• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi

[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#12
11.03.2025, 23:29  ✶  
Nie miała pojęcia, w którym momencie jego kolejnych monologów przestała się odzywać. Nie uciekała od niego wzrokiem, nie miała przestraszonego spojrzenia. Zaskoczenie może nawet rozczarowane, ale strach nie był czymś, co dominowało w subtelnie wylewających się w jej wnętrzu emocjach. Zwykle tkwiła szczelnie osłonięta, nie pozwalała sobie na czucie tego wszystkiego nie tylko dlatego, że tak było łatwiej, ale też dlatego, że zwyczajnie zapomniała, jak zrzucić płaszczyk z ramion. Wiedziała, że był zły i mówił to wszystko, żeby ją po prostu zranić. Udowodnić — cokolwiek tak sobie chciał udowodnić, a czego dostrzec i zrozumieć nie umiała, ale był skuteczny. Nazwałaby go skończonym idiotą, ale nie miałoby to żadnego znaczenia. I tak jej teraz nie słuchał, był w jakimś amoku. Wylewał z siebie wszystko z chłodem i brutalną bezpośredniością. Zdawała sobie sprawę, że nigdy nie pokazywał jej wszystkiego i miała poniekąd specjalne traktowanie, najpierw przez wzgląd na kwestie zdrowotne, a potem przez wszystko to, co działo się pomiędzy nimi. Najpierw było mało znaczące i niewinne, ale potem ewoluowało. I nie umiała tego wszystkiego zrozumieć, może nawet nie chciała tego zrozumieć, bo przecież pierwotnie nie zamierzała się już nigdy angażować emocjonalnie. Nie chciała kolejny raz rozpaść się na tysiące kawałków, stracić kolorów i stabilizacji. Tkwienie pomiędzy szczęściem i nieszczęściem na własne życzenie, męczące, trudne i przepełnione rutyną, ale znajome. Doskonałe do kontrolowania. Była trudna, była oziębła — przynajmniej do momentu, aż płaszcz by opadł. I z jednej strony rozumiała, dlaczego jej to wszystko mówił. I dlaczego jego zdaniem zasłużyła. Jednak z drugiej? Z drugiej strony, jeśli na kimś Ci zależy, nie traktuje się go w taki sposób. Nie była wylewna, ale zawsze stawiała innych, zawsze stawiała jego bezpieczeństwo i zdrowie ponad siebie i to, czego sama mogłaby chcieć lub nie chcieć. Nigdy jednak nie była na tyle ciepła, w jakim stopniu tego potrzebował. Nigdy nie była spontaniczna i lekka, nigdy nie pokazywała uczuć w sposób oczywisty dla innych ludzi. Jej ciało rozluźniło się wbrew narastającemu zdenerwowaniu, dłonie się rozluźniły, a przyśpieszony wcześniej oddech zwolnił. Przesunęła spojrzeniem po twarzy mężczyzny, dostrzegając burzę w jego spojrzeniu. Wcale nie skończył, ale nie znaczyło to wcale, że zamierzała pozwolić się tak traktować. W życiu przecież wszystko miało konsekwencje.
- Może nie umiałam pokazać Ci tego, że jesteś dla mnie ważny w sposób, w jaki tego potrzebowałeś i oczekiwałeś i za to faktycznie przepraszam, ale to nie znaczy, że zamierzam się przyzwyczajać do tego, co widzę.
Jej głos nie był już drżący, podniesiony lub nawet przesadnie spokojny, mówiła normalnie i najzupełniej szczerze, o czym świadczyć mogły nieśmiało przebijające się na wierzch emocje. Oplotła ramiona dłońmi, ignorując łaskoczący odkryte fragmenty skóry bandaż i przekręciła głowę na bok, pozwalając nieco już rozczochranym włosom przesunąć się po szyi. Wciąż na niego patrzyła, jakby był jedyną rzeczą w pokoju tak pełnym gratów i bibelotów jej rodziców. W którym momencie ich relacji stał się taki zaborczy?
- Jesteś uparty i zupełnie mnie nie słuchasz. - stwierdziła cicho pod nosem, bardziej do siebie niż do niego, cofając się kilka kroków i odwracając na chwilę w stronę okna. Traktował ją, jakby zrobiła coś złego, bo była na kilku randkach przed kilkoma miesiącami. Każde z nich miało relacje z innymi ludźmi, obydwoje byli wcześniej zaręczeni. Poczuła, jak ją mija i jednocześnie przechodzi obok niej, kierując się w tronę mebli. Odwróciła głowę w jego stronę na tyle zaskoczona, że wargi miała subtelnie rozchylone. Oszalał. Czy ruszyła się z miejsca, aby mu przeszkodzić? Nie. Nie zrobiła niczego, czego mogłaby się wstydzić lub z czego miałaby mu się tłumaczyć.
- Nie przeszkadzaj sobie, baw się dobrze. - skwitowała jedynie, kręcąc głową z niedowierzaniem. Drgnęła, gdy zrzucił rzeczy i prychnęła na niego, unosząc brew na ryknięcie, którym ją obdarował. Tak, jakby robił na niej wrażenie, akurat — nie umiała się Louvaina bać. Nie skuliła się, wciąż patrzyła mu odważnie w oczy. Jedna z figurek należących do jej matki z hukiem poleciała na podłogę, rozbijając się na tysiące kryształowych kawałeczków, w których odbijały się światełka. Nie zamierzała mu dać tego, czego od niej chciał najbardziej — uległości, pokory. Źle sobie wybrał, jeśli oczekiwał kobiety potulnej i strachliwej. - Lepiej się czujesz? Jesteś z siebie zadowolony? - zapytała tylko, gdy dopadł do korespondencji, niczym jakaś niszczycielska bestia z furią w spojrzeniu. Listy. Mógł znaleźć te od Nicholasa dotyczące dostaw leków, mógł znaleźć listy od Tori sprzed kilku tygodni i nawet dwa od jej ojca, pisane niczym przez urzędnika. Były listy od pojedynczych klientów, dla których przygotowywała maści lub eliksiry, ewentualnie wykonywała zadanie dla uzdrowicieli, pozbywając się czegoś, czego nie chcieli mieć w karcie. Był też list od Cathala, do którego wciąż miała sprawę związaną z nekromancją i historią magii. Oh, doskonale wiedziała, że sobie Lestrange do tego dopowie to i owo, nawet nie słuchając tego, co miała do powiedzenia — co uskuteczniał chyba od ostatniej godziny, dając upust złości. Cynthia nie zamierzała się jednak z nim więcej kłócić, ba, właściwie przyjmować pocisków, bo wybuchu, którym ją obdarzył, nie można było nazwać nawet kłótnią. Zostawiając go z tymi listami, wyszła z pokoju i skręciła w lewo, kierując się do kuchni, gdzie napełniła szklankę zimną wodą, robiąc kilka łyków. Zachowywał się jak kretyn, a ona i tak pewnie znajdzie sposób, aby to usprawiedliwić. I była tego brutalnie świadoma, bo bardzo ciężko było jej zerwać więzi z kimś, do kogo była tak mocno przywiązana, nawet jeśli zaczynały być niezdrowe. Ignorując wszelkie zasady dobrego wychowania, przysiadła na jednej z szafek, przenosząc spojrzenie za okno. W środku drżała bardziej, niż pokazywała to na zewnątrz, ale była po prostu zbyt dumna i uparta, aby to pokazać. Spodziewała się kolejnych krzyków, monologu, pretensji, złości lub trzaśnięcia drzwi. Właściwie to po nim mogła spodziewać się absolutnie wszystkie, włącznie zaklęciami. Przetarła dłonią usta, pozbywając się z nich kilku kropel wody, dostrzegając jednocześnie drobne drżenie palców.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6167), Louvain Lestrange (5661)




Wiadomości w tym wątku
[27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 27.11.2024, 18:03
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.12.2024, 22:42
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 19.12.2024, 13:52
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 31.12.2024, 22:27
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 08.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 09.01.2025, 00:15
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 12.01.2025, 20:30
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 29.01.2025, 21:36
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 10.02.2025, 02:18
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 10.02.2025, 23:50
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Louvain Lestrange - 23.02.2025, 20:40
RE: [27.07.72] Dla ciebie jak Sashimi - przez Cynthia Flint - 11.03.2025, 23:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa