną, to w drugą stronę, kiedy wbijał czarne ślepia (bo teraz tego oczami nie można było nazwać) w ich ofiarę, która paskudziła właśnie podłogę. Brakowało tylko, żeby ślinka mu się toczyła po brodzie - na szczęście takie widoki przeskoczyły nad nami. W swojej przytomności jeszcze się obejrzał na Roberta, żeby ocenić, czy on jest cały i nienaruszony. Ale tak - był.

Czarnowłosy trochę przechylony w bok, ciągle się też pod ten bok trzymając, przeszedł na bok. Takie... boczne rozwiązania, no.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (379), Robert Mulciber (2398), Sauriel Rookwood (2690)




Wiadomości w tym wątku
[25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 29.01.2023, 21:39
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 29.01.2023, 23:32
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 30.01.2023, 20:39
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 30.01.2023, 21:17
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 01.02.2023, 19:25
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 01.02.2023, 21:43
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Annaleigh Dolohov - 03.02.2023, 15:21
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 07.02.2023, 17:30
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 07.02.2023, 19:00
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Robert Mulciber - 13.02.2023, 20:06
RE: [25 kwietnia 1972] Czarnemu Panu się nie odmawia - cz. 2 | Robert, Sauriel, Annaleigh - przez Sauriel Rookwood - 25.02.2023, 00:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa